To chyba najważniejszy nowy mandat w 2022 r. Ale będzie budził kontrowersje

Piesi potrzebowali mandatu za zbyt szybką jazdę po chodniku. To kolejny krok do zwiększenia ich bezpieczeństwa. Tylko że na pewno pojawią się wątpliwości, czym tak naprawdę jest zbyt szybka jazda.

Mandat za zbyt szybką jazdę na chodniku to jedna z nowości, jakie wprowadzono w polskich przepisach w ostatnich miesiącach. Kryje się w taryfikatorze pod obowiązkiem jazdy z "prędkością zbliżoną do prędkości pieszego". I tak naprawdę może się okazać równie ważny, co zaostrzenie taryfikatora. W tym przypadku kara to 300 złotych. Więcej o nowych przepisach przeczytasz na stronie głównej gazety.pl.

Zobacz wideo Pod nosem policji przejechał na czerwonym świetle na hulajnodze elektrycznej. Okazało się, że jest pijany

Mandat, którego polskie miasta potrzebowały

Skąd pomysł na taki mandat? Pojawił się głównie z myślą o pędzących między pieszymi elektrycznych hulajnogach. To problem, który nasila się zwłaszcza, kiedy w Polsce robi się ciepło, a coraz więcej z nas przesiada się na e-hulajnogi oraz przeróżne UTO. Tak w przepisach określa się urządzenia transportu osobistego. Napędzane silnikami elektrycznymi potrafią osiągnąć naprawdę wysokie prędkości, co jest szczególnie niebezpieczne właśnie na chodnikach. Nowy mandat dotyczy także rowerzystów.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że chodniki są dla pieszych, a każda inna osoba jest na nich gościem. Polskie przepisy jasno określają, kiedy wolno nam po nich jechać. A kiedy już się na chodniku znajdujemy, to zawsze trzeba przepuszczać pieszych i starać się im nie przeszkadzać.

Nowy mandat ma więc zdyscyplinować wszystkich, którzy o tym zapominają, a po chodnikach pędzą na złamanie karku, często slalomem między pieszymi.

Duże pole do interpretacji. Bo co znaczy "za szybka"?

Wszyscy piesi na pewno przyklasnęli nowemu mandatowi, ale już wśród rowerzystów i użytkowników UTO budzi on spore kontrowersje. Brakuje tu konkretu, ponieważ terminy "zbyt szybka jazda" lub "prędkość zbliżona do prędkości pieszego" są szerokie i pozostawiają spore pole do interpretacji. Co znaczy "za szybko"?

O tym będzie decydował funkcjonariusz, a pod uwagę weźmie wiele czynników. Czy dało się określić konkretną prędkość? Wydaje się, że nie. Poza tym trudno sobie wyobrazić, żeby patrole policji lub straży miejskiej w zatłoczonych miejscach w miastach chodziły z miernikami prędkości i polowały na użytkowników hulajnóg jak na kierowców. Celem nowego mandatu jest wyłapywanie osób, które przesadzają i stwarzają niebezpieczeństwo.

Samo jego istnienie w taryfikatorze ma działać odstraszająco. Każda historia o kimś kto został nim ukarany, może skłonić następne osoby do wolniejszej jazdy.

A co jeśli nie zgadzacie się z interpretacją funkcjonariusza? Oczywiście nie ma musicie przyjąć takiego mandatu. Pamiętajcie tylko, żeby go nie podpisywać, ponieważ podpis jest przyznaniem się do winy. Sprawa trafi do sądu i to sędzia rozstrzygnie, jaka kara się należy lub nie. Warto jednak dokładnie to przemyśleć. Kiedy sąd zdecyduje, że na mandat zasłużyliśmy, to może wymienić znacznie większą karę niż 300 zł z taryfikatora. Dokładnie opisaliśmy to w tym miejscu:

Najważniejsze mandaty na chodniku

Naruszenie przez kierującego rowerem, hulajnogą elektryczną lub urządzeniem transportu osobistego, korzystającego z chodnika, drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów i pieszych, obowiązku:

  • poruszania się z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego - 300 zł
  • ustąpienia pierwszeństwa pieszemu - 300 zł
  • nieutrudnienia ruchu pieszemu - 300 zł

Kiedy rowerzysta może jeździć po chodniku?

Zasada jest prosta - chodnik jest dla pieszych. Jednak są przypadki, kiedy rowerzysta może jechać po chodniku. Po pierwsze, możemy jeździć chodnikiem, jeśli opiekujemy się jadącym na rowerze dzieckiem, które nie ma jeszcze dziesięciu lat. Na chodnik możecie także wjechać, kiedy panują bardzo złe warunki atmosferyczne - jest ulewa, mgła, śnieżyca, wieje porywisty wiatr itd.

Kolejny wyjątek to sytuacja, kiedy nie ma drogi dla rowerów, chodnik ma co najmniej dwa metry szerokości, a na jezdni dozwolony jest ruch szybszy niż 50 km/h (te trzy warunki muszą zostać spełnione).

Jechać wśród pieszych możecie także, kiedy przed chodnikiem umieszczono znak "droga dla pieszych" (C16) oraz tabliczkę "nie dotyczy rowerów" (T22).

A jak jest z UTO?

Przepisy dotyczące hulajnóg elektrycznych, UTO i sprzętu sportowo-rekreacyjnego są bardziej restrykcyjne niż te dla rowerów. Po pierwsze wyżej wymienione pojazdy mogą poruszać się wyłącznie po drogach dla rowerów, pasach rowerowych wydzielonych z jezdni lub trasach pieszo-rowerowych. Gdy żadna z tych opcji nie jest możliwa, w przypadku hulajnogi elektrycznej trzeba skorzystać z jezdni, jednak tylko, gdy ograniczenie prędkości na niej to nie więcej niż 30 km/h.

Uregulowano też prędkość maksymalną, która dla wyżej wymienionych pojazdów wynosi teraz dokładnie 20 km/h na wszystkich drogach publicznych.

Jeśli nie ma możliwości skorzystania ani z drogi dla rowerów, a na jezdni limit przekracza 30 km/h, użytkownik może skorzystać z chodnika. Bezwzględnie jednak musi ustępować pierwszeństwa pieszym i nie może przekroczyć "prędkości zbliżonej do prędkości pieszego".

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.