Kolizja na przejściu. Rowerzysta nie zszedł z roweru, kierowca nie zwolnił. Czyja wina?

Przejście dla pieszych. Pojawia się na nim rowerzysta, który zamiast prowadzić pojazd, jedzie na nim oraz samochód, którego kierujący nie zauważył cyklisty. Dochodzi wtedy do zdarzenia. Kto ponosi za nie winę? Scenariuszy w tym przypadku może być kilka.

O granicznych sytuacjach z punktu widzenia przepisów, więcej piszemy również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Przepisy prawa wskazują na generalne zasady ruchu drogowego. Nie są, a wręcz nie mogą być nadmiernie precyzyjne. Tym bardziej że ustawodawcy i tak nie udałby się przewidzieć wszystkich przypadków, które mogą się zdarzyć w prawdziwym życiu. Sytuacja opisana w tytule powyższego materiału jest tzw. sytuacją graniczną. Tu o winie zadecyduje nie prawo, a jednostkowa jego interpretacja. I zaraz opiszę, co to konkretnie może oznaczać.

Zobacz wideo Kierowca seata o mały włos nie potrącił rodziny na przejściu dla pieszych

Kolizja roweru i auta na pasach. Obydwaj kierujący popełniają błąd

W pierwszej kolejności należy wskazać, że w takim przypadku na drodze spotykają się dwa błędy. Pierwszy popełnia rowerzysta. Nie może przejeżdżać po przejściu dla pieszych. Powinien zatrzymać pojazd, zsiąść z niego i przeprowadzić go przez pasy. Kierowca, widząc jednak użytkownika drogi zbliżającego się do zebry namalowanej na jezdni, miał obowiązek zredukowania prędkości, zachowania szczególnej ostrożności i w razie potrzeby ustąpienia pierwszeństwa. Kto zatem będzie winny? Scenariuszy nadal może być kilka. Bo szala winy jest w stanie różnie przenieść się na jedną ze stron. Wszystko zależy od dodatkowych okoliczności.

A trzeba pamiętać o jeszcze jednym. To, że rowerzysta popełnia wykroczenie wjeżdżając na pasy, jeszcze nie oznacza że kierowca może go bezkarnie potrącić. Popełnienie wykroczenia nie wyjmuje go spod ochrony prawnej.

Kolizja na przejściu. Winę ponosi rowerzysta czy kierowca samochodu?

W powyższej sytuacji jestem w stanie znaleźć kilka scenariuszy. I tak:

  1. Załóżmy, że kierujący jechał przepisowo, zbliżając się do przejścia, zdjął nogę z gazu i uważnie obserwował otoczenie drogi. Rowerzysta z drugiej strony nie dość, że nie zsiadł z roweru przed pasami, to jeszcze pojawił się na nich nagle i z dużą prędkością, ewentualnie w ostatniej chwili wykonał skręt ze ścieżki rowerowej, a manewr był niespodziewany. Kierujący nie miał zbyt dużych szans wcześniejszego podjęcia reakcji i doszło do wypadku. W tym scenariuszu winę ponosi kierujący rowerem.
  2. Rowerzysta co prawda nie zsiadł z pojazdu w czasie przejeżdżania przez pasy, ale zachował ostrożność, wolno dojechał do pasów, a następnie spokojnie je pokonywał, a mimo wszystko doszło do zdarzenia drogowego. Wina za nie prawdopodobnie zostanie przypisana kierującemu autem. Dostanie on karę za niezachowanie szczególnej ostrożności i stworzenie zagrożenia. Jej wysokość będzie zależała od skali obrażeń u rowerzysty.
  3. Może się okazać, że na pasach spotkają się dwustronne błędy. Rowerzysta nie powinien jechać przez pasy, ale jechał, a do tego pojawił się na nich nagle. Z drugiej strony pojazd był rozpędzony, jego kierujący nie zachował ostrożności, a do tego np. rozmawiał przez telefon komórkowy. W takim przypadku może się okazać, że wina za zdarzenie zostanie przez policjantów rozdzielona po połowie.

Współwina rowerzysty i kierowcy auta. Popularne rozwiązanie tworzy kolejny problem

Ostatni ze scenariuszy wcale nie jest nierealistyczny. W przypadku kolizji samochodu i rowerzysty na przejściu dla pieszych popularną praktyką stosowaną przez policjantów jest orzekanie o współwinie. Współwina wynika z tego, że obydwaj kierowcy nie zachowali szczególnej ostrożności i wykazali się brakiem poszanowania dla zasad ruchu drogowego. W takim samym stopniu zatem odpowiadają za zdarzenie drogowe. Współwina tworzy jednak problemy z usunięciem skutków zdarzenia. Tak właściwie to głównie problem dla cyklisty.

Kierujący w takim przypadku nie odpowiadają za naprawy własnych pojazdów (a więc rowerzysta za rower, a kierowca za auto), ale po połowie pokrywają wszystkie koszty. Połowę kosztu naprawy roweru kierujący pojazdem opłaci z własnej polisy OC. Cyklista nie ma jednak OC dla roweru. Będzie musiał zatem pokryć wydatki związane z połową wartości naprawy samochodu z własnej kieszeni. Chyba że ma np. OC w życiu prywatnym.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.