Prawie usnąłem na nowym "Grand Tour". Clarkson powinien zająć się rolnictwem

Była jeszcze iskierka nadziei w postaci francuskiego odcinka, ale "Sand Job" ostatecznie przekonało wszystkich, że to nie ma już sensu. Formuła się wyczerpała, a ekipa powinna iść dalej.

Jako wielki fan starego "Top Gear" do nowego programu (a raczej show) Clarksona, Hammonda i Maya podchodziłem z mieszanymi uczuciami. Powrotu wielkiej trójki wyczekiwałem, a kiedy Amazon w końcu wypuścił pierwsze odcinki, to poczułem ogromne rozczarowanie. Bo wiele rzeczy się tam po prostu nie zgadzało i było najzwyklejszymi zapychaczami. Bawiłem się już tylko momentami. Czuli to wszyscy, także sami twórcy, bo podjęto decyzję, żeby pożegnać namiot, rozmowy z gośćmi i wszystko to, co kiedyś napędzało "Top Geara". Zostać miały tylko wielkie wyprawy, które najczęściej stanowiły zwieńczenie danego sezonu.

Zobacz wideo Tysiące rolników, czołg i hasła krytykujące Zielony Ład, czyli relacja z protestu rolników

Jest mi smutno, bo to ta trójka zaraziła mnie pasją do motoryzacji

Nie będzie przesadą, że to na tej trójce się wychowałem, jeśli chodzi o pasję do motoryzacji. Oczywiście można wskazywać dużo bardziej merytoryczne programy i wiele osób uwielbia to robić, podkreślając, że są ponad infantylnym "Top Gearem". Ale to nie zmieni faktu, że nikt nie miał takiej mocy oddziaływania na tłumy na całym świecie. Luźne podejście, piękne zdjęcia, niesamowite samochody, szalony humor i cięty język. Siła rażenia "Top Geara" była potężna. Dzięki temu, że był to show, a nie stricte motoryzacyjny program, to trafiał do szerokiego grona odbiorców.

Kiedy ich popularność wystrzeliła, ja i moi koledzy byliśmy nastolatkami, a "Top Gear" zachwycił. Pół ekipy oglądało nowe odcinki, co ciekawsze wydarzenia żywo komentowaliśmy. Wielu z nas wciągnęło się przez nich w samochody jeszcze bardziej, a potem szukaliśmy kolejnych, już bardziej profesjonalnych programów, żeby zdobywać wiedzę.

Od kilku lat Clarkson, Hammond i May są wyraźnie zmęczeni

Decyzja o zamknięciu projektu powinna zapaść dużo wcześniej. Zapadła w zeszłym roku, a prawdopodobnie ostatni w historii odcinek, który na platformę Amazon Prime Videos trafił niedawno, to tego najlepszy dowód.

Co czułem jako wieloletni i oddany fan? Bezgraniczną, wszechogarniającą nudę. Siedziałem przed ekranem i czekałem, aż to się w końcu skończy. Znałem te wszystkie żarty, wiedziałem, co ktoś powie jeszcze zanim otworzył usta, a zwroty akcji były totalnie przewidywalne. Zabrakło mi też chemii między prowadzącą trójką. Oczywiście ich scenki zawsze były reżyserowane, ale teraz wyglądają, jakby każdy czytał swoją kwestię z kartki bez poczucia, że to jego słowa.

Trudno nie zgodzić się z Filipem. Gdy oglądałem "Sand Job" szybko poczułem się znużony wysłużoną formułą i scenariuszem – także jestem fanem słynnej trójki i kibicuję im od początków ich przygody z "Top Gear" i rywalizacji z "Fifth Gear". Na osłodę pozostały wspaniałe ujęcia. To wciąż bardzo mocna strona "Grand Tour", która dalej cieszy oczy. I zapewne ostatnie epizody (wliczając w to wizytę w Polsce) pozostaną w pamięci głównie za stronę wizualną. To już jednak zbyt mało. Smutne.
Tomasz Okurowski, Moto.pl

Formuła się wyczerpała. Wciąż zachwycić mogą widoki, czasem uśmiechniemy się pod nosem, ale to momenty. Kilka ostatnich "Grand Tourów" można by zmieścić w jednym odcinku i nikt by na tym nic nie stracił.

 

Oni wciąż to mają, tylko nie w tej konwencji

Jeremy Clarkson bywa trudny w obyciu. Często nie waży słów, a do tego jest butny i arogancki. Przekroczył też parę razy granice słowa kontrowersyjny, a niektóre jego felietony były obrzydliwe. Jednak nie można mu odmówić niezwykłego zmysłu obserwacji i umiejętności zaciekawienia widzów pozornie mało emocjonującymi tematami. Jego najnowszy program tylko to potwierdza. "Farma Clarksona" przyciąga przed telewizory nawet tych widzów, którzy nie przepadają za stetryczałym Brytyjczykiem.

W przeciwieństwie do wielu cukierkowych produkcji, w "Farmie Clarksona" nie brakuje momentów pełnych frustracji, które pokazują jak nieprzewidywalne i ciężkie potrafi być rolnictwo na Wyspach Brytyjskich. W dodatku często na jego drodze stają lokalne przepisy lub samorząd, które skutecznie uprzykrzają mu życie i realizację pomysłów. Nie brakuje też barwnych postaci i momentów autentycznego wzruszenia, gdy np. prowadzący musi pożegnać swoje zwierzęta.

"Farma Clarksona" to fenomen, który doczekał kolejnych sezonów, a Jeremy zapowiada jeszcze większy nacisk na rolniczy program. I bardzo dobrze. Hasło z tytułu wcale nie ma go obrazić, a wręcz przeciwnie. Trzymam kciuki, żeby rozkręcił swoją farmę.

W swoim gospodarstwie odzyskał świeżość i pasję, których tak bardzo brakuje mi w niektórych odcinkach "The Grand Tour".

James May i Richard Hammond też szukają nowych pomysłów

Jakbym nie narzekał na nowe odcinki "Grand Toura" i nie czuł niesmaku, kiedy Clarkson rozkręca kolejne aferki, to za swoich bohaterów z dzieciństwa trzymam kciuki. Jeremy świetnie odnalazł się jako rolnik. Pozostała dwójka też angażuje się w nowe projekty. Richard Hammond i James May zostali np. twarzami kanału "What Next" o przeróżnej tematyce. Trochę popularnonaukowej, trochę kulinarnej, trochę podróżniczej i trochę... głupkowatej.

Wyświetlenia niektórych odcinków pokazują, że również trafiają do bardzo szerokiego grona. Jest też motoryzacyjny kanał "Drivetribe", na którym z trójki naszych bohaterów udziela się głównie Richard Hammond. Poniżej ciekawy film na, którym "Chomik" opowiada o swoim wypadku i śpiączce:

 

Czekam na więcej, byle tylko nie odgrzewali "Top Geara"

Mimo całego mojego rozczarowania poleciłbym każdemu włączenie najnowszego odcinka "The Grand Tour". Choćby dla samych widoków Mauretanii i Senegalu (wizualnie to poziom mistrzowski) i kilku śmiesznych scen. Mam jednak nadzieję, że po raz ostatni obejrzałem kolejną wariację na temat starego "Top Gear". Ten kotlet był odgrzewany już zbyt wiele razy.

Liczę jednak, że jeszcze trójkę Brytyjczyków razem na ekranie w motoryzacyjnym programie zobaczę. Tylko takim ze świeżym pomysłem. "Farma Clarksona" pokazuje, że nie stracili iskry. Wyczerpał się sam program.

The Grand Tour EurocrashThe Grand Tour Eurocrash Amazon Prime Video

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.