Nowy mandatowy rekord zgarnął motocyklista. 197 pkt. karnych i 35 650 zł

Nowy komunikat elbląskiej policji brzmi jakby pisano go 1 kwietnia. "Wyczyn" pewnego motocyklisty jest jednak prawdziwy. Policja mówi o rekordzie.

Mandaty. Nowy rekord padł w Pasłęku

Za popełnione wykroczenia otrzymał mandaty w ilości 20 sztuk na łączną kwotę 35 650 zł. Gdyby miał prawo jazdy na jego konto wpłynęłoby 197 punktów karnych. Za niezatrzymanie się do kontroli może mu grozić kara do 5 lat pozbawienia wolności

- czytamy podsumowanie wyczynów pewnego 27-letniego motocyklisty. Wszystko zaczęło się na ulicy Steffena w Pasłęku. Policjanci na pewno nie spodziewali się, że zaraz padnie "rekordowa" kumulacja mandatów. Motocyklista zwrócił uwagę funkcjonariuszy, ponieważ swoją hondą cbr 600 jechał zbyt szybko. Więcej informacji z polskich dróg znajdziesz na stronie głównej gazeta.pl.

Zobacz wideo

Zaczęło się od wyprzedzania i prędkości

Policjanci chcieli go zatrzymać za nielegalne wyprzedzanie. Motocyklista miał zupełnie inne plany. Na widok kontroli jeszcze bardziej przyspieszył, zaczął wyprzedzał inne auta, omijał przejścia dla pieszych przejeżdżając ich lewą stroną. Wielokrotnie wymuszał pierwszeństwo na innych kierujących. Policjanci relacjonują, że jechał z absurdalną prędkością. Sam 27-latek przyznał, że w terenie zabudowanym licznik wskazywał 200 km/h.

Szaleńcza jazda sprawiła, że na chwilę zgubił patrol. Jednak funkcjonariusze nie stracili zimnej krwi i zatrzymali go pod domem. Zatrzymany przyznał się do tego, że uciekał motocyklem, który zaraz po tym schował w swoim garażu. Był trzeźwy. Dlaczego uciekał? Nie miał... prawa jazdy. - 27-latek nie posiadał uprawnień do kierowania i chciał w ten sposób uniknąć kary - komentują policjanci. Motocykliście grozi nie tylko potężna kara finansowa, ale też pięć lat pozbawienia wolności.

O mandatowym rekordzie pisaliśmy w kwietniu tego roku

Motocykliści nie mają dobrej passy w tym roku. W kwietniu wszyscy rozpisywali się o motocykliście, który pędził na złamanie karku drogą krajową nr 1 w Pszczynie. Również rzucił się do ucieczki, kiedy policja chciała go zatrzymać za prędkość. Uciekał przez 28 kilometrów przez Pszczynę, Tychy i Bieruń. W sumie zgarnął 205 punktów karnych i 27 tysięcy złotych mandatu. Za swoje wyczyny także trafi na rozprawę, a sędzie zdecyduje, czy pójdzie do więzienia. Za przestępstwo niezatrzymania się do kontroli drogowej grozi mu kara do pięciu lat więzienia.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.