Życie z hybrydą ładowaną z gniazdka - mity, wątpliwości, najczęstsze pytania i odpowiedzi

Hybrydy ładowane z gniazdka, tzw. pluginy, stają się coraz popularniejsze, ale polscy kierowcy wciąż nie do końca wiedzą, jak auta tego typu działają. Postanowiliśmy więc dzisiaj zmierzyć się z kilkoma mitami i odpowiedzieć na najważniejsze pytania.

Hybrydy typu plug-in, po polsku nazywane hybrydami ładowanymi z gniazdka, łączą w sobie zalety klasycznego samochodu oraz auta elektrycznego. Na układ hybrydowy składa się tu silnik spalinowy, mocny silnik elektryczny (czasem więcej niż jeden) oraz spora bateria, która pozwala samochodowi poruszać się na samym elektryku w trybie bezemisyjnym. Dokładniej pluginom przyjrzeliśmy się w poprzednim materiale.

Zobacz wideo

Ile taki samochód przejedzie na samym prądzie?

To oczywiście zależy od danego modelu. Producenci najczęściej celują w “kilkadziesiąt kilometrów”. SKODA, jeden z liderów naszego rynku, swoje hybrydy typu plug-in wyposaża w sporą (13 kWh) baterię, a to pozwala na już naprawdę duży zasięg. Marka deklaruje nawet do 62 km na jednym ładowaniu w SUPERBIE iV. Co ważne, zmierzono to zgodnie z rygorystyczną normą WLTP.

Średnio polski kierowca przejeżdża dziennie około 30 km. Zasięg w trybie elektrycznym na poziomie 50-60 km pozwala więc spokojnie przejechać cały dzień bez włączania jednostki spalinowej, a to ogromne oszczędności. Korzystamy i my (jazda na prądzie jest znacznie tańsza od benzyny), i środowisko, bo plugin w trybie EV nie emituje szkodliwych substancji do atmosfery.

Ile taki samochód NAPRAWDĘ przejedzie na samym prądzie?

Trzeba pamiętać, że przy podawaniu zasięgu producenci zawsze używają słowa "do". Dlaczego? Zasięg na prądzie zależy od warunków na drodze i naszego stylu jazdy. Dokładnie tak samo jak zużycie klasycznego paliwa - w bardzo wietrzny dzień spalanie benzyny na trasie, którą często pokonujemy, wyraźnie podskoczy. Maksymalny zasięg w trybie EV jest realny do osiągnięcia, choć zmierzono go w korzystnych warunkach. Pluginy pozwalają jeździć na prądzie z prędkościami obowiązującymi na drodze szybkiego ruchu.

Nawet skrajnie niekorzystne warunki użytkowania pozwolą wam przejechać naprawdę spory odcinek bez włączania jednostki spalinowej. Rzadko się zdarza, by zasięg hybrydy, która deklaruje 50-60 km na samym prądzie spadł poniżej 30 km. Zwykle bez wysiłku przejedziemy znacznie więcej.

Zasięg elektryczny to 0 km. Plugin traci wszystkie swoje zalety

Mit. Oczywiście na każdym kroku podkreślamy, że wszystkie swoje zalety hybrydy typu plug-in pokazują, kiedy mogą korzystać swobodnie z obydwu silników i że to idealne samochody dla każdego, kto ma go gdzie ładować.

Co jednak się dzieje, kiedy rozładujemy baterię? Po pierwsze - nigdy nie możemy tego zrobić do końca, bo samochód zawsze zachowuje rezerwę prądu. Po drugie - zaczyna wtedy pracować jak klasyczna hybryda. Na bieżąco się ładuje podczas hamowania i wytracania prędkości, a odzyskaną energię wykorzystuje do odciążania jednostki spalinowej. Nie tylko przy postoju na światłach czy ruszaniu - samochód, nawet z zerowym zasięgiem, potrafi przejechać spore odcinki w trybie EV. Docenimy to zwłaszcza w ruchu miejskim, gdzie zanotujemy znacznie niższe zużycie paliwa niż w klasycznym aucie. Pamiętajcie, plugin z rozładowaną baterią staje się klasyczną hybrydą.

Kiedy więc odczujemy to podwyższone zużycie, którym tak często się straszy w przypadku pluginów? Tylko w trasie i to takiej naprawdę długiej. Wtedy jednostka spalinowa bierze na siebie większość pracy. Jednak wcale nie mówimy tu o drastycznym skoku, ponieważ samochód dalej działa jak hybryda i doładowuje się podczas jazdy.

"Nieograniczony" zasięg? Czy mogę jechać w trasę bez obaw o ładowanie?

Samochody PHEV łączą w sobie dwa światy - spalinowy i elektryczny. Swoją najlepszą stronę pokazują, kiedy mogą korzystać z obu, ale są gotowe na każdą sytuację. Wspomniany SUPERB iV ma łączny zasięg aż do 850 KM. W pluginie nie musimy przejmować się stanem baterii, nawet jeśli zdecydujemy się ruszyć w podróż z Polski na drugi koniec Europy. Po rozładowaniu akumulatora wciąż mamy pod maska sporą jednostkę spalinową. Podczas podróży możecie zatrzymać się na stacji szybkiego ładowania, ale nie musicie. Hybrydę ładowaną z gniazdka w trasie tankuje się dokładnie tak samo jak klasyczne auto. Tak jak wspomnieliśmy przed chwilą, plugin, nawet z zasięgiem 0 km, pracuje jak zwykła hybryda – na bieżąco się podładowuje i potrafi użyć odzyskaną energię do włączenia silnika elektrycznego.

Pluginem w trasę? Przecież to nie ma bagażnika

Kolejny mit. Umieszczenie baterii rzeczywiście odbija się na praktyczności. Nie oznacza to jednak, że nagle popularny i ceniony za przestronność model traci wszystkie swoje walory. Producenci robią wszystko, żeby ubytek miejsca na bagaże był jak najmniejszy. Przykłady? Bagażnik hybrydowej OCTAVII iV ma pojemność 450 l w wersji Liftback i 490 l w wersji Combi. W SUPERBIE iV to odpowiednio 485 i 510 l.

Bateria jest ciężka. Nie ma więc mowy o przyjemnym prowadzeniu i osiągach

Również nieprawda. Hybrydy typu plug-in to zwykle bardzo mocne, ponad 200-konne samochody. Układ hybrydowy nie ma najmniejszych problemów z rozpędzaniem auta i oferuje wręcz ponadprzeciętne osiągi. Ponadto baterie często obniżają też środek ciężkości samochodu. W ostrych zakrętach czuć wyższą masę, ale wcale nie musimy tego odebrać jako wadę.

Producenci widzą w pluginach tak duży potencjał, że oferują je także w wersjach sportowych. Dobrym przykładem może być nowa OCTAVIA RS iV o łącznej mocy 245 KM. W trybie sportowym, przy wykorzystaniu obu silników jednocześnie i pełnej mocy, auto przyspiesza od 0 do 100 km/h w 7,3 s. Prędkość maksymalna to 225 km/h. Do tego mamy jeszcze 60 km zasięgu w trybie elektrycznym.

Nie mam w okolicy żadnej szybkiej ładowarki. Po co mi więc hybryda ładowana z gniazdka?

Kolejny mit. I to po części rozpowszechniony przez samych producentów, ponieważ ci uwielbiają się chwalić, jak błyskawicznie można naładować ich samochody przy użyciu szybkiej ładowarki. Wielu kierowcom wydaje się więc, że tylko tam ładowanie ma sens. Wbrew pozorom z szybkich ładowarek korzysta się sporadycznie - podczas wizyty w sklepie albo w trasie.

Większość kierowców takich hybryd ładuje je w domu albo w pracy. Wtedy podpinamy auto do najzwyklejszego gniazdka albo Wallboxa. I nikt nie przejmuje się czasem ładowania czy opłatami. Prąd z klasycznego gniazdka jest tani. Do naładowania do pełna hybrydy ładowanej nawet ze zwykłego gniazdka potrzeba kilku godzin (to nie pełnoprawny elektryk z ogromną baterią), więc spokojnie zobaczymy 100 proc. po dniu w pracy albo nocy, kiedy rano wsiądziemy do samochodu. Trzeba też pamiętać, że nawet z rozładowaną baterią wciąż możemy korzystać ze wszystkich zalet klasycznej hybrydy.

Tryby jazdy... czy to jest skomplikowane?

Dla niektórych kierowców możliwość wyboru trybu jazdy to ogromna zaleta, ale niektórych może to odstraszać, bo ci chcą po prostu wsiąść i cieszyć się jak najoszczędniejszą jazdą. Wszystkie obawy są zbędne. Hybryda typu plug-in domyślnie porusza się w trybie elektrycznym, a jej systemy działają tak, żeby średnie zużycie paliwa było jak najniższe. Jednostka spalinowa włącza się tylko przy dynamicznym przyspieszaniu albo gdy zabraknie nam prądu. Auto robi wszystko automatycznie za nas, optymalizując swoje ustawienia.

Możemy jednak przejąć kontrolę i samodzielnie wybrać sposób, w jaki pokonamy kolejne kilometry. W SKODACH iV system Drive Mode Select oferuje trzy nowe tryby. Tryb E-jazdy zasila samochód wyłącznie energią elektryczną. W trybie Hybrid samochód sam reguluje i łączy pracę obydwu jednostek. Za to w trybie Sport wszystko zostaje podporządkowane osiągom.

Na koniec. Czy hybrydy typu plug-in są niebezpieczne dla pieszych?

Deklarowany zasięg 50-60 km jest jak najbardziej realny w ruchu miejskim. Jazdę w trybie elektrycznym kojarzymy z bezgłośnie poruszającym się samochodem - słychać tylko koła i szum wiatru. To już od dawna nieprawda. Najnowsze hybrydy typu plug-in mają wbudowane generatory e-dźwięku, dzięki czemu użytkownicy dróg (piesi i rowerzyści) słyszą, gdy taki samochód się do nich zbliża w trybie elektrycznym. Nie ma mowy o stwarzaniu niebezpieczeństwa dla nikogo.

Więcej o:
Copyright © Agora SA