Czy w kamperze da się żyć "off-grid" i pracować zdalnie? Postanowiłem to sprawdzić

Od dawna słucham opowieści o osobach, które spędzają całe lato w kamperach. Mieszkają w nich i pracują. Trudno mi było uwierzyć taką niezależność, dlatego postanowiłem to zbadać na przykładzie Volkswagena Grand California 600.

Tak naprawdę o moich planach zdecydował los. Okazało się, że pożyczyliśmy do testu kampera Volkswagena w redakcji Moto.pl w momencie, kiedy nie mogłem pozwolić sobie na urlop. Dlatego postanowiłem spróbować pracy zdalnej z samochodu mieszkalnego, a dodatkowo sprawdzić, jak długo wytrzymam bez dostępu do sieci elektrycznej i wody. Już wiem, że jedno i drugie jest możliwe, ale przy dwóch zastrzeżeniach. Po pierwsze czas takiego życia ograniczają nasze zasoby, a po drugie, musi to być kamper przynajmniej klasy Grand Californii 600.

Zobacz wideo Olsztyn. 10-latka wbiegła na przejście dla pieszych przy czerwonym świetle

Małe kampervany są mobilne, ale zmuszają do kompromisów. Grand California 600 jest uniwersalna

Już tłumaczę, o co mi chodzi. Do tej pory miałem do czynienia z mniejszymi samochodami mieszkalnymi, bo bardziej ceniłem mobilność niż uniwersalność, chociaż zawsze zwracałem uwagę na wygodny podział przestrzeni na część mieszkalną, kuchenną i sypialną. Nie wszyscy producenci rozwiązują to równie dobrze. Poza tym najmniejsze kampery nie mają łazienek, ani toalet. Na szczęście Volkswagen Grand California 600 jest jednym z największych dostępnych na rynku kampervanów i zmieściło się w nim wszystko, włącznie z kabiną prysznicową i toaletą w wersji 2 w 1.

Grand California 600 jest też zaopatrzona w dwa wygodne łóżka, dużą lodówkę, kuchenkę, pojemny akumulator do zasilania pokładowych urządzeń, małą baterię słoneczną i zbiornik na czystą wodę o poj. 110 l. Ten drugi, na tzw. szarą, czyli brudną wodę zmieści 90 l. To praktycznie samowystarczalny kampervan, którym wybrałbym się najchętniej na grecką albo portugalską plażę, tak samo jak znajomi, którzy mi opowiadali o takim życiu. Niestety nie miałem tyle czasu na podróż, dlatego zamiast mórz i oceanów wybrałem malownicze jezioro na peryferiach Olsztyna. Postanowiłem tam pracować i mieszkać przez tydzień. Zabrałem ze sobą hamak, puszki z jedzeniem oraz przenośny bank energii o sporej pojemności i ruszyłem w podróż.

Volkswagen Grand California 600Volkswagen Grand California 600 fot. ŁK

Nawet najdalsza podróż będzie wygodna w Volkswagenie Grand California 600

Trasę na miejsce pokonałem bez żadnego problemu. Chociaż Volkswagen Grand California bazuje na dostawczym Crafterze, jeździ się nim dynamicznie i komfortowo. To efekt dobrego zespołu napędowego z silnikiem diesla o mocy 177 KM oraz automatyczną dwusprzęgłową przekładnią DSG, oraz bogatego wyposażenia z automatyczną klimatyzacją, nawigacją, interfejsem Android Auto i mnóstwem pojemnych kieszeni oraz schowków. Również pozycja za kierownicą jest wygodna, to znaczy zbliżona do samochodów osobowych, a maniery drogowe tego dużego pojazdu są nienaganne. Wystarczy tylko wziąć poprawkę na jego wymiary i masę, a jeździ się nim bardzo dobrze. Odniosłem wrażenie, że gdybym się uparł, mógłbym nawet poruszać się Grand Californią 600 na co dzień po mieście, chociaż oczywiście nie jest to najwygodniejszy środek transportu w takich warunkach.

Na miejscu rozłożyłem prowizoryczny obóz z widokiem na piękne jezioro Ukiel. Rozkładanie markizy i mebelków ogrodowych poszło jak z płatka, a później zacząłem zachwycać się organizacją przestrzeni. W Grand Californii 600 są dwa dwuosobowe łóżka (jedno pod dachem, drugie z tyłu), przestrzeń dzienna ze stołem dla czterech osób oraz zabudowana obok strefa kuchenna, która szczególnie mi zaimponowała. Składa się ze zlewozmywaka, dwupalnikowej kuchenki, zestawu pojemnych szafek oraz naprawdę dużej, bo 70-litrowej lodówki z zamrażalnikiem! Ta część kampera jest zlokalizowana tuż przy przesuwnych drzwiach, więc strefę kuchenną da się rozszerzyć na zewnątrz. W środkowej części pojazdu jest kabina prysznicowa, którą w każdej chwili można zmienić w toaletę zapewniającą prawdziwą prywatność, czego nie da się powiedzieć o większości kampervanów.

Volkswagen Grand California 600Volkswagen Grand California 600 fot. ŁK

Skromna łazienka okazała się bardzo praktyczna. Byłem pozytywnie zaskoczony

Wbrew moim obawom łazienka okazała się całkiem praktyczna. Da się w niej wygodnie wykąpać. To samo trzeba powiedzieć o dolnym łóżku, które jest przestronne. Górne nada się raczej dla dwójki dzieci, bo ma znacznie bardziej ograniczone rozmiary, ale też śpi się tam dobrze. W Grand Californii 600 najbardziej doceniłem dbałość o różne drobne rozwiązania oraz jakość wykończenia. Wszędzie jest pełno wygodnych szafek, schowków, gniazdek USB i sieciowych, zgrabnych rolet i otwieranych półek. Wszystko jest proste w obsłudze i bardzo praktyczne. Atmosferę umila nastrojowe oświetlenie o regulowanej barwie, a pod łóżkiem z tyłu przez cały czas jest dostępna obszerna przestrzeń na bagaż.

Za to już pierwszego dnia pojawiły się drobne problemy. Elektrycznie otwierany stopień do wchodzenia do wnętrza był zepsuty, a ponieważ kabina jest dość wysoko, nie wchodziło się do niego zbyt wygodnie. Poza tym w dwuskrzydłowych tylnych drzwiach otwieranych na boki blokada jednego skrzydła się poddała, a i drugą dało się pokonać bardzo łatwo. Efekt był  taki, że drzwi często zamykały mi się na plecach. Zdecydowanie wolę tylne drzwi otwierane do góry, które przy okazji tworzą dodatkowe zadaszenie. W tak wysokich pojazdach, jak Grand California 600 takie rozwiązanie byłoby dość problematyczne, bo wymagałoby elektrycznego zamykania pokrywy, ale jestem w stanie sobie to wyobrazić.

Poza tym główny wyświetlacz ciekłokrystaliczny sterujący obsługą pokładowych urządzeń, w tym ogrzewania wody i zarządzania energią, jest skomplikowany w obsłudze i nie zawsze udawało mi się uruchomić pożądaną funkcję. Czasem miałem wrażenie, że nie działa poprawnie. Mimo tych drobnych narzekań w Grand Californii 600 mieszkało się bardzo dobrze, chociaż nie wytrzymałem tygodnia bez dostępu bez cywilizacyjnych wynalazków.

Volkswagen Grand California 600Volkswagen Grand California 600 fot. ŁK

Volkswagen Grand California 600. Cena i opinia Moto.pl. Jednak się da pracować zdalnie z kampera!

Przy oszczędnym gospodarowaniu wodą i prądem, w tym kampervanie da się żyć w całkowitym odcięciu od sieci w dwie osoby przez około 2-3 dni. Potem skończy się prąd albo woda. Po wyposażeniu się w dodatkowy bank energii, tak jak to zrobiłem, można również pracować przez kilka dni. Dłuższy pobyt "off-grid" wymaga zrezygnowania z części zabiegów higienicznych i zaopatrzenia się w bardziej wydajne ogniwa fotowoltaiczne, zwłaszcza jeśli w grę wchodzi praca zdalna na komputerze. Baterie słoneczne oczywiście działałyby znacznie lepiej na półwyspie Algarve niż na rodzimej Warmii.

Mnie z tego regionu wygoniło załamanie pogody i deszcz, ale wcześniej zdążyłem się przekonać do większych kamperów. Są bardzo uniwersalne i dopiero takie samochody mieszkalne pozwalają odciąć się od cywilizacji na ograniczony czas, ale wciąż korzystać z jej dobrodziejstw. Oczywiście taka niezależność nie jest tania. W zależności od wersji za Volkswagena Grand Californię 600 trzeba zapłacić od 350 tys. zł do ponad 400 tys. zł. To jednak nie ma wielkiego znaczenia, bo od kilku lat samochody tej kategorii są tak rozchwytywane, że prawie niemożliwe do kupienia.

Volkswagen Grand California 600Volkswagen Grand California 600 fot. ŁK

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.