"Daleko jeszcze?" Czyli jak przetrwać i dobrze się bawić z dzieckiem w podróży

Kto ma dzieci, ten wie, że uczucie bezwzględnej miłości, dość często przeplata się z irytacją i zmęczeniem. Blady strach pada na każdego rodzica szczególnie przed dłuższą wyprawą samochodem, czy to do rodziny, czy na wakacje. Jak przetrwać i nie zwariować? Mamy na to kilka sposobów i nie, nie jest to tylko smartfon z bajkami i grami.

W teorii małe dziecko nie powinno mieć w ogóle styczności z ekranami czy to telewizorów, czy smartfonów. To bardzo ważny i intensywny okres dla rozwoju mózgu młodego człowieka. Według zaleceń WHO dzieciom do drugiego roku życia w ogóle nie zaleca się korzystania z urządzeń ekranowych, a te w wieku 3-6 lat mogą z nich korzystać jednorazowo przez 15-20 minut. Jednak psychologiczne teorie u każdego rodzica w pewnym momencie zderzają się z rzeczywistością. Jak trzymać się zatem zasad, skoro przed nami kilkugodzinna podróż? Uwierzcie, że da się ją przeżyć bez hipnotyzowania naszych pociech ekranami smartfonów.

Przede wszystkim zadbaj o komfort i bezpieczeństwo

Zanim jednak zdradzimy kilka trików i zabaw, zacznijmy od podstaw. Dzieci podróżujące w foteliku ma mieć przede wszystkim wygodnie. Nic tu nie może uwierać, a stopy powinny mieć podparcie, tak aby krew mogła swobodnie w nich krążyć, a nogi nie drętwiały. Do fotelików często można dokupić specjalne doczepiane podesty, które dają oparcie stopom. O ile w krótkich podróżach po mieście nie jest to konieczne, to przy wielogodzinnej wyprawie będzie miało już kolosalne znaczenie.

Tylko dla formalności wspomnimy o odpowiednim foteliku. Powinien on być dobrany do wzrostu i wagi dziecka oraz stabilnie zamocowany w samochodzie, a pasy wyregulowane tak, żeby zapewniały maluchowi bezpieczeństwo, ale równocześnie nie krępowały jego ruchów. Niby oczywiste, ale jak podaje organizacja Child Seat Safety, aż 2/3 dzieci jest niepoprawnie przewożonych (!), a lepiej nie przekonać się o tym podczas wypadku lub nagłego hamowania. Jeśli dziecko będzie podróżowało po raz pierwszy, a trasa jest długa, lepiej posadzić je wcześniej w foteliku w domu lub wybrać się na kilka krótkich przejażdżek, żeby się przyzwyczaiło.

Pamiętaj o regularnych postojach

Jakich atrakcji byśmy nie zapewnili naszemu maluchowi, bez względu czy to jest 2-latek, czy już dziecko w wieku szkolnym, pamiętajmy, że dla dobra jego zdrowia i komfortu trzeba robić regularne przerwy. Według lekarzy i fizjoterapeutów podróżując z noworodkiem lub niemowlęciem do trzeciego miesiąca życia, trzeba wykonywać postój i wyjmować dziecko z fotelika co 2-3 godziny. Co ważne przerwy takie trzeba wykonywać, nawet jeśli dziecko śpi. W przypadku dzieci starszych niż trzy miesiące warto już zdać się na wyczucie i obserwacje. Być może postoje trzeba będzie robić częściej, aby dziecko nakarmić lub przewinąć.

Zapewnij atrakcje nie tylko w aucie, ale i na postoju

Sama podróż też może być świetną częścią wyjazdu wakacyjnego, dlatego warto ją dobrze zaplanować i np. poszukać po drodze jakichś atrakcji w postaci placów zabaw, punktów widokowych, farmy ze zwierzętami, czy małpiego gaju. Piknik na parkingu przy drodze może po chwili okazać się nudniejszy niż sama jazda, a dobrze by było, żeby dziecko mogło się wybiegać, poskakać i pobawić. Wtedy jest szansa, że po takim postoju, zmęczone chętniej wejdzie do samochodu, a może nawet się zdrzemnie podczas dalszej jazdy.

Jeśli droga okaże się pustynią, jeśli chodzi o atrakcje dla dzieci, warto samemu zapewnić dzieciom atrakcje. Zawsze można do bagażnika spakować zabawki, które posłużą nie tylko na miejscu docelowym, ale i podczas pikników i postojów. Może to być, chociażby latawiec, zdalnie sterowany pojazd czy pluszaki, z których da się zrobić np. teatrzyk.

Co zamiast smartfona i tabletu?

Odpowiedź na to pytanie ograniczyć może jedynie wyobraźnia rodziców i samych dzieci. Nasze pociechy czasem potrafią się znacznie lepiej bawić starymi butelkami, korkami, czy opakowaniami, niż nawet najbardziej wymyślną i drogą zabawką. Pamiętajcie, że w erze smartfonów i audiobooków, które notabene nie są złym pomysłem, dzieci nadal uwielbiają, gdy ich rodzice im po prostu czytają książki lub opowiadają swoje historie. Jednak równie dobrą zabawą jednocześnie odciągającą uwagę od przedłużającej się podróży, mogą być gry: w zgadywanki, zabawa w kamień, papier i nożyczki, czy nauka liczenia, np. na podstawie mijanych samochodów, domów, zwierząt za oknem albo wymienianie słów na wymyśloną literę. Podróż to także idealny moment dla malucha na poznawanie świata motoryzacji, np. przez naukę marek samochodów lub wyjaśnienia jak auto jest zbudowane i jak działa.

Możliwości jest wiele. Oczywiście zawsze też podczas dużego kryzysu można ratować się bajką albo grą (najlepiej jednak edukacyjną) puszczoną na smartfonie, ale pamiętajmy, że wymienione wyżej zabawy, czy czytanie ma o wiele więcej zalet, m.in.: poszerzają słownictwo i wyobraźnię, uwrażliwiają i uczą kreatywności i przede wszystkim budują relacje dziecka z rodzicami. W dzisiejszych czasach, kiedy czas staje się towarem najbardziej deficytowym, to właśnie czas spędzony w podróży może okazać się świetną okazją do nadrabiania zaległości i zacieśniania rodzinnych więzi. Warto go zatem jakościowo wykorzystać.

Zobacz wideo Jak prawidłowo udzielić dziecku pierwszej pomocy
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.