Nowa duża Toyota z mocnym dieslem w Polsce już w 2024 r. To nie żart. Oto japońska nowość i stary dobry znajomy - Proace Max

Przyjrzałem się bliżej długo wyczekiwanej nowości Toyoty, która trafi do salonów nie tylko z włoskich, ale i z polskich zakładów koncernu Stellantis. Japońska firma wreszcie wkracza w segment największych pojazdów dostawczych. A z jakich silników skorzysta? Wbrew pozorom o hybrydzie można zapomnieć. Nie zabraknie zaś diesla i wersji elektrycznej.

Toyota wreszcie debiutuje w segmencie Heavy Duty Van. O co chodzi? O kategorię większych pojazdów dostawczych, w których Toyota nie była reprezentowana w Europie. Zgodnie z tradycją Japończycy skorzystali z pomocy koncernu Stellantis. I tak oto w gamie debiutuje stary, dobry znajomy.

Zobacz wideo Europejskie premiery Toyoty. Toyota PROACE MAX. Największy dostawczak japońskiej marki. Auto ze znaczkiem "Made in Poland"

Dlaczego stary dobry znajomy? Toyota Proace Max to krewniak Fiata Ducato i modeli znanych pod innymi markami (na liście Citroen Jumper, Opel Movano, Peugeot Boxer, RAM ProMaster, Vauxhall Movano). Innymi słowy, w 2024 r. na rynek trafi konstrukcja, która ujrzała światło dzienne w 2006 r. (pierwszy Apple iPhone pojawił się na rynku rok późnej) i była wielokrotnie modernizowana. Stąd m.in. nowe włoskie diesle 2.2 o mocy od 120 do 180 KM. Prócz nich pojawi się także wersja elektryczna o mocy 270 KM z akumulatorem 110 kWh i zasięgiem do 420 km. A to niejedyne przejawy nowoczesności. 

Fiat DucatoFiat Ducato Fiat Professional

W Toyocie nie zabraknie łączności z internetem, Android Auto, Apple CarPlay, tzw. samochodowej czarnej skrzyni (rejestrator danych o wypadku EDR) czy licznego pakietu układów wspomagających kierowcę. Do wyboru będą nawet dwa warianty deski rozdzielczej (zależnie od wersji wyposażenia można liczyć na multimedialne radio z dużym ekranem dotykowym i nawigacją z usługami w chmurze). O takich dodatkach trudno było nawet marzyć w 2006 r.

Toyota ProfessionalToyota Professional Tomasz Okurowski

Toyota ProfessionalToyota Professional Tomasz Okurowski

Blaszak? Nie tylko!

Na rynek trafi Toyota Proace Max nie tylko jako typowy blaszak. Toyota zaoferuje samochody w odmianie brygadowej (podwójna kabina), wywrotki (dwie wersje nadbudowy) oraz platformy, dzięki której auto może pojawić się także w formie kampera (wówczas zabudowę realizują specjalistyczne firmy). Zależnie od odmiany nadwoziowej samochód trafi do salonów Toyoty w całej Europie z włoskich zakładów Atessie oraz z Gliwic.

Podczas konwencji Toyota Kenshiki Forum w Brukseli pokazano tradycyjnego blaszaka z napędem elektrycznym. Znamienne, że wybrano tak dużą wersję, że nie zmieściła się w wejściu do hali wystawowej. Stąd to było jedyne auto, które mogliśmy poznać tylko po uzbrojeniu się w ciepłą odzież (w dniu konwencji Bruksela przywitała nas mroźną aurą). Niestety z nieznanych powodów organizatorzy zamknęli pojazd, więc nie mogłem zajrzeć do kabiny i części ładunkowej. Szkoda. Zapamiętałem jednak, że na żywo samochód prezentował się tak, że z daleka pomyliłbym go z Fiatem czy francuskimi krewniakami. To jednak żadna ujma dla Toyoty, gdyż włoska konstrukcja cieszy się sporym uznaniem na rynku aut dostawczych oraz zabudowy kamperów.

Toyota Proace Max - wersja elektrycznaToyota Proace Max - wersja elektryczna Tomasz Okurowski

Podczas premiery auta w Brukseli przedstawiciele Toyoty zapewniali, że pojawienie się nowego modelu dostawczego oznacza spore zmiany w sieci dealerskiej. Auta będą bowiem dostępne i eksponowane w odpowiednio przygotowanych salonach. Miejsca ekspozycji Toyota Professional będą utrzymane w ciemnej kolorystyce i tak wyznaczone, by łatwo dostrzec je, zanim jeszcze dotrzemy na teren stacji dealerskiej. Zmiany czekają także sieć serwisową ze specjalnie oddelegowanymi mechanikami i konsultantami. To akurat nie powinno dziwić. Dla potencjalnych klientów każdy nieplanowany przestój, to dość wymierne straty. Nie jest zatem niespodzianką, że jedną z funkcjonalności nowej Toyoty Proace Max będzie łączność z aplikacją, która z wyprzedzeniem powiadomi użytkownika o wizycie w serwisie.

Więcej o:
Copyright © Agora SA