O psach, które jeździły autobusem. A gdzie? Na Alasce [WIDEO]

To zdecydowanie najweselszy film, jaki dzisiaj obejrzycie. W małym mieście Skagway na Alasce psy codziennie jeżdżą autobusem do szkoły. Są grzeczniejsze niż dzieci.

Pamiętacie książkę Romana Pisarskiego "O psie, który jeździł koleją?" Opisana w niej historia wydarzyła się naprawdę. Historia psów jeżdżących na Alasce również jest autentyczna. Użytkowniczka TikToka mo_mountain_mutts zapewniła dobry humor milionom ludzi w zaledwie jeden dzień, bo tylu widzów zgromadziło zamieszczone przez nią wideo. W jaki sposób? Po prostu pokazała swoją pracę.

Więcej motoryzacyjnych historii ze świata przeczytasz na stronie Gazeta.pl

Małżeństwo z małego miasta Skagway na Alassce zajmuje się opieką, szkoleniem i wyprowadzaniem na spacery czworonogów. Ich poranek wygląda właśnie tak, jak na filmie. Zabierają psy ze swoich domów specjalnie kupiony w tym celu autobusem.

Grzeczne psiaki czekają na dworze jeszcze zanim nadjedzie. Potem wsiadają do środka, merdając ogonami, witają się z przyjaciółmi i zajmują miejsca na siedzeniach. Opiekunowie zapinają je w pasy, a kierowca ruszą w drogę po następnych pasażerów.

Psia podróż wygląda podobnie do transportu dzieci szkolnym autobusem i one również jadą nim do szkoły. Podstawowa różnica jest taka, że psy są grzeczniejsze. Może dlatego, że lubią jeździć do swojej szkoły. Może dlatego, że zamiast siedzieć samotnie w domu albo marznąć w budach, spędzają czas na różnych psich aktywnościach.

Po południu wracają do domu w taki sam sposób, ale nie wiemy, czy wtedy są równie zadowolony. Tak czy inaczej, zamieszczony przez opiekunów film jest uroczy, zabawny i troszkę wzruszający, prawda? Ale tu chodzi jeszcze o coś więcej. Ze śmiesznego filmiku na TikToku można wyciągnąć poważniejsze wnioski.

Psy w Skagway na Alasce codziennie jeżdżą do szkoły autobusem

W kraju, w którym politycy dają obywatelom przykład, ciągając psy za samochodem na łańcuchu, taki poziom opieki nad zwierzętami może wydawać się przesadą, ale właśnie między innymi po nim poznaje się naprawdę dojrzałe i cywilizowane społeczeństwa. Po tym, jak traktuje się słabszych i bardziej narażonych członków tego społeczeństwa, włączając w to zwierzęta.

Innym powodem takiego, a nie innego transportu może być również lokalizacja geograficzna i klimat panujący w Skagway. Po pierwsze odległości do pokonania pewnie są zbyt duże, aby przyprowadzać psy na piechotę. Po drugie, niechęć Amerykanów do używania własnych nóg jest powszechnie znana. Po trzecie, nie sprzyjają temu niskie temperatury panujące tam zimą.

To wszystko prawda, ale z pewnością nie jest jedynym powodem, z którego psy na Alasce jeżdżą szkolnym autobusem. Mimo zaledwie 1150 mieszkańców znalazło się wystarczająco dużo chętnych do zapłacenia za taką usługę. Jestem przekonany, że na Syberii mimo podobnych warunków, czworonogi nie mają takiego transportu.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.