Hałas ratuje życie? To nieprawda. Obalamy popularny motocyklowy mit

Wielu motocyklistów wierzy, że głośne tłumiki podwyższają poziom ich bezpieczeństwa, a przynajmniej tak utrzymuje. Tymczasem to popularne przekonanie jest błędne. Nie podwyższają, za to bardzo obniżają poziom życia w aglomeracjach i wywołują drogową agresję. Są na to dowody.

Gdy spytacie - "dlaczego twój motocykl jest taki głośny?"- macie dużą szansę usłyszeć odpowiedź: "loud pipes save lives", również w Polsce. Wielu motocyklistów utrzymuje, że to dla bezpieczeństwa w myśl zasady: lepiej gdy cię wcześniej usłyszą. Jednak rozsądniejsi od lat kwestionują prawdziwość tego stwierdzenia.

Zobacz wideo Redakcja Moto.pl testuje Forda Kugę w wersji hybrydowej plug-in

Zdaniem całej rzeszy specjalistów od bezpieczeństwa ruchu drogowego, motocyklistów, większości kierowców i praktycznie wszystkich mieszkańców miast, wpływ głośnych wydechów na bezpieczeństwo to mit i wymówka, żeby założyć sportowy tłumik. Takiej tezie zaprzeczają zarówno wyniki badań, jak i zdrowy rozsądek. Motocykl jest środkiem transportu, który zapewnia niebywałą przyjemność, ale i naraża użytkowników na większe niebezpieczeństwo.

Największy problem jest w odpowiednim wyważeniu proporcji. Montaż uciążliwie głośnych układów wydechowych i usprawiedliwianie go względami bezpieczeństwa, to naginanie reguł. Nie można na tym opierać swojej nadziei na zachowanie życia i zdrowia. Potwierdzą to doświadczeni motocykliści. Oni powiedzą, że życie ratują nie "głośne rury" tylko zdrowy rozsądek i umiejętność przewidywania.

Wolno poruszający się motocykl zwykle i tak zauważymy, zanim go usłyszymy. Tym bardziej że współczesne auta dobrze izolują zewnętrzne dźwięki. Dlatego warto pamiętać o ubraniach oraz motocyklu w jaskrawych kolorach. Natomiast jeśli motocyklista jedzie szybko, nawet gdy usłyszymy dźwięk, nie zdążymy zareagować.

A odkręcanie manetki aż do odcięcia zapłonu podczas przeciskania się pomiędzy autami w korku, to po prostu brak kultury i empatii. Możliwość omijania stojących samochodów jest przywilejem motocyklistów, za który powinni być wdzięczni, a nie traktować go jak obowiązek kierowców "puszek".

Tabunada 2018. Przez centrum Olsztyna przejechało 350 motocyklistów z całej PolskiTabunada 2018. Przez centrum Olsztyna przejechało 350 motocyklistów z całej Polski ROBERT ROBASZEWSKI

"Loud pipes save lives". Właściwie to o co chodzi?

Dlaczego o tym piszemy? Bo temat budzi niezdrowe emocje od lat, a rozpowszechnianie takich mitów jest szkodliwe. Również dla motocyklistów, którzy mogą mieć fałszywe poczucie bezpieczeństwa po montażu przelotowego wydechu.

Poza tym taka postawa jest kontrowersyjna i pozbawiona empatii. Powinniśmy dbać o poprawianie relacji pomiędzy uczestnikami ruchu, a nie ich zaostrzanie. Nie ma żadnych dowodów na to, że głośne tłumiki mają jakikolwiek wpływ na bezpieczeństwo, a wręcz przeciwnie. Skądinąd wiemy, że to nieprawda.

Mieszkańcy miast narzekają na hałas, z którym muszą żyć na co dzień. Oczywiście, mogą przeprowadzić się na wieś. Jeśli zrobią to niemal wszyscy, będziemy mieli do czynienia z sytuacją, którą można zaobserwować np. w Detroit. Wybierzcie się tam i powiedzcie, czy podoba się wam tak wyglądające miasto. Albo lepiej obejrzyjcie je na filmie, tak będzie bezpieczniej.

W weekend przy ulicy Ludwika Chmury 4 w Rzeszowie zaparkowała ciężarówka Harley On Tour wypełniona nowiutkimi maszynami, w tym Harleyami wyposażonymi w najnowszy silnik Milwaukee-Eight. Akustyczne fotoradary wyłapią zbyt głośnych motocyklistów. Francuzi mają dość hałasu

Prawdą jest, że zanieczyszczenie hałasem to duży problem, który obniża standard życia, powoduje problemy behawioralne i wywołuje choroby, począwszy od głuchoty, do podwyższenia poziomu stresu i niekorzystnego wpływu na kondycję psychiczną.

Społeczny i ekonomiczny koszt hałasu jest wysoki. Zgodnie z informacjami opublikowanymi w "Le Figaro" we Francji to aż 156 miliardów euro rocznie. Co więcej, ponad 400 tysięcy osób zażywa leki przeciwlękowe z tego powodu. Nie dokładajmy do tego głośnych motocyklowych wydechów. Tym bardziej że są nieskuteczne.

Hałas to bezpieczeństwo? Przeczą temu wyniki badań

 

W 2020 roku w Rumunii przeprowadzono ciekawe badanie. Tamtejsza dyrekcja dróg wraz z bukareszteńską politechniką i specjalistami od pomiarów akustycznych z firmy zmierzyła natężenie dźwięków w samochodowych kabinach. Ich wyniki są łatwe przewidzenia, ale dla pewności obejrzyjcie umieszczone wideo, które opisuje procedurę i przebieg eksperymentu składającego się z trzech różnych testów.

Wynika z nich, że motocykle nie są słyszane przez kierowców, jeśli znajdują się dalej niż 10 m za nimi, niezależnie od natężenia i częstotliwości dźwięków emitowanych przez układ wydechowy. W przypadku mniejszego dystansu nawet jeśli usłyszą zbliżający się motocykl, mają zbyt mało czasu, by zareagować. Jadący z prędkością 50 km/h motocykl pokonuje go w czasie zaledwie jednej sekundy.

Nagroda dla motocykla New Jork-Rzeszów na konkursie Rat's Hole Custom Bike Show.Zakaz jazdy motocyklem w niedzielę? Niemcy chcą wprowadzić nowe przepisy

Dopiero układ wydechowy emitujący dźwięki o natężeniu powyżej 135 dB sprawiłyby, że motocykl będzie słyszany z wnętrza auta z odległości 15 metrów. To prawie niemożliwe technicznie i rzecz jasna zabronione. Aktualny limit hałasu dla motocykli w Niemczech wynosi 100 dB i to wyłącznie na torze, ale nasi sąsiedzi zamierzają obniżyć go do 80 dB. Przypominamy, że 3 dB różnicy oznaczają około dwukrotną różnicę poziomu hałasu.

Niemcy oraz Francuzi zamierzają wziąć się na poważnie za egzekucję obowiązujących przepisów i używać w tym celu m.in. radarów akustycznych. Za nimi mogą pójść inne kraje. W Polsce dopuszczalny poziom dla motocyklistów to 96 dB (94 dB dla motocykli o poj. do 125 cm3). Tylko że to prawo jest większości przypadków martwe, a w jego wyniku cierpią najbardziej motocykliści, którzy chcą doskonalić swoje umiejętności w bezpiecznych warunkach: na torze wyścigowym. W praktyce tylko tam odbywają się regularne pomiaru hałasu układów wydechowych.

Podsumowanie wyników rumuńskich badańPodsumowanie wyników rumuńskich badań fot. YouTube/MotoADN

Głośne wydechy ratują życie? Oto opinie ekspertów i motocyklistów

Na koniec oddajmy głos ekspertowi i entuzjaście motocykli. Jednemu z wielu, którzy uważają, że "loud pipes save lives" to reguła, która przynosi więcej szkody niż pożytku. Specjalnie dla Moto.pl wypowiedział się Tomasz Kulik, szef szkoły jazdy Kulikowisko:

Głośne układy wydechowe motocykli nie przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa na drogach, a jedynie wywołują irytację innych uczestników tego ruchu. Dźwięk z wydechu motocykla biegnie głównie do tyłu, więc najbardziej drażni tego kierowcę, który już motocyklistę przepuścił w korku. Nie ma powodów, by nadmiarem hałasu próbować poprawić zauważalność motocyklistów w gęstym ruchu drogowym — wystarczy, żeby motocykliści nie wciskali się tam, gdzie nie ma dla nich miejsca, zaś przepuszczanie w korku traktowali jako uprzejmość, a nie należne im obligatoryjnie świadczenie.

- powiedział Tomasz Kulik instruktor nauki i techniki jazdy, były kierowca JW GROM

Tomasz KulikTomasz Kulik fot. archiwum prywatne

Warto też obejrzeć kolejne wideo, w którym swoją opinię wyraża osoba z drugiej strony barykady. Amerykański motocyklista, youtuber i osoba, którą ze względu na podejście do życia uznalibyśmy za ostatnią do krytyki swojego środowiska, bez ogródek mówi, co sądzi o słynnym powiedzeniu.

Motocykliści, jeśli nie wierzycie obcym, posłuchajcie swoich. Głośne wydechy nie ratują życia. Za to jest wiele innych sposobów na realne podniesienie poziomu bezpieczeństwa na dwóch kółkach, a przy okazji będziemy żyć w bardziej przyjaznym społeczeństwie o wyższym poziomie kultury jazdy. Chyba wszyscy tego chcemy.

 
Więcej o: