Można kupić motocyklowego potwora z lat 90. Suzuki GSX-R 1100 wygląda jak nowe

Starszym motocyklistom pewnie się zakręci łezka w oku na widok "gixxera" w muzealnym stanie. Właśnie taki motocykl można kupić na amerykańskim portalu. Macie czas do środy.

Suzuki GSX-R zasłużyło na poczesne miejsce w panteonie motocykli. Wcześniej nie było w sprzedaży japońskiego mocelu, który by w drogowej wersji tak mało różnił się od maszyn wygrywających wyścigi.

Lubisz klasyczne motocykle? Czytaj o nich na stronie Gazeta.pl

W 1985 roku na rynku pojawiło się słynne Suzuki GSX-R 750 pierwszej generacji, a rok później dołączył do niego jeszcze potężniejszy GSX-R 1100. Pierwszy był rzeczywiście wyścigowym motocyklem, który wyposażono w rejestrację i oświetlenie. Drugi powstał, aby sprawdzić, jak daleko da się przesunąć granice mocy i pojemności w sportowym motocyklu. Nie spotkał się z życzliwym przyjęciem przedstawicieli prasy branżowej, ale fanom Suzuki to nie przeszkadzało.

Na amerykańskim portalu Iconic Motorbike Auctions właśnie pojawił się idealny egzemplarz Suzuki GSX-R 1100 drugiej generacji z 1990 roku. Ten moloch ma wszystko, co niezbędne, aby wywołać nostalgię, za minionym wiekiem: analogowe wskaźniki, podwójne okrągłe reflektory, cztery gaźniki Mikuni (po jednym na cylinder) i symetryczne błyszczące tłumiki po obu stronach.

Suzuki GSX-R 1000 1990Suzuki GSX-R 1000 1990 fot. iconicmotorbikeauctions.com/titus

Suzuki GSX-R 1100. Jego osiągi wciąż robią duże wrażenie

Rzut okiem na dane techniczne pozwala przypomnieć sobie, że jednoślady ewoluowały w inny sposób niż samochody. Dane z 1990 roku wciąż budzą szacunek: czterocylindrowy rzędowy silnik o poj. 1127 cm3 osiąga 143 KM mocy i 117 Nm momentu obrotowego, co pozwala przyspieszyć do setki w 3,3 s i rozwinąć prędkość 232 km/h. Nie będą nam w tym "przeszkadzać" żadni elektroniczni pomocnicy, bo ich nie ma, nie spowalnia go nawet wysoka masa własna, która wynosi 210 kg na "sucho" (bez paliwa i płynów eksploatacyjnych).

W dodatku egzemplarz z aukcji jest w idealnym stanie wizualnym i podobno takim samym technicznym. Jego przebieg to ok. 16 tys. km (poniżej 10 tys. mil) w wieku 22 lat można uznać za symboliczny.

Ostatnie sześć lat Suzuki GSX-R ze zdjęć ponoć spędziło w roli eksponatu w czyjejś kolekcji, a teraz szuka nowego. Aukcja kończy się w środę 27 lipca, a aktualna cena to 7600 dolarów. Jest jeszcze pięć dni, aby ją podbić do bardziej realnego poziomu. Motocykl czeka w Środkowym Massachusetts, a właściciel chętnie odpowiada na dotyczące go pytania.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.