Hałas ratuje życie? To nieprawda. Obalamy popularny motocyklowy mit

Wielu motocyklistów wierzy, że głośne tłumiki podwyższają poziom ich bezpieczeństwa, a przynajmniej tak utrzymuje. Tymczasem to popularne przekonanie jest błędne. Nie podwyższają, za to bardzo obniżają poziom życia w aglomeracjach i wywołują drogową agresję. Są na to dowody.

"Wyższa szkoła jazdy" to cykl na Moto.pl, w wyjaśniamy najbardziej kontrowersyjne przepisy ruchu drogowego. Ale nie tylko. Znajdziecie tu mieszankę tematów z pogranicza kodeksu drogowego, egzaminu na prawo jazdy, dobrych praktyk na drodze oraz przydatnych porad dla kierowców. Dzisiaj Łukasz Kifer mierzy się z mitem głośnych, a przez to bezpiecznych motocykli.

Gdy spytacie - "dlaczego twój motocykl jest taki głośny?"- macie dużą szansę usłyszeć odpowiedź: "loud pipes save lives", również w Polsce. Wielu motocyklistów utrzymuje, że to dla bezpieczeństwa w myśl zasady: lepiej gdy cię wcześniej usłyszą. Jednak rozsądniejsi od lat kwestionują prawdziwość tego stwierdzenia.

Zobacz wideo Redakcja Moto.pl testuje Forda Kugę w wersji hybrydowej plug-in

Zdaniem całej rzeszy specjalistów od bezpieczeństwa ruchu drogowego, motocyklistów, większości kierowców i praktycznie wszystkich mieszkańców miast, wpływ głośnych wydechów na bezpieczeństwo to mit i wymówka, żeby założyć sportowy tłumik. Takiej tezie zaprzeczają zarówno wyniki badań, jak i zdrowy rozsądek. Motocykl jest środkiem transportu, który zapewnia niebywałą przyjemność, ale i naraża użytkowników na większe niebezpieczeństwo.

Największy problem jest w odpowiednim wyważeniu proporcji. Montaż uciążliwie głośnych układów wydechowych i usprawiedliwianie go względami bezpieczeństwa, to naginanie reguł. Nie można na tym opierać swojej nadziei na zachowanie życia i zdrowia. Potwierdzą to doświadczeni motocykliści. Oni powiedzą, że życie ratują nie "głośne rury" tylko zdrowy rozsądek i umiejętność przewidywania.

Wolno poruszający się motocykl zwykle i tak zauważymy, zanim go usłyszymy. Tym bardziej że współczesne auta dobrze izolują zewnętrzne dźwięki. Dlatego warto pamiętać o ubraniach oraz motocyklu w jaskrawych kolorach. Natomiast jeśli motocyklista jedzie szybko, nawet gdy usłyszymy dźwięk, nie zdążymy zareagować.

A odkręcanie manetki aż do odcięcia zapłonu podczas przeciskania się pomiędzy autami w korku, to po prostu brak kultury i empatii. Możliwość omijania stojących samochodów jest przywilejem motocyklistów, za który powinni być wdzięczni, a nie traktować go jak obowiązek kierowców "puszek".

Tabunada 2018. Przez centrum Olsztyna przejechało 350 motocyklistów z całej PolskiTabunada 2018. Przez centrum Olsztyna przejechało 350 motocyklistów z całej Polski ROBERT ROBASZEWSKI

"Loud pipes save lives". Właściwie to o co chodzi?

Dlaczego o tym piszemy? Bo temat budzi niezdrowe emocje od lat, a rozpowszechnianie takich mitów jest szkodliwe. Również dla motocyklistów, którzy mogą mieć fałszywe poczucie bezpieczeństwa po montażu przelotowego wydechu.

Poza tym taka postawa jest kontrowersyjna i pozbawiona empatii. Powinniśmy dbać o poprawianie relacji pomiędzy uczestnikami ruchu, a nie ich zaostrzanie. Nie ma żadnych dowodów na to, że głośne tłumiki mają jakikolwiek wpływ na bezpieczeństwo, a wręcz przeciwnie. Skądinąd wiemy, że to nieprawda.

Mieszkańcy miast narzekają na hałas, z którym muszą żyć na co dzień. Oczywiście, mogą przeprowadzić się na wieś. Jeśli zrobią to niemal wszyscy, będziemy mieli do czynienia z sytuacją, którą można zaobserwować np. w Detroit. Wybierzcie się tam i powiedzcie, czy podoba się wam tak wyglądające miasto. Albo lepiej obejrzyjcie je na filmie, tak będzie bezpieczniej.

Prawdą jest, że zanieczyszczenie hałasem to duży problem, który obniża standard życia, powoduje problemy behawioralne i wywołuje choroby, począwszy od głuchoty, do podwyższenia poziomu stresu i niekorzystnego wpływu na kondycję psychiczną.

Społeczny i ekonomiczny koszt hałasu jest wysoki. Zgodnie z informacjami opublikowanymi w "Le Figaro" we Francji to aż 156 miliardów euro rocznie. Co więcej, ponad 400 tysięcy osób zażywa leki przeciwlękowe z tego powodu. Nie dokładajmy do tego głośnych motocyklowych wydechów. Tym bardziej że są nieskuteczne.

Hałas to bezpieczeństwo? Przeczą temu wyniki badań

 

W 2020 roku w Rumunii przeprowadzono ciekawe badanie. Tamtejsza dyrekcja dróg wraz z bukareszteńską politechniką i specjalistami od pomiarów akustycznych z firmy zmierzyła natężenie dźwięków w samochodowych kabinach. Ich wyniki są łatwe przewidzenia, ale dla pewności obejrzyjcie umieszczone wideo, które opisuje procedurę i przebieg eksperymentu składającego się z trzech różnych testów.

Wynika z nich, że motocykle nie są słyszane przez kierowców, jeśli znajdują się dalej niż 10 m za nimi, niezależnie od natężenia i częstotliwości dźwięków emitowanych przez układ wydechowy. W przypadku mniejszego dystansu nawet jeśli usłyszą zbliżający się motocykl, mają zbyt mało czasu, by zareagować. Jadący z prędkością 50 km/h motocykl pokonuje go w czasie zaledwie jednej sekundy.

Dopiero układ wydechowy emitujący dźwięki o natężeniu powyżej 135 dB sprawiłyby, że motocykl będzie słyszany z wnętrza auta z odległości 15 metrów. To prawie niemożliwe technicznie i rzecz jasna zabronione. Aktualny limit hałasu dla motocykli w Niemczech wynosi 100 dB i to wyłącznie na torze, ale nasi sąsiedzi zamierzają obniżyć go do 80 dB. Przypominamy, że 3 dB różnicy oznaczają około dwukrotną różnicę poziomu hałasu.

Niemcy oraz Francuzi zamierzają wziąć się na poważnie za egzekucję obowiązujących przepisów i używać w tym celu m.in. radarów akustycznych. Za nimi mogą pójść inne kraje. W Polsce dopuszczalny poziom dla motocyklistów to 96 dB (94 dB dla motocykli o poj. do 125 cm3). Tylko że to prawo jest większości przypadków martwe, a w jego wyniku cierpią najbardziej motocykliści, którzy chcą doskonalić swoje umiejętności w bezpiecznych warunkach: na torze wyścigowym. W praktyce tylko tam odbywają się regularne pomiaru hałasu układów wydechowych.

Podsumowanie wyników rumuńskich badańPodsumowanie wyników rumuńskich badań fot. YouTube/MotoADN

Głośne wydechy ratują życie? Oto opinie ekspertów i motocyklistów

Na koniec oddajmy głos ekspertowi i entuzjaście motocykli. Jednemu z wielu, którzy uważają, że "loud pipes save lives" to reguła, która przynosi więcej szkody niż pożytku. Specjalnie dla Moto.pl wypowiedział się Tomasz Kulik, szef szkoły jazdy Kulikowisko:

Głośne układy wydechowe motocykli nie przyczyniają się do poprawy bezpieczeństwa na drogach, a jedynie wywołują irytację innych uczestników tego ruchu. Dźwięk z wydechu motocykla biegnie głównie do tyłu, więc najbardziej drażni tego kierowcę, który już motocyklistę przepuścił w korku. Nie ma powodów, by nadmiarem hałasu próbować poprawić zauważalność motocyklistów w gęstym ruchu drogowym — wystarczy, żeby motocykliści nie wciskali się tam, gdzie nie ma dla nich miejsca, zaś przepuszczanie w korku traktowali jako uprzejmość, a nie należne im obligatoryjnie świadczenie.

- powiedział Tomasz Kulik instruktor nauki i techniki jazdy, były kierowca JW GROM

Tomasz KulikTomasz Kulik fot. archiwum prywatne

Warto też obejrzeć kolejne wideo, w którym swoją opinię wyraża osoba z drugiej strony barykady. Amerykański motocyklista, youtuber i osoba, którą ze względu na podejście do życia uznalibyśmy za ostatnią do krytyki swojego środowiska, bez ogródek mówi, co sądzi o słynnym powiedzeniu.

Motocykliści, jeśli nie wierzycie obcym, posłuchajcie swoich. Głośne wydechy nie ratują życia. Za to jest wiele innych sposobów na realne podniesienie poziomu bezpieczeństwa na dwóch kółkach, a przy okazji będziemy żyć w bardziej przyjaznym społeczeństwie o wyższym poziomie kultury jazdy. Chyba wszyscy tego chcemy.

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.