Opinie Moto.pl: Moto Guzzi V100 Mandello S. Warto było czekać sto lat!

Nowy model V100 Mandello S jest przełomowy dla marki Moto Guzzi. Po raz pierwszy w ponad stuletniej historii Włosi zastosowali w nim silnik chłodzony cieczą oraz mnóstwo elektroniki. Mimo to wciąż ma unikalny charakter.

Nazwa Moto Guzzi V100 Mandello nie jest przypadkowa. Liczba 100 oznacza setną rocznicę nieprzerwanego funkcjonowania firmy z siedzibą w Mandello del Lario nad jeziorem Como. Pod skrzydłami koncernu Piaggio dyrekcja uznała, że po stu latach warto zacząć czerpać ze zdobyczy techniki. Mimo to nowy motocykl nie zatracił wyjątkowego charakteru tej marki. Jest inny od klasycznych modeli Moto Guzzi, ale wciąż wyjątkowy.

Zobacz wideo Doskonałe jedzenie, piękna architektura i emocjonująca motoryzacja. We Włoszech jest region, który skupia w sobie te trzy rzeczy [autopromocja]

Więcej recenzji nowych jednośladów znajdziesz na stronie Gazeta.pl

W Moto Guzzi V100 Mandello S walczą dwa, albo i trzy wilki

Przede wszystkim walczy w nim ze sobą kilka charakterów. W czasie jazdy były chwile, że miałem wrażenie jazdy motocyklem turystycznym. Czasami myślałem, że siedzę na cruiserze, ale najczęściej czułem się na nim jak na naked bike'u o sportowym charakterze, co mnie bardzo zaskoczyło. Tak naprawdę to ode mnie zależało, którą naturę ujawni Moto Guzzi Mandello S w czasie jazdy.

Na zdjęciach nowy model Moto Guzzi nie budził mojego zachwytu, chociaż ciekawił. Muszę przyznać, że na żywo wygląda pięknie. Spodobała mi się zarówno jego linia, ciekawie zaprojektowane elementy, takie jak krótki układ wydechowy i monowahacz, ale przede wszystkim zachwyciło mnie bardzo porządne wykończenie. Wystarczy spojrzeć na piękną (i wygodną) kanapę albo eleganckie znaczki, żeby przyznać mi rację. Tylko ruchome skrzydełka na zbiorniku, które regulują opływ powietrza wokół kierowcy, wydały mi się zbyt delikatne. Cała reszta, od lakieru po najmniejsze śrubki, jest wysokiej jakości.

Motocykl jest ciężki jak na swoją kategorię (chociaż właściwie nie wiem jaką), bo w stanie gotowym do jazdy waży 233 kg. To sporo jak na naked bike, ale standardowo jak na motocykl turystyczny. W każdym razie tę masę czuć w czasie wolnej jazdy, ale nie przeszkadza, bo mimo to V100 skręca chętnie i zwinnie. Kiedy nabierzemy prędkości, zmienia kierunek tak lekko, że o większej wadze łatwo zapomnieć. Czasem daje o sobie znać, ale jednocześnie odczuwamy, że środek ciężkości jest bardzo nisko, dlatego to zupełnie nie przeszkadza.

Moto Guzzi V100 Mandello SMoto Guzzi V100 Mandello S fot. ŁK

Tak duża liczba nowoczesnych rozwiązań jest niespotykana w maszynach Moto Guzzi

Litera S w nazwie topowej wersji Mandello oznacza sporą ilość elektroniki na pokładzie. We wszystkich wersjach V100 są tryby jazdy (aż cztery i można je dowolnie konfigurować), 6-osiowy inercyjny czujnik IMU (dzięki niemu układy kontroli trakcji i ABS działają poprawnie na zakrętach), oświetlenie LED z doświetlaniem łuków, elektrycznie regulowana szyba i elektrycznie rozkładane skrzydełka na zbiorniku paliwa, które odchylają strugę powietrza w czasie jazdy. Droższa wersja S dodaje do tego quikshifter, elektronicznie sterowane półaktywne zawieszenie Ohlins Smart EC 2.0 najnowszej generacji, czujniki ciśnienia opon i podgrzewane manetki. Łącznie mamy w V100 Mandello S mnóstwo nowoczesnych rozwiązań, które mogą ułatwić życie, ale w teorii również się zepsuć.

Większość nowinek działa znakomicie, tylko niektóre trochę gorzej. Quikshifter nie pracuje idealnie na niższych biegach. Pierwsze dwa biegi zmienia w górę niechętnie i nie zawsze, najlepiej mu to wychodzi przy zupełnie otwartej przepustnicy, ale nawet wtedy nie można mu do końca ufać. Od trzeciego biegu w górę działa poprawnie. Redukcje bez sprzęgła wychodzą znacznie lepiej, ale przy spokojnej jeździe częściej zmieniałem przełożenia ze sprzęgłem, które działa bardzo dobrze. Ostatnio producenci przyzwyczaili nas do quikshifterów działających perfekcyjnie zawsze i wszędzie, pomagają tak samo w urywaniu ułamków sekundy z przyspieszenia, jak i leniwej jeździe po mieście.

Mimo ruchomych deflektorów powietrza opracowanych w tunelu aerodynamicznym nie odczułem ich zbawiennego wpływu w tak dużym stopniu, w jakim się spodziewałem. Podnoszona elektrycznie szyba nieźle chroni przed wiatrem przy legalnych prędkościach, ale wpływ skrzydełek na zbiorniku jest minimalny. Łatwo wybaczyć ten efektowny gadżet, jeśli motocykl prowadzi się tak dobrze, przyspiesza tak sprawnie i brzmi równie rasowo jak Moto Guzzi V100 Mandello S.

Moto Guzzi V100 Mandello SMoto Guzzi V100 Mandello S fot. ŁK

Moto Guzzi V100 Mandello S jest idealny do codziennej miejskiej jazdy

Włoski jednoślad jest zwarty i trochę mniejszy niż się spodziewałem. Nie brakuje na nim miejsca, ale siedzi się dość nisko (815 mm od ziemi) i w całkiem sportowej, a nie wyprostowanej pozycji, jak na typowym turystyku. Zwłaszcza nogi trzymamy bardziej podkurczone pod sobą, niż się spodziewałem. W takim razie, dlaczego motocykl o takiej pozycji za kierownicą czasem przypomina mi cruisera? Chodzi o pracę jego silnika i skrzyni biegów.

W najnowszym modelu włoscy inżynierowie zastosowali po raz pierwszy silnik chłodzony cieczą i sprzęgło wielotarczowe pracujące w kąpieli olejowej, ale zespół napędowy nie stracił unikalnego charakteru. Silnik ma 1042 cm3 pojemności skokowej, osiąga moc 115 KM i moment obrotowy 105 Nm. Dwa duże cylindry są rozchylone w ramie na boki o 90 stopni (w samochodach nazywamy taki układ wzdłużnym) i pracują z rasowym nierównym warkotem oraz wyczuwalnymi wibracjami, co robi wrażenie zwłaszcza na wolnych obrotach.

Na dodawanie gazu reagują niemal natychmiastowo, aczkolwiek rollgaz nawet w sportowym trybie wymaga wyraźnego odkręcenia. W przeciwieństwie do starszych modeli Moto Guzzi sprzęgło i skrzynia biegów są łatwe do wyczucia i działają precyzyjnie. Nie trzeba się przyzwyczajać, nie ma żadnych problemów ze znalezieniem biegu neutralnego. Za to jedynkę wbijamy z wyraźnym szarpnięciem, a moment obrotowy przenoszony na koło wałem kardana wciąż daje trochę inne wrażenia z jazdy, niż typowy motocyklowy napęd z łańcuchem.

Moto Guzzi V100 Mandello SMoto Guzzi V100 Mandello S fot. ŁK

Nie wierzcie danym technicznym. Osiągi Moto Guzzi V100 Mandello S są fantastyczne

Osiągi tego motocykla subiektywnie robią duże wrażenie, bo silnik ma mnóstwo momentu i przyspiesza dynamicznie w całym zakresie obrotów. Ani razu nie pomyślałem, że taki sportowo-turystyczny model powinien być szybszy. Częściowo dlatego, że jego owiewki są minimalne i przy wysokich prędkościach wiatr trochę zaczyna dawać się we znaki. Za to reszta układów działa równie dobrze. Hamulce z potężnymi tarczami przy obu kołach pracują niezwykle skutecznie, a sprężyste zawieszenie nie pozwala na nurkowanie i dobrze tłumi nierówności. Cały osprzęt jest bardzo porządny i został wybrany z najwyższych półek renomowanych dostawców takich jak Brembo i Ohlins. Pierwszy nowożytny motocykl Moto Guzzi ma zaskakująco sportowy charakter, a wszystkie jego elementy znakomicie ze sobą współpracują.

Co mi się nie podobało w Moto Guzzi V100 Mandello S? Znalazłem niewiele wad, ale chciałbym, żeby quikshifter działał lepiej. Dodatkowo w gorące dni trochę przeszkadza ciepło, które emitują cylindry i układ wydechowy. Poza tym jeśli nie wiemy, jak nalewać paliwo, ta czynność zwykle kończy się zachlapaniem zbiornika benzyną (będziecie go tankować często, bo potrafi spalić prawie 8 l/100 km). Podpowiem, że pistolet przy wkładaniu lepiej skierować do tyłu.

Kontrola trakcji czasami trochę za bardzo dławi silnik, nawet w najmniej ingerującym ustawieniu, za to można ją zupełnie wyłączyć w wybranych trybach jazdy. To wszystko nie są wielkie przywary, ale poważniejszych nie znalazłem. Po ich usunięciu Mandello S byłby idealnym motocyklem do jazdy na co dzień. Nie wiem, jak w dłuższej trasie, ale na pewno pozycja do jazdy i ochrona przed wiatrem przez setki kilometrów nie jest idealna.

Moto Guzzi V100 Mandello SMoto Guzzi V100 Mandello S fot. ŁK

Moto Guzzi V100 Mandello S: cena i opinia Moto.pl

Natomiast dwie największe zalety tego modelu to fantastyczny silnik oraz idealne prowadzenie. Moto Guzzi V100 Mandello S niezależnie od prędkości, z którą jedziemy, skręca lekko, ale pewnie. Dobrze, że dwa najważniejsze elementy działają tak sprawnie, bo V100 Mandello to drogi motocykl, zwłaszcza w wersji S, która kosztuje prawie 87 tys. zł.

To jednoślad dla indywidualistów o grubym portfelu, ale wcale mnie nie dziwi, że większość osób po przejażdżce natychmiast chciałaby go kupić. Jest bardzo ładny, porządnie wykonany, fantastycznie jeździ, ale przede wszystkim stanowi świeży powiew na tle mnóstwa podobnych motocykli, które ostatnio zalewają rynek. Większość z nich jest bardzo dobra, niektóre być może nawet lepsze od nowego dzieła z Mandello del Lasio, ale żaden nie ma tak zdecydowanego charakteru i nienagannego stylu jak nowe Moto Guzzi V100 Mandello S. Motocykl udostępniła do testu firma Liberty Corporation Sp. z o.o.

Moto Guzzi V100 Mandello SMoto Guzzi V100 Mandello S fot. ŁK

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.