Chińczycy atakują Europę i... mają ogromne szanse. Już wyprzedzają Alfę, Hondę i Subaru

"Chiny miałyby szansę mocnej pozycji w motoryzacyjnej Europie, tylko gdybyśmy wymazali dotychczasowe osiągnięcia europejskich producentów i wszyscy zaczęliby od zera" - powiedział kiedyś dyrektor Peugeot. A gdybyśmy zaczynali elektro-motoryzację? Tu jest ogromna szansa Chin...

Prorocze słowa...

Kilkanaście lat temu, wracałem z Salonu Samochodowego w Genewie razem z Andrzejem Nosińskim, ówczesnym Sekretarzem Generalnym i Dyrektorem ds Kontaktów Zewnętrznych Peugeot Polska. Na lotnisku w Genewie, siedząc w kawiarni, zastanawialiśmy się jaki sens ma inwazja producentów z Chin w Europie (właśnie zaprezentowano podczas salonu nową firmę z Kraju Środka). Byliśmy zgodni, że wejście nowego gracza na rynek Europejski to marzenie ściętej głowy i Chińczycy powinni raczej koncentrować się na swoim olbrzymim rynku i zdominować całkowicie Azję kontynentalną.

Pan Nosiński powiedział jednak wówczas prorocze słowa: „Chiny miałyby szanse zaistnieć tylko wówczas, gdyby było nowe rozdanie i wszyscy startowaliby od zera".

Wprowadzenie samochodów elektrycznych to z pewnością jest taki start od zera, a Chińczycy wykorzystują fakt, że w tym zakresie wszyscy mają równe szanse.

Zobacz wideo

Niemcy – barometr rynku motoryzacyjnego w Europie.

Niemcy to największy rynek samochodowy Europy. Według danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów (ACEA) w roku 2020 było tam zarejestrowanych 52,5 mln samochodów. Dla porównania podajmy, że we Francji, Włoszech i Wielkiej Brytanii było zarejestrowanych po 45 mln aut, a w Hiszpanii tylko 30 mln pojazdów.

Tak więc pomijając niechęć do Niemiec jaką prezentują niektórzy intelektualni troglodyci musimy przyznać, że rynek ten jest wyznacznikiem zmian zachodzących w motoryzacji.

Fakt jest zaś taki, że Federalny Urząd Transportu Samochodowego (KBA) od początku 2022, po raz pierwszy, wymienia chińskich producentów w swoich oficjalnych statystykach. Nie wpływa to oczywiście na wahania rynku, ale to może być początek technicznej rewolucji kulturowej.

Możemy bowiem zauważyć, że obecnie jest to tylko delikatna, ale intensywna ekspansja, mająca zdominować wrażliwą europejską konkurencją w okresie przejściowym.

Chińczycy wyprzedzają Alfę, Subaru i Hondę

W ciągu siedmiu miesięcy styczeń – lipiec 2022, samochody chińskie znalazły w Niemczech prawie 7000 nabywców (dane z wydziałów rejestracji). Oczywiście może się to wydawać żartem, gdyż w samym lipcu w Niemczech sprzedano 6 980 modeli Golf i 5642 modeli VW T-Rock.

Cóż zatem świadczy, w porównaniu z tymi danymi, sprzedaż 7000 chińskich aut przez okres siedmiu miesięcy.

Warto jednak wspomnieć, że jest to w zakresie całego rynku Niemieckiego prawie pół procent sprzedaży. Tym samym, w tym okresie sprzedano chińskich wersji więcej niż wszystkich modeli Alfy Romeo (1779 sztuk – 0,1 proc. rynku), Hondy (4673 sztuki – 0,3 proc. rynku), czy Subaru (2379 sztuk – 0,2 proc. rynku).

Zresztą tak jest w całej Europie. Agencja konsultingowa Inovev wskazuje ok 75 000 nowych rejestracji samochodów osobowych od chińskich producentów w pierwszej połowie 2022 roku i spodziewa się 150 000 sztuk w całym roku.

Hongqi LS7Europa może obawiać się chińskiej konkurencji. Czas zacząć uczyć się nowych marek

Chińska podróba to przeszłość.

Twierdzenie, że każdy Chińczyk musi w życiu uszyć spodnie Levis i dres Adidasa oraz wyprodukować telewizor Sony, to to już zamierzchłe mity.

Obecnie oferowane samochody, poddawane rygorystycznym testom przez niemieckich testerów, wypadają nadzwyczaj dobrze. Jak przyznają w swych raportach w ADAX, SUV MG EHS wciąż prowadzi w Niemczech, jako nybryda plug-in, mimo że jest w lidze VW Tiguan. Kosztujący 35 000 euro, jest bowiem znacznie tańszy niż bestseller z Wolfsburga z porównywalnym napędem. W pierwszej połowie 2022 roku zarejestrowano 2575 nowych samochodów – jest to liczba podobna jak w przypadku Seata Tarraco.

Te twierdzenia niemieckich testerów o jakości aut chińskich muszą być prawdziwe, gdyż zawsze lansowali oni własne wyroby, a fakt, że francuski pojazd przegrał „bo miał brzydszą tapicerkę" jest już legendarny.

Chińczycy mają zatem dobre samochody i mogą rozpocząć atak na europejski rynek i... zaczynają.

BYD pojawi się na rynku niemieckim jeszcze w roku 2022.

Prawdziwy gigant zapowiedział też swój start w Niemczech już na październik 2022 roku. Wtedy to BYD (Build Your Dreams czyli „zbuduj swoje marzenia"), obecnie największy producent samochodów elektrycznych na świecie, chce rozpocząć sprzedaż w tym kraju

Zapewne zacznie od zaprezentowanego niedawno BYD Seal, czyli wersji będącej konkurentem dla Tesla 3 o zasięgu około 500 kilometrów.

W pierwszym półroczu firma ta sprzedała na całym świecie około 640 000 pojazdów elektrycznych i hybryd plug-in. Warto przy tym zauważyć, że jeśli chodzi o technologię akumulatorów, Chińczycy należą do światowych liderów technologicznych.

Great Wall wprowadza marki Ora i Wey

Koncern Great Wall również chce wejść na rynek niemiecki w roku 2022. Będzie on próbował sił ze swoimi markami Wey i Ora.

Odbędzie się to za pośrednictwem partnera handlowego Emila Freya. Szwajcarska grupa zajmująca się handlem samochodami ma w Niemczech prawie 100 lokalizacji, w których sprzedawane są samochody różnych marek (jest również oficjalnym importerem Mitsubishi na Niemcy). Chińczycy chcą zacząć od Ora Funky Cat, elektrycznego kompaktowego samochodu o długości 4,24 m, który powinien mieć zasięg elektryczny około 300 kilometrów.

Drugi model, SUV Coffee 01 firmy Wey, należący do marki premium należącej do Great Wall Group, ma stosunkowo tradycyjną formę. Hybrydę plug-in w formacie Audi Q5 można było już zobaczyć na targach IAA w Monachium w 2021 roku.

Cechą szczególną tej hybrydy jest standardowy zasięg elektryczny wynoszący około 150 kilometrów. Jest to bardzo duża wartością jak na hybrydę typu plug-in (zazwyczaj 50-60 km, chociaż Suzuki Accros uzyskałem 86 km).

Ceny obu modeli nie są znane, ale należy je sklasyfikować poniżej bezpośrednich konkurentów. Oprócz modeli pod własnymi markami, Great Wall będzie w przyszłości reprezentowany na europejskich drogach jako partner rozwojowy i produkcyjny filii BMW Mini.

Nowy elektryczny Mini będzie wtedy pochodził z Chin. Podobnie będzie z modelem BMW iX3.

NIO ET7Chińskie elektryki zaleją Europę. Wszystko wskazuje na nowego światowego lidera

Nio chce zdobywać klientów dzięki stacjom wymiany baterii

Marka Nio, również zapowiedziała, że chce wejść na rynek niemiecki w roku 2022. Marka ta jest już od jakiegoś czasu dostępna w Norwegii. Jednakże sprzedawane tam modele ES6 i ES8 nie trafią do Niemiec. Pierwszym modelem sprzedawanym w Niemczech będzie ET7, a następnie SUV ES7 i kompaktowy sedan ET5.

Szczególnie ciekawy jest pomysł utworzenia sieci eksploatacji. Byłaby to sieć stacji wymiany baterii. Długie czasy ładowania nie byłyby wtedy problemem, gdyż na stacjach serwisowych pusta bateria jest automatycznie wymieniana na naładowaną w ciągu zaledwie kilku minut.

Wielka szansa dla Chińskich maluchów

„Zyski zamiast pełnego portfolio" to obecna strategia większości zachodnich producentów. Coraz powszechniej wycofują się z segmentów nie przynoszących dużych zysków. Mini samochodów już prawie nie ma, a segment małych samochodów też się kurczy. Klienci nie chcą kupować tych modeli, więc europejskie koncerny rezygnują z ich produkcji.

Audi na przykład nie chce wprowadzać następców A1 i Q2. Mercedes ogłosił nową strategię luksusu, której ofiarą padną obecne modele kompaktowe klasy A i B. Nawet Ford chce w przyszłości skupić się na drogich modelach, takich jak rodzinne Mustang Mach E i Bronco.

Zapewne lukę tę zagospodarują Chińczycy, którzy Europę dołączą do swych licznych obszarów handlowych.

Przykładem tej ekspansji może być Wuling Mini EV. To mini van o długości prawie trzech metrów. Jest to wspólny produkt SAIC i General Motors, który trafił już do UE (świętował swoją premierę w UE na Litwie). Jego ceny zaczynają się od 10 000 euro.

W Chinach mały samochód od lat jest najlepiej sprzedającym się samochodem, a tylko w tym roku (siedem miesięcy ) zdobył 214 000 klientów.

Szanse chińskich autek

Ogólnie rzecz biorąc, czasy, w których w Państwie Środka dominowało tanie kopiowanie, bezpowrotnie minęły. W aktualnym rankingu innowacyjności Centrum Zarządzania Motoryzacją (CAM) w Bergisch Gladbach, SAIC i BYD, zajmują czwarte i piąte miejsce za VW, Teslą i Mercedesem, ale przed BMW, General Motors i Hyundaiem.

Na potrzeby corocznego rankingu CAM przeanalizował i ocenił innowacje 28 grup motoryzacyjnych z około 80 markami motoryzacyjnymi.

Chińczycy wypadli szczególnie dobrze w e-mobilności.

Zatem prognozy pana Andrzeja, że gdyby wszyscy zaczynali od zera, to Chińczycy mają szansę, chyba się sprawdzą...

Więcej o: