Czy motocykle spełniają dopuszczalne normy hałasu?

Sezon motocyklowy w pełni. Mieszkańców miast informują o tym donośne wrzaski drogowych "szlifierek". Tylko czy donośny dźwięk oznacza z automatu, że motocykle nie spełniają dopuszczalnych norm hałasu? Sprawa nie jest taka oczywista, jak mogłoby się wydawać.

O przepisach w codziennym życiu opowiadamy również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Przepisy dość dokładnie regulują kwestie związane z budową pojazdów. Wskazują np. konkretne odległości między lampami pojazdu czy określają dopuszczalne normy emisji hałasu. Jeżeli chodzi o te drugie, co roku w czasie letnim kierowcy pytają o motocykle. Te jadąc ulicami miast, dosłownie wrzeszczą na przechodniów. Są słyszalne nawet w mieszkaniach w okolicznych blokach przy zamkniętych oknach. Czy to jest zgodne z przepisami? No właśnie...

Zobacz wideo Motocyklista jechał na jednym kole. Nie zatrzymał się do kontroli i zdołał uciec

Jak głośny może być wydech motocykla?

Polskie prawo nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Motocykle z silnikiem o pojemności 125 cm3 mogą emitować maksymalnie 94 dB hałasu. Jednoślady z motorem o większej pojemności, otrzymują limit określony na 96 dB. Dla porównania skala ustalona dla samochodów osobowych to 93 dB dla auta zasilanego silnikiem benzynowym i 96 dB dla diesla.

Dopuszczalne normy hałasu motocykla a metodologia badania

Jak głośny według prawa może być zatem motocykl? Powyższe wartości przekładają się np. na głośność dźwięku wydawanego przez kosiarkę do trawy czy system nagłośnienia w kinie. Nie ma zatem żadnych wątpliwości, że motocykl pędzący ulicami, hałasuje dużo mocniej. Pomyśleliście w tym punkcie "mamy cię". A właśnie, że nie macie. Bo wrzask silnika jeszcze nie oznacza, że motocykl łamie dopuszczalne normy. A decyduje o tym pewien myk.

Żeby motocykl spełnił powyższe normy emisji hałasu, badanie sonometrem należy przeprowadzić przy połowie prędkości obrotowej w pełnym obciążeniu. W sytuacji, w której w takim przypadku pomiar zmieści się w przepisowej normie, pojazd spełnia warunki techniczne. A co dzieje się później, przy maksymalnych obrotach? Przepisów to absolutnie nie interesuje. W efekcie wrzeszczący motocykl gazowany przez kierowcę może spełniać normy hałasu. I to pomimo faktu, że dźwięk jest mocno drażniący dla otoczenia. Paradoks powiecie? To prawda.

Motocykl spełnia normy hałasu, ale jest zbyt głośny. Co mogą zrobić policjanci?

Czy taka sytuacja oznacza, że policjanci mają związane ręce i niewiele mogą poradzić na hałas emitowany przez drogowe "szlifierki"? No i tu pojawia się kolejny paradoks. Bo narzędzia do działania mają. Może nie są one nadmiernie szerokie, ale występują. W pierwszej kolejności funkcjonariusze mogą zatrzymać taki pojazd do kontroli drogowej. W jej czasie sprawdzą dokumenty kierowcy i pojazdu. A do tego mają możliwość zatrzymania dowodu rejestracyjnego i ukarania kierowcy mandatem. Grzywna za używanie pojazdu na obszarze zabudowanym w sposób powodujący uciążliwości związane z nadmiernym hałasem wynosi raczej symboliczne 300 zł.

Skoro motocykl teoretycznie może spełniać normy emisji hałasu, czemu policjanci mają prawo zatrzymania jego dowodu rejestracyjnego? Tu pojawia się kolejny myk. Policjant w czasie kontroli drogowej nie musi wykonywać pomiaru głośności wydechu. Wystarczy mu uzasadnione podejrzenie złamania norm. To wystarczająca podstawa do podjęcia działania. Kierujący musi udać się na badanie techniczne pojazdu i to w SKP udowodnić, że motocykl spełnia wymogi stawiane przepisami.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.