Duża prędkość to duża odpowiedzialność. Rowerzysto, nie bądź bandytą drogowym

Filip Trusz
Ścieżka rowerowa to nie miejsce na wyścigi. Wiele osób o tym zapomina i pędzi na złamanie karku, śrubując świetną średnią w aplikacji do treningu. Piesi, kierowcy i inni rowerzyści ich nie interesują.

Szybki rower to świetny rower. Ale nie w centru miasta

Na drogach mamy piratów drogowych. Za to postrachem ścieżek rowerowych i chodników są rowerzyści na szosowych (i nie tylko) rowerach, którzy rozwijają zawrotne prędkości i jadą często równie szybko co samochody.

  • Przecinają przejazdy dla rowerów bez zwalniania, nie dając szansy ich dostrzec. Kierowca po prostu nie spodziewa się aż tak szybko jadącego roweru. Spojrzał na ścieżkę w poszukiwaniu rowerzysty, nie dostrzegł żadnego i rozpoczął skręt.
  • Pieszych terroryzują, jadąc tak szybko także na wspólnych drogach (czasem też chodnikach...) albo nie pozwalając bezpiecznie przejść przez zebrę na ścieżce rowerowej. Takich przejść dla pieszych jest dużo zwłaszcza w centrach miast. Np. przy przystankach. Mknący powyżej 20 km/h rower paraliżuje pieszych - boją się wejść na przejście i nie potrafią dobrze oszacować prędkości nadjeżdżającego błyskawicznie rowerzysty.
  • Z kolei innych rowerzystów stresują niebezpiecznym wyprzedzaniem na żyletki na ścieżkach. Często nie zważają nawet, że ktoś jedzie z dzieckiem. Pierwsza możliwa okazja, pojawi się krótkie okno, od razu wyprzedzają, często spychając wyprzedzanego na skraj ścieżki. Skrajny przykład to wciskanie się na środek, mimo że ktoś jedzie z naprzeciwka.

Pas rowerowy na ul. Świętojańskiej / GdyniaOto grzechy popełniane przez rowerzystów na drogach

Do tak szybkiej jazdy świetnie nadają się podmiejskie drogi albo specjalne szerokie szlaki. Na ścieżkach rowerowych w centrum miasta lepiej trochę odpuścić. Problemy robicie wszystkim. Także sobie samym, ponieważ narażacie się na niepotrzebne niebezpieczeństwo.

Przykładem tego jak niebezpieczna w niektórych miejscach (zwłaszcza tych zatłoczonych) jest zbyt wysoka prędkość są elektryczne hulajnogi, które całkiem niedawno opanowały centra polskich miast. Pędzące na nich osoby stwarzały tak duże zagrożenie dla pieszych, że sprawą musieli zająć się politycy, a od połowy tego maja rząd wyrzuci e-hulajnogi z chodników na ścieżki rowerowe.

Zobacz wideo Chłopczyk na rowerku wjechał wprost pod nadjeżdżający pojazd. Trafił do szpitala

Myślmy o innych. Na ścieżce rowerowej nie jesteśmy sami

Nie jest to wcale problem polski. W krajach typowo rowerowych, gdzie jazda na jednośladzie jest czymś absolutnie normalny, Danii czy Holandii, od dawna toczą się gorące dyskusje, jak skutecznie spowolnić najszybszych rowerzystów. Kierowcy znają to doskonale z dróg. Na dziesięciu kulturalnych, dobrze jadących kierowców wystarczy jeden pirat drogowy, by jazdę zamienić w piekło i wprowadzić nerwową, pełną napięcia atmosferę. Dokładnie tak samo jest z rowerami.

Rower szosowy i wysokie prędkości, jakie potrafi osiągnąć, to znakomita sprawa. Tak samo jak trening na kilkadziesiąt kilometrów z wyznaczoną do osiągnięcia średnią. Zawsze trzeba jednak zachować zdrowy rozsądek i pamiętać o innych. Nie powinniśmy tak szybko jeździć w tłumie i ciasnych ścieżkach. To naprawdę poważny problem i z pewnością zetknęliście się z nim nie raz. W Warszawie w słoneczny dzień widać to najlepiej nad Wisłą po jej lewej stronie. To świetne miejsce na spacery z dziećmi, ale tuż przy bulwarach wyznaczono drogę dla rowerów, która często przeplata się z deptakiem dla pieszych. Większość rowerzystów znacznie zwalnia na takich odcinkach. Jednak nie wszyscy.

Wystarczy kilka rozpędzonych rowerów, by wprowadzić na wspólnej przestrzeni terror.

Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Na drodze powinniśmy ze sobą współpracować

Drogi i przestrzeń miejska są wspólne dla kierowców, rowerzystów i pieszych. My, Polacy, w ogóle mamy skłonność do walki ze sobą na wzajem, a konflikt na linii samochody-rowery przybrał nad Wisłą już nabrał rozmiarów kolejnej, polskiej świętej wojny. Obserwujemy ją na polskich drogach każdego dnia od momentu, kiedy zrobi się na tyle ciepło, by rowerzyści tłumnie ruszyli na ścieżki i ulice. Są nerwy, wyzwiska, wzajemne złośliwości i zażarta walka o swoje. Bo przecież każdy ma swoją rację i jest gotów za nią umrzeć. Czasem dosłownie.

Zupełnie niepotrzebnie! Na drogach powinniśmy ze sobą współpracować, a nie walczyć. Zwykła ludzka życzliwość może nam pozwolić uniknąć wielu niebezpiecznych sytuacji. Skorzystają wszyscy - piesi, rowerzyści i kierowcy.

Kładka przy ul. KamieńskiegoKładka przy ul. Kamieńskiego Fot. Adrianna Bochenek / Agencja Gazeta

Więcej o: