Tak Toyota wyobraża sobie kabinę pierwszej klasy. Jest czego zazdrościć?

Pierwsza klasa zwykle kojarzy się z podróżami lotniczymi i kolejowymi. A jak to wygląda w przypadku samochodów? Oto standard Toyoty, która chwali się zupełnie nowym modelem Crown Signia. Niewykluczone, że w ramach importu indywidualnego zobaczymy go także na polskich drogach.

Oto przestronna kabina pierwszej klasy. Tak przynajmniej twierdzi Toyota, która zapowiada zupełnie nowy model w swojej gamie. Niestety próżno go wypatrywać w polskich salonach. Nowa Toyota Crown Signia (skojarzenia z Lexusem RX to dobry trop) trafi na rynek amerykański, na którym zastąpi ceniony model Venza (ten również nie jest zbyt dobrze znany w Europie).

Zobacz wideo W Polsce na tle innych rynków europejskich Toyota Camry sprzedaje się tak, że Amerykanie otwierają oczy [MATERIAŁ WYDAWCY MOTO.PL]

Jak wygląda pierwsza klasa po japońsku? Toyota przekonuje, że zadbała o starannie wyselekcjonowane materiały. Stąd nie żałowano na naturalnej skórze. W przypadku przednich foteli (rozbudowana regulacja, wentylacja i pamięć ustawień dla kierowcy) zadbano o wykończenie podwójnymi szwami i lamówkami poprowadzonymi od siedziska aż po zagłówek. Z tyłu zaś inspirowano się wystrojem nowoczesnych salonów (stąd m.in. dodatkowe nastrojowe oświetlenie miejsc na stopy, klamek oraz wnęk na kubki). Co to oznacza? Toyota podkreśla, że skórzaną kanapę wyprofilowano tak, by jak najlepiej otulała pasażerów (cokolwiek to znaczy).

Toyota Crown SigniaToyota Crown Signia NATHAN LEACH-PROFFER

Toyota Crown SigniaToyota Crown Signia NATHAN LEACH-PROFFER

Będzie ciszej. O ile? Cicho. To tajemnica

Ogromny wpływ na komfort ma akustyka. Stąd zdumiewające, ile miejsca w materiale prasowym poświęcono na opis rozwiązań poprawiających izolację akustyczną. Nie jest tajemnicą, że w tej mierze Toyota przez lata wyróżniała się dość sporą wstrzemięźliwością (jeśli nie skąpstwem) w stosowaniu materiałów tłumiących (każda mata zwiększa masę co wpływa na zużycie paliwa). W przypadku Crown Signia okazało się, że zafundowano sporo dodatkowych warstw tłumiących w całej kabinie. Staranniej wyciszono podłogę, nadkola, przegrodę czołową, dach, przestrzeń wokół otworów drzwiowych i okiennych oraz miejsca, w których poprowadzono wiązki przewodów. Nie zapomniano również o szybach z dodatkową warstwą izolacyjną (co ciekawe tylko z przodu) oraz ograniczeniu wibracji z układu kierowniczego i wahaczy. Podkreślono przy tym, że celem nie było ograniczenie hałasu, by chwalić się wynikiem w decybelach. Kluczowe było uzyskanie odpowiedniej atmosfery do podróżowania w ciszy czy przyjemniejszego słuchania muzyki (w opcji 11 głośników JBL). Innymi słowy, Toyota nie podała danych z wyników pomiarów poziomu hałasu. Szkoda.

Toyota Crown SigniaToyota Crown Signia NATHAN LEACH-PROFFER

Toyota Crown SigniaToyota Crown Signia Toyota


Na rynek amerykański trafi Toyota Crown Signia z hybrydowym zespołem napędowym THS. Pod maską zatem dobrze znany benzynowy silnik o pojemności 2,5 l pracujący w cyklu Atkinsona. W komplecie akumulator NiMH o pojemności 5 Ah (napięcie 230 V) oraz dwa silniki elektryczne (MG1 i MG2 w ramach standardowego napędu AWD). Łączna moc całego zespołu hybrydowego wynosi 240 KM.

Znane są już sugerowane ceny na rynku amerykańskim (bez uwzględnienia lokalnych podatków). Bazowa Toyota Crown Signia XLE AWD kosztuje 43,5 tys. dolarów (ok. 174 tys. zł). Najbogatsza odmiana Limited AWD to wydatek 47,9 tys. dolarów (ok. 192 tys. zł).

Czy zwracasz uwagę na wyciszenie samochodu?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.