Trzykrotny mistrz świata F1 nie dostał kluczyków do mocnego auta. Jest na to za młody

Max Verstappen musiał się mocno zdziwić, kiedy pracownik firmy Sixt odmówił wypożyczenia mu Mercedesa-AMG. Okazało się, że polityka firmy na to nie pozwala ze względu na jego wiek. Trzykrotny mistrz świata F1 musiał obejść się smakiem.

Jeśli ktoś tego jeszcze nie wie, Max Verstappen jest jednym z najbardziej utalentowanych kierowców wyścigowych ostatnich dekad. W wieku 17 lat został najmłodszym zawodnikiem, który kiedykolwiek wystartował w wyścigu Formuły 1. Potem trzykrotnie zdobył tytuł mistrza świata tej królewskiej serii. Jak się niedawno okazało w Portugalii, to nie oznacza, że świat motoryzacji stoi przed nim otworem. Maksa było stać na wynajęcie toru wyścigowego na dwa dni, ale nie mógł tam pojechać wymarzonym autem, bo ma tylko 26 lat. Teraz firma Sixt przeprasza mistrza, chociaż tak naprawdę nie ma za co.

Zobacz wideo Sportowy luksus w Studiu Biznes. Mercedes-AMG E53 4Matic to dość nieoczywisty samochód

Mercedes-AMG jest wolniejszy od bolidu Formuły F1, ale Maksowi nie wolno nim jeździć

Według doniesień amerykańskiego wydania internetowego tabloidu "The Sun" Verstappenowi nie do końca się udał świąteczny wyjazd na portugalski półwysep Algarve. Młody mistrz postanowił spędzić ten czas z przyjaciółmi na wykonywaniu ulubionej czynności: szybkiej jeździe samochodem. Dlatego wynajął na dwa dni lokalny tor Autodromo Internacional do Algarve, kupił bilety lotnicze do Faro i zarezerwował cały zestaw aut w oddziale sieciowej wypożyczalni Sixt.

Wśród samochodów była nowa i niezwykle szybka odmiana Mercedesa-AMG GT 4-drzwiowego Coupe. Ten model w wersji 63 S E PERFORMANCE dzięki połączeniu silnika spalinowego z elektrycznym rozwija maksymalną moc 843 KM, która pozwala na przyspieszenie do setki w 2,9 s i rozpędzenie się do prędkości 316 km/h. To osiągi, które przerażają większość kierowców, ale dla Maksa Verstappena są chlebem powszednim.

Max Verstappen jest trzykrotnym mistrzem świata F1 i synem innego kierowcy wyścigowego

Zdziwienie Niderlandczyka (Max urodził się w Belgii, ale reprezentuje Holandię, bo ma podwójne obywatelstwo) musiało być wielkie, kiedy pracownik wypożyczalni na lotnisku odmówił wydania mu kluczyka do upragnionego auta. Stwierdził, że polityka firmy pozwala na jazdę tak mocnymi modelami wyłącznie klientom, którzy ukończyli 30 lat. Portugalczyk nie ustąpił i Max musiał zadowolić się znacznie mniej ciekawym BMW serii 5. Szybkiego Mercedesa musiał odebrać jego menedżer Raymond Vermeulen, który na szczęście ma już znacznie więcej lat.

Max Verstappen swoją przygodę z wyścigami zaczął od kartingu w wieku czterech lat, głównie dzięki ojcu Josowi Verstappenowi, który również był kierowcą Formuły 1. Od 2015 r. Max jest zawodnikiem zespołów Red Bulla. Debiutował w barwach Scuderii Toro Rosso, ale szybko zmienił zespół na flagowy Red Bull Racing i to w nim zdobył trzy tytuły mistrza świata F1. Trudno w to uwierzyć, ale już wygrał 54 wyścigi Formuły 1 i 98 razy stanął na podium. Wielu specjalistów od Formuły 1 uważa, że to najlepszy kierowca w historii tego sportu, ale nie wolno mu jeździć Mercedesem z wypożyczalni.

Rzecznik firmy Sixt usprawiedliwił zachowanie pracownika oddziału tej firmy na lotnisku

Kiedy sprawa wyszła na jaw, skomentował ją rzecznik prasowy sieci Sixt, który jednocześnie przeprosił za zachowanie pracownika i je usprawiedliwił. Johannes Gunst powiedział: "Pracownik naszego partnera w Portugalii jedynie przestrzegał zasad wynikających z ubezpieczenia. Mimo to udało mu się znaleźć inny samochód klasy premium, którym mógł jeździć pan Verstappen."

Nie jestem przekonany, czy Max Verstappen był równie zadowolony z rozwiązania tego problemu, ale zupełnie mnie nie dziwi zachowanie pracownika wypożyczalni Sixt. Przepisy dotyczące minimalnego wieku nie zostały wymyślone bez powodu. Wynikają z analizy wypadków, po której okazuje się, że najwięcej ich powodują kierowcy poniżej 26 roku życia, bo po prostu brakuje im doświadczenia. Verstappen z pewnością jest wyjątkiem, ale to nie znaczy, że obowiązują go inne przepisy. Wielu młodych kierowców startuje w wyścigach, ale nie wolno im jeździć po drogach publicznych, bo są za młodzi, by uzyskać prawo jazdy. Tak było m.in. z Robertem Kubicą i nikt nie zmieniał dla niego prawa, a nie naginał przepisów.

Można się domyślić, że natychmiast po znalezieniu się na fantastycznym torze wyścigowym, znanym również pod nazwą Portimao z powodu miejscowości, niedaleko której się znajduje, Maksowi szeroki uśmiech szybko wrócił na usta. To dlatego, że tam wreszcie mógł legalnie wsiąść do samochodu, którego osiągi nadążają za jego umiejętnościami.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.