Pierwszy raz na motocyklu? Nie, to komedia z 1973 roku. Musicie ją obejrzeć

Użytkownicy Facebooka oszaleli na widok tego wideo. W ciągu jednego dnia obejrzało je ponad 2,6 miliona osób. Ma tytuł "Pierwszy raz jadę motocyklem". Tylko niektórzy zdają sobie sprawę, że to fragment komedii z lat 70.

Dlaczego krótki stary film, którego głównym bohaterem jest off-roadowy motocykl z lat 70. Kawasaki Bighorn 350, robi taką furorę w mediach społecznościowych? Pojawił się raptem wczoraj na fanpage "Wornies and Femanji", a już obejrzały go miliony. Chodzi o genialną jazdę kierowcy oraz zwodniczy tytuł. Widzowie przez pewien czas nie wiedzą, czy mają do czynienia autentycznie z nieporadnym, początkującym motocyklistą, czy mistrzowską mistyfikacją. Kiedy nabierają pewności, że chodzi o ten drugi przypadek, jest dla nich za późno: wpadli jak śliwka w kompot i muszą obejrzeć wciągające wideo do końca.

Zobacz wideo Policjanci rozpoczęli sezon motocyklowy 2024

Tak naprawdę to fragment francuskiej komedii z 1973 roku "Le Grand Bazar" (ang. The Big Market), jednego z wielu filmów tego popularnego gatunku, który spopularyzował najsłynniejszy żandarm na świecie, Ludovic Cruchot (Louis de Funes). Dlatego podczas oglądania "Le Grand Bazar" skojarzenia z tą serią filmów są nieuniknione. Warto to zrobić mimo przeciętnych ocen widzów. Jego reżyserem i współscenarzystą jest Claude Zidi, a zagrali w nim m.in.: Michel Serrault, Michel Galabru, Gerard Rinaldi, Jean Sarrus, Michel Fabre, a w epizodycznych rolach również: Roger Carel (znany między innymi z podkładania głosu pod Asteriksa) oraz znany komik: Coluche.

Fabułę tego lekkiego w odbiorze filmu da się streścić w kilku słowach: czterech gości prowadzących warzywniak wpada w kłopoty finansowe z powodu otwarcia pobliskiego supermarketu. Tematem przewodnim filmu jest degradacja małych, rodzinnych biznesów z winy korporacji. Jako ciekawostkę można podać fakt, że filmowy supermarket "Euromarche" istnieje do tej pory. Jest w miejscowości Atis-Mons na południe od Paryża i teraz działa pod szyldem "Carrefour".

Tak naprawdę wcale nie chodzi o fabułę filmu, tylko o lekką atmosferę okraszoną genialną, pozornie niedbałą jazdą na motocyklach. Mimo że pościgi za zielonym scramblerem zostały nakręcone ponad pół wieku temu, ich poziom techniczny jest imponująco wysoki. Za takich skoków byłby dumny nawet Steve McQueen. Trudno się oprzeć wrażeniu, że kiedyś i ludzie kina mieli większą fantazję. A nawet jeśli fabuła nie trzyma równie wysokiego poziomu, to lektura obowiązkowa dla każdego motocyklisty. Oprócz tego na trwającym 86 minut filmie można zobaczyć mnóstwo klasycznych francuskich aut. Palce lizać.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.