Kontrowersyjna kampania policji. "Pytania kierujemy do tych, którzy jeszcze żyją"

Polska policja rozpoczęła kampanię na rzecz bezpieczeństwa polskich motocyklistów. Niestety sięgnęła w niej do najgorszych stereotypów na ich temat. Czy tak powinno dbać się o bezpieczeństwo ruchu drogowego?

W Polsce jest coraz cieplej, a na krajowe drogi każdej kolejnej wiosny wyjeżdża więcej użytkowników jednośladów. Niestety rośnie też liczba kolizji i wypadków, w tym tych najgorszych, bo śmiertelnych. Jak przypomina policja na swoim profilu w portalu Facebook, tylko od początku 2024 do 20 maja w 669 wypadkach z udziałem motocyklistów zginęły aż 73 osoby, a 629 zostało rannych.

Zobacz wideo Suzuki Moto Szkoła - tutaj zaczniesz przygodę z jednośladem, a także sprawdzisz swoje umiejętności

Żeby temu przeciwdziałać, policja wspólnie z Polskim Radiem Kierowców, wyprodukowała wideo, które następnie opublikowała w  mediach społecznościowych. Na fanpage'u Komendy Głównej Policji pojawił się krótki film. Jego hasłem przewodnim są słowa: "Zwolnij, nie ryzykuj. Odpuść i żyj". Cel rozpoczętej kampanii jest szczytny, ale środki, które zostały użyte do jego osiągnięcia, budzą duże kontrowersje. Na wideo można zobaczyć i posłuchać dwójkę osób - policjanta z drogówki oraz dziennikarkę PRK - którzy apelują do motocyklistów o bezpieczniejszą jazdę. Przy okazji obarczają użytkowników jednośladów całkowitą winą za wypadki z ich udziałem.

Cel policyjnej kampanii jest słuszny, ale czy uświęcają go użyte środki?

Zgadza się, że kontrowersyjne kampanie zwykle działają skuteczniej. Prawdą jest również, że motocykliści są niechronionymi uczestnikami ruchu i jako tacy są wyjątkowo narażeni na groźne skutki wypadków. Według rozmaitych statystyk ryzyko śmierci motocyklisty, który bierze udział w wypadku, jest co najmniej 20-krotnie wyższe, niż w przypadku kierowcy samochodu. Użytkownicy jednośladów muszą ich unikać za wszelką cenę.

Natomiast sugerowanie, że za wypadki ze swoim udziałem odpowiadają wyłącznie motocykliści, jest nieprawdziwe i krzywdzące. Powoduje utrwalanie błędnego stereotypu, wiktymizowanie tej grupy kierowców i zdejmowanie odpowiedzialności z pozostałych uczestników ruchu. Z podobną sytuacją mieliśmy w przeszłości do czynienia w przypadku pieszych. Słysząc taki przekaz, kierowcy samochodów mogą uznać, że nie mają sobie nic do zarzucenia i nie powinni zacząć bardziej uważać na niechronionych uczestników ruchu: motocyklistów, rowerzystów oraz pieszych.

Motocyklistom można sporo zarzucić. Jeżdżę po polskich drogach raz samochodem, raz motocyklem i doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Przyczyną wielu wypadków z ich udziałem są: brawura, zbyt wysoka prędkość, brak wprawy i niedostateczne umiejętności, ale to tylko jedna strona medalu. Użytkownicy jednośladów to coraz większa i bardziej zróżnicowana grupa, w której są najróżniejsze osoby. Jedne poszukują adrenaliny, inne chcą po prostu sprawnie i bezpiecznie dojechać do pracy.

Kierowcy samochodów to znacznie liczniejsza i równie zróżnicowana grupa ludzi. Oprócz takich, którzy dbają o wspólne bezpieczeństwo, są w niej osoby, które nie szanują narażonych na skutki wypadków uczestników ruchu. Nie uważają na nich, bo akurat patrzą w smartfony lub wręcz zachowują się na drogach agresywnie w stosunku do nich, nie bacząc na konsekwencje. Nawet pod filmowym apelem policji opublikowanym na Facebooku, wyświetliło mi się wideo, na którym pijany kierowca auta dosłownie staranował grupę motocyklistów. Czy to też była ich wina?

Wypadki mają wiele przyczyn. Również te z udziałem motocyklistów

Jeszcze innym powodem wypadków motocyklistów jest fatalny stan drogowej infrastruktury. Odpowiedzialność za to ponoszą państwowi urzędnicy, zaczynając od posłów, przez członków rządu, policjantów, po drogowców. Z tego powodu się rozmywa i nikt nie czuje się winny. A polskie drogi są pełne dziur, nierówności, oznakowania poziomego pomalowanego śliską farbą i innych zagrożeń. To, co wywołuje dyskomfort u kierowcy auta, dla motocyklisty może być śmiertelną pułapką. Oczywiście trzeba brać to pod uwagę w trakcie jazdy i pozostawiać duży margines bezpieczeństwa na takie sytuacje, ale czasami nawet on nie pomaga. Żadnego z tych tematów nie dotyka przekaz polskiej policji, który ma zwiększyć bezpieczeństwo motocyklistów.

Tak naprawdę najważniejsza jest odpowiedź na pytanie, czy kampania, na którą wydała pieniądze polska policja, zwiększy poziom bezpieczeństwa na polskich drogach? Czy po obejrzeniu wzmiankowanego wideo, zginie mniej motocyklistów? Niestety trudno będzie na nie odpowiedzieć, bo przyczyny wielu wypadków nie są łatwe do jednoznacznego określenia. Poza tym ich liczbę trudno powiązać ze skutecznością kampanii na rzecz BRD. Mam jednak wrażenie, że film opublikowany w mediach społecznościowych przede wszystkim ma sprawić, że motocykliści poczują się winni, a odpowiedzialność za bezpieczeństwo na drogach zostanie zdjęta z pozostałych grup kierowców i państwowych urzędników. Jestem przekonany, że środki przeznaczone na kampanię "Zwolnij, nie ryzykuj. Odpuść i żyj" można było wydać znacznie lepiej.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.