Wyjątkowy Rolls-Royce. Powstanie tylko jeden egzemplarz

Choć Rolls-Royce Droptail sam w sobie jest już wyjątkową pozycją w portfolio brytyjskiej marki, to jego specjalna edycja wzbudza jeszcze większy podziw. Ekstremalnie limitowana seria pod nazwą Amethyst zyskała dodatkowo drewniane elementy aerodynamiczne.

Więcej ciekawych tekstów znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Po poprzedniej mocno limitowanej wersji La Roise Noire nadszedł czas na równie spektakularną interpretację modelu Droptail. Wyróżnia się on nie tylko niepowtarzalnym, dwukolorowym lakierem, ale też nieoczywistym wykorzystaniem drewna. 

Zobacz wideo Styczność z Rolls-Royce'em to doświadczenie, które przenosi w inny wymiar pojęcia luksus

Rolls-Royce Droptail Amethyst przyciąga wzrok połączeniem kilku barw fioletu, które tworzą razem niezwykle spójną całość. Co ciekawe, auto zmienia swój odcień pod wpływem światła. Choć to główna atrakcja w aucie, to pozostałe elementy też są niczego sobie.

Uwagę natychmiastowo przykują ogromne, 22-calowe felgi z polerowanego aluminium. Spektakularnie prezentuje się też poddana ręcznej polerce i szczotkowaniu atrapa chłodnicy, nad której produkcją mistrzowie rzemiosła poświęcili aż 50 roboczogodzin. W zderzaku znajduje się również wlot z 202 elementami (wykonanymi oczywiście ręcznie) z amarantowym lakierem.

 Świadectwo wyjątkowości. To detale „robią robotę"

Ale największa niespodzianka czeka na nas w tylnej części auta. Nietypowa kompozycja dachu została wzbogacona o przestrzeń wykończoną surowym drewnem. Co ważne, pełni ono nie tylko funkcję estetyczną, bo jednocześnie zapewnia też odpowiedni docisk aerodynamiczny podczas szybkiej jazdy.

Mnóstwo uwagi poświęcono również szybom Amethysta. Klient zażyczył sobie od brytyjskiego producenta elektrochromatycznego szkła, zdolnego do zmiany stopnia przejrzystości. Rolls-Royce oczywiście dotrzymał słowa, a osiągnięcie doskonałego efektu wymagało od konstruktorów aż 60 prób.

Ogrom pracy nie poszedł na marne. Stworzono materiał idealny

Ale to wspomniane powyżej drewno pochłonęło najwięcej prac. Testy blisko 150 próbek wymagały odporności na światło słoneczne, temperaturę czy wodę, dlatego pochłonęły blisko 8 tys. godzin,. Drewniane wykończenia znalazły się oczywiście także we wnętrzu auta, choć praca nad nimi rzecz jasna nie wymagała tak wiele wysiłku. Nie zabrakło rzecz jasna wykończenia w charakterystycznym fiolecie oraz kontrastującym brązie.

Nie znamy nabywcy wyjątkowego auta, ale możemy przypuszczać, że cena wprawiłaby nas w zakłopotanie. Sama marka nie pochwaliła się też kosztami projektu, ale czy to ważne? Zapewne jak zwykle nie były czymkolwiek ograniczone.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.