Kierowca ciężarówki dostał 22 tys. zł grzywny. Absurdalny przebieg sprawy sądowej

Z dachu naczepy spadł lód i uszkodził jadącego za nią Mercedesa. W tej historii nikt nie ucierpiał, a straty finansowe były niewielkie. Mimo to rozprawa w sądzie trwała dwa lata, a kierowca ciężarówki został ukarany rekordowo wysoką grzywną za to, że ośmielił się odwołać od wyroku.

Portal 40ton.net opisał kilka dni temu absurdalną historię przedstawioną przez lokalną, szwajcarską gazetę "Aargauer Zeitung". Lokalne media opisały sprawę z 2021 roku, do której doszło na autostradzie A1 w późnych godzinach popołudniowych. Z naczepy rzekomo spadły wtedy bryły lodu i uszkodziły błotnik w Mercedesie jadącym za ciężarówką.

Kierowca uszkodzonego pojazdu kontynuował jazdę i powiadomił policję o zdarzeniu. Po jakimś czasie patrol zatrzymał kierowcę ciężarówki i wypisał notatkę dla właściciela uszkodzonego pojazdu, który zamierzał wytoczyć proces sprawcy zdarzenia.

Więcej ciekawych newsów motoryzacyjnych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Kierowca ciężarówki jakiś czas później trafił na salę rozpraw, gdzie nałożono na niego karę w wysokości 200 franków (ok. 950 zł). Sąd uznał, że prowadził pojazd znajdujący się w niebezpiecznym stanie.

26-latek uznał, że kara jest niesprawiedliwa. Tłumaczył, że o poranku tego samego dnia oczyścił dach naczepy ze śniegu i lodu. Zaznaczył też, że nie został w tej sprawie przesłuchany, a wyrok zapadł na podstawie notatki policyjnej, sporządzonej po zatrzymaniu. Kierowca nie zgodził się z wyrokiem i złożył apelację.

Zobacz wideo

Pod koniec roku sprawa trafiła do sądu apelacyjnego w szwajcarskim kantonie Aargau. Sędzia odrzucił argumentację kierowcy. W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że kierowca ciężarówki nie dysponuje dowodami na to, że ponowna warstwa lodu nie zebrała się na dachu naczepy po porannym odladzaniu.

Zdaniem sądu, panujące wówczas warunki atmosferyczne (temperatura pomiędzy -5 a -10 stopni Celsjusza), mogły doprowadzić do takiego stanu, a zadaniem kierowcy było przewidzenie takiej sytuacji. Kierowca usłyszał w sądzie, że nie przedstawił żadnych dowodów na skuteczność porannego odladzania dachu naczepy.

Atak zimy w Warszawie. Ciężarówki utknęły na ul. ModlińskiejLód spadł z jadącej ciężarówki na moje auto. I co teraz?

Dlatego sąd uznał, że w tym przypadku policyjna notatka jest wystarczającym dowodem w sprawie, a do tego pierwotna kara była zbyt niska w stosunku do zagrożenia spowodowanego przez lód spadający z naczepy. Sędzia podwyższył wyrok z 200 do 3 tys. franków (ok. 14 tys. zł) i doliczył koszty sądowe w wysokości 1,7 tys. franków. (ok. 8 tys. zł).

W ten sposób kierowca ciężarówki zakończył przygodę ze szwajcarskim systemem sądowniczym rachunkiem na ponad 22 tys. zł.

Więcej o: