Jeździłem dwoma nowymi motocyklami Suzuki. Oba są wyjątkowe, każdy z innego powodu

Suzuki właśnie zaprezentowało w Polsce dwa nowe modele motocykli. Suzuki GSX-8R i GSX-S1000GX mają trudne nazwy, ale jazda nimi jest dziecinnie prosta. Sam nie wiem, który z nich bardziej mi się podoba, ale w każdym doceniam coś innego.

Przez ostatnie dwa lata Suzuki przygotowało więcej dwukołowych debiutantów, niż w ciągu poprzedniej dekady. Dwie tegoroczne nowości, to motocykle, które należą do bardzo ciekawych segmentów, a tak naprawdę są usytuowane pomiędzy nimi. Po pierwszych jazdach na Torze Łódź jestem pod ich dużym wrażeniem i nie mogę doczekać się dłuższych testów.

Zobacz wideo Suzuki SX4 S-Cross - model dopasowany pod gusta Europejczyków

Suzuki GSX-8R to sportowy motocykl z "bagażnikiem". Jestem zachwycony taką kombinacją

Pierwszy nowy model to Suzuki GSX-8R to sportowy model i z silnikiem o średniej pojemności 776 cm3. Został zbudowany na tej samej platformie, co zeszłoroczny naked bike Suzuki GSX-8S. Ludzie lubią narzekać na takie motocykle, bo nie mają czterocylindrowych motorów o mocy ponad 120 KM tak jak supersportowe sześćsetki sprzed lat. To prawda, silnik Suzuki GSX-8R osiąga "tylko" 85 KM i ma zaledwie dwa cylindry, ale w zamian oferuje coś innego: atrakcyjną cenę i niezwykłą wygodę jazdy na co dzień. Podczas weekendowych amatorskich wypadów na tor również sprawdzi się znakomicie, bo jeździ się nim niezwykle łatwo. Wisienką na torcie jest możliwość wyposażenia go w firmowe miękkie boczne kuferki.

Dla mnie Suzuki GSX-8R to motocykl idealny. Pozycja za kierownicą nie jest ekstremalnie sportowa, dzięki czemu będzie się nim jeździć wygodnie po ulicach oraz sprawnie po wyścigowym torze. Gdybym był zawodnikiem startującym w MotoGP, wolałbym supersporta sprzed lat, ale do codziennego używania nowy GSX-8R jest doskonały. Silnik mimo przeciętnej mocy 85 KM jest niezwykle elastyczny, co ułatwia zarówno codzienną jazdę, jak i amatorskie torowanie, bo zamiast ciągle zmieniać biegi, można się skupić na linii przejazdu. Suzuki GSX-8R waży 205 kg. To trochę więcej, niż niektórzy konkurenci, ale dodatkowych kilogramów w ogóle nie czuć w trakcie jazdy. Ten model prowadzi się zwinnie i stabilnie. Od pierwszych metrów można się na nim poczuć pewnie, a dobry kierowca na krętym torze utrze nosa niejednemu na supersporcie. W wyposażeniu jest nawet quikshifter, a to wszystko za cenę 44 900 zł. Na rynku jest kilku godnych przeciwników Suzuki GSX-8R, ale ze wszystkimi może stanąć w szranki bez najmniejszych kompleksów.

Suzuki GSX-S1000GX to pierwszy model tej marki z aktywnym zawieszeniem

Druga nowość to jednoślad zupełnie innej klasy. Suzuki GSX-S1000GX jest motocyklowym crossoverem i najbardziej zaawansowanym technicznie modelem w historii japońskiej marki. Bazuje na konstrukcji sprawdzonej w naked bike'u GSX-S1000 i sportowym turystyku GSX-S1000GT, który zadebiutował rok temu. Tak samo jak w ich przypadku sercem nowego modelu jest genialny litrowy silnik, którego historia sięga kultowych modeli sportowych GSXR-1000 (K5-K7). Przez te wszystkie lata nie zestarzał się w ogóle, również dlatego, że przeszedł różne modyfikacje, a jego osiągi i charakter wciąż robią duże wrażenie.

Suzuki GSX-S1000GX ma znacznie bardziej turystyczny charakter niż w przypadku GSX-S1000GT. Pozycja za kierownicą jest niemal całkowicie wyprostowana, siedzi się dość wysoko i bardzo wygodnie, a przed wiatrem i deszczem chroni nas wysoka szyba. Komfortowe zawieszenie o sporym skoku 155 mm nadaje się nawet na najgorsze drogi. Po założeniu dostępnych za dopłatą sztywnych bocznych kufrów (dostępne jako część zestawu Travel Pack), można się nim wybrać w każdą podróż.

Model GSX-S1000GX jest dość duży i sporo waży, dlatego na początku obawiałem się jego zachowania na krętym technicznym torze. Okazało się niepotrzebnie, bo mimo masy własnej 232 kg i siedzenia na wysokości 845 mm, zmienia kierunek jazdy zaskakująco lekko i nie sprawia żadnych problemów na ciasnych zakrętach. GSX-S1000GX oprócz 152-konnego silnika ma bardzo bogate wyposażenie. Oprócz tempomatu, quikshiftera, LED-owych świateł, dużego (przekątna 6,5 cala) ekranu TFT i systemów elektronicznych dbających o nasze bezpieczeństwo, ma też elektronicznie sterowane aktywne zawieszenie. To jest największa nowość. Można wybrać jedno z czterech ustawień twardości (Hard, Medium, Soft i User), a parametry ostatniego z nich da się indywidualnie wyregulować. Poza tym elektronika zmienia charakterystykę pracy zawieszenia w czasie rzeczywistym, m.in. przeciwdziałając nurkowaniu motocykla przy hamowaniu, na nierównościach i zakrętach. Wadą tego modelu jest wysoka cena, bo bazowy model kosztuje 78 900 zł, ale kiedy porównać osiągi i wyposażenie z konkurencją, staje się znacznie bardziej atrakcyjna.

W ciągu ostatnich lat gama motocykli Suzuki zmieniła się nie do poznania

Przy okazji warto zauważyć, jak bardzo zmieniła się gama jednośladów Suzuki w ciągu ostatnich dwóch lat. Dawniej japoński producent był znany z produkowania niezniszczalnych, ale niezbyt nowoczesnych motocykli. Teraz ma mnóstwo ciekawych nowości w prawie wszystkich klasach. Oferta motocykli Suzuki bazuje na trzech filarach. Pierwszy to trzy nowe skutery klasy 125 zbudowane na wspólnej konstrukcji (Address, Avenis I Burgman 125EX). Drugim jest platforma średniej wielkości, która posłużyła do stworzenia nowego nakeda (Suzuki GSX-8S), modeli adventure (Suzuki V-Strom 800/800DE) oraz sportowego Suzuki GSX-8R. Trzeci filar to litrowe modele, w których jest trochę dobrej starej techniki i mnóstwo nowoczesnej elektroniki: GSX-S950, GSX-S1000, GSX-S1000GT i GSX-S1000GX. Dodatkowo nad wizerunkiem motocykli tej marki czuwa kultowe Suzuki Hayabusa, które w Polsce jest prawdziwym hitem sprzedaży. Naprawdę jest w czym wybierać, a dwa najnowsze modele okazały się szczególnie udane.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.