Jeździł e-rowerem 20 min. Mandat 3000 zł i areszt. Czerwone było tylko początkiem

Kiedy policjanci zobaczyli rowerzystę, który przejechał na czerwonym świetle, nie spodziewali się, że ich interwencja zakończy się aż tak poważnymi konsekwencjami.

Zaczęło się niepozornie. Podczas patrolu policjanci z Oddziału Prewencji Policji we Wrocławiu jechali swoim radiowozem i zobaczyli rowerzystę, który przejechał na czerwonym świetle. Sytuacja jakich wiele, za którą oczywiście należy się mandat. Okazało się, że zatrzymanie rowerzysty wcale nie należało do najłatwiejszych. Miał na sumieniu tyle, że zdecydował się na ucieczkę.

Ucieczka przed policją zakończona niepowodzeniem

Policjanci postanowili zatrzymać cyklistę do kontroli i wyjaśnić przyczyny takiego zachowania. Mężczyznę jednak za wszelką cenę chciał uniknąć spotkania z policjantami i podjął próbę ucieczki. Funkcjonariusze zatrzymali go po chwili na przyległej ulicy, a powodów takiego lekkomyślnego zachowania było kilka i niestosowanie się do sygnalizacji świetlnej było tym najmniejszym

- czytamy w oficjalnym komunikacie. Oczywiście policja od razu wiedziała, że 45-letni zatrzymany musi mieć znacznie dużo więcej na sumieniu niż tylko przejazd na czerwonym. Problemy zaczęły się od razu. Policyjny system pokazał, że mężczyzna był poszukiwany celem odbycia kary pozbawienia wolności i to był początek złych informacji.

Błyskawicznie wyszło też na jaw, że jego jednoślad wcale nie jest jego. Przejechał na czerwonym świetle na elektrycznym rowerze, który został przez niego 20 minut wcześniej skradziony z wrocławskiego rynku, a jego wartości oszacowano na ponad 17 tysięcy złotych. Policjantom pozostało już tylko jedna.

Zobacz wideo Pierwszeństwo na przejeździe dla rowerów

20-minutowa przejażdżka zakończyła się w areszcie

Co mogłoby dopełnić tego pięknego obrazu? Oczywiście mocna woń alkoholu, którą poczuli policjanci. Tak, 45-latek znajdował się pod mocnym wpływem alkoholu. Badanie alkomatem wykazało aż 1,2 promila. Podobnie jak w przypadku kierowców, kiedy rowerzysta ma ponad 0,5 promila to mówimy już o jeździe w stanie nietrzeźwości i poważniejszych konsekwencjach. Mandat startuje od 2500 złotych.

Jednak w tym przypadku mandat nie jest największym zmartwieniem. Policja podała, że w sumie ukarano go 3000 zł mandatu i... został przewieziony do policyjnego aresztu. Teraz mężczyzna za swoje czyny odpowie przed sądem, a grozić mu może kara nawet pięć lat pozbawienia wolności.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.