Tak "znikają" śnieg kanadyjskie służby. Niesamowity widok

Śnieg nie ma absolutnie żadnych szans z kanadyjskimi służbami. Tak, wybrany przez nie sposób pracy jest czasochłonny. Mimo wszystko niezwykle skuteczny. Oni nie odśnieżają ulic. Oni dosłownie zbierają z nich śnieg. Zbierają i wywożą.

Drogowe ciekawostki z całego świata znajdziesz również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

W Polsce od zawsze w okresie chłodnym pojawia się hasło mówiące o tym, że służby drogowe zostały zaskoczone przez zimę. I choć z biegiem lat sytuacja i tak uległa poprawie, polskim drogowcom nadal daleko do drogowców kanadyjskich. Skuteczność działań podejmowanych przez tych drugich jest naprawdę ogromna.

Zobacz wideo "Boże! Skąd ona się tu wzięła? Ja jej w ogóle nie widziałem"

Kanadyjczycy nie odśnieżają. Oni zbierają śnieg z dróg

Jak Kanadyjczycy radzą sobie ze śniegiem w mieście? W pierwszej kolejności na drodze pojawia się spychacz. Tak, spychacz! Zbiera on nadmiar śniegu z części chodnika i drogi. Tworzy z białego puchu kopiec idący po jednej ze stron jezdni. Następnie w kopiec ten wjeżdża maszyna, która działając na zasadzie sprzętu do mielenia gałęzi, wyłapuje zwały śniegu i transferuje je wprost na naczepę jadącej obok ciężarówki. Na tym koniec? Raczej dopiero początek.

Bo po dużym spychaczu na drodze pojawia się taki nieco mniejszy. Zbiera nie nadmiar śniegu, a prawie zdrapuje poszczególne płatki z asfaltu. Tu ponownie powstaje kopiec i ponownie jest on zgarniany na ciężarówkę. Ostatnim etapem jest pojawienie się małego spychacza, który odśnieża chodnik. Zebrany w ten sposób śnieg także jest zabierany przez ciężarówkę. Ciężarówkę, która następnie wywozi biały puch w wyznaczone miejsce poza miastem.

Czyste drogi i samochód, do którego można wsiąść!

Tak przygotowaną drogę i chodnik wystarczy delikatnie podsypać solą i piachem. Reszta zrobi się sama. Poza tym tak zaprojektowany proces pozbywania się śniegu przynosi jeszcze jedną zaletę. Sprawia, że kopiec śniegu odgarnięty przez spychacz, nie przysypuje zaparkowanych przy drodze samochodów (jak dzieje się to w Polsce). Ich kierowcy nadal i bez większych problemów mogą dostać się do kabiny pasażerskiej. Dodatkowo nie mają trudności z wyjechaniem z miejsca parkingowego.

Czy w Polsce taki sposób odśnieżania miast mógłby się sprawdzić? Mógłby. Tyle że pewnie polskich miast na niego nie stać. Pojawienie się tak dużej ilości maszyn musi być kosztowne. To raz. Dwa w Polsce nie mamy w ostatnich latach aż tak mocnych zim, z jakimi musi się mierzyć Kanada.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.