Jachty oligarchów czmychają jak szczury. Większość płynie do bezpiecznych portów. Putina... w odwrotną stronę

Od początku wojny z Ukrainą najważniejszą sprawą dla rosyjskiej oligarchii jest ratowanie własnego majątku. Posiadłości nie da się przenieść w inne miejsca, ale jachty tak.

Bogaci Rosjanie chowają swoje skarby. Luksusowe jachty to często najdroższe rzeczy, jakie mają. Roman Abramowicz ma całą flotę prywatnych transatlantyków. Nowy "Solaris" to podobno największy jacht na świecie. Jest wart 610 milionów dolarów. Dlatego na morzu zapanowała panika.

Więcej informacji na temat wojny w Ukrainie znajdziesz na gazeta.pl

Kolejne kraje zachodu wprowadzają sankcje osobiste wobec rosyjskich miliarderów. Część z nich dotyczy zakazu przekraczania granic demokratycznych państw albo zamrażania ich majątków. Tak się składa, że wiele drogocennych statków cumowało w portach USA, Włoch, Grecji, Francji i Monako. Zwłaszcza Riwiera Francuska od dekad jest ulubionym miejscem wypoczynku rosyjskiej elity. Teraz większość kapitanów kieruje jachty oligarchów do zupełnie innych portów.

Chodzi o państwa, które pozostają neutralne w kwestii wojny rozpoczętej przez Rosję na terenie Ukrainy lub trzymające z agresorem. Najwięcej kosztownych jachtów płynie na Malediwy, ale nie wszystkie. Skąd to wiemy? Bo internet jest dla uciekinierów bezlitosny. Ludzie dobrej woli zorientowali się, że można śledzić nie tylko samoloty i po kolei ujawniają trasy kolejnych statków.

Część informacji to mogą być celowe wycieki służb wywiadowczych różnych państw. Nawet jeśli nie pomogą w przechwyceniu ruchomych majątków, to obniżą morale Rosjan, którzy dowiadują się, jak ich bogatsi rodacy w panice ukrywają to, co dla nich jest najcenniejsze.

"Ragnar" mógł przecinać podwodne światłowody

Z internetu można dowiedzieć się między innymi, że superjachty płyną w kierunku Malediwów i Czarnogóry, bo to państwa, które oszczędnie podpisują umowy o ekstradycję, więc jest spora szansa, że nie wydadzą majątków Rosjan.

Nie znamy konkretnych nazwisk, ale wśród najbardziej imponujących rosyjskich prywatnych statków, jest jacht o mało oryginalnej nazwie "Stella Maris" o długości 72 m należący do Raszida Sardarowa (jednego z magnatów paliwowych), "Lady M." miliardera Aleksieja Mordaszowa (5. miejsce na liście najbogatszych Rosjan), czy "Ragnar" Władymira Strzałkowskiego (były oficer KGB, przyjaciel Putina).

Jacht ostatniego z wymienionych w ostatni czwartek (24 lutego) został zatrzymany w norweskim Narwiku. Na pokładzie interweniowała Straż Przybrzeżna i Służba Celna. Nie wiadomo, czy była to rutynowa kontrola, czy coś więcej, ale pojawiły się ciekawe plotki na jego temat.

"Ragnar" na pokładzie ma miniaturową łódź podwodną, co nie jest typowym wyposażeniem cywilnych jachtów. Niektórzy twierdzą, że załoga "Ragnara" mogła próbować przeciąć podwodne światłowody łączące wyspy z kontynentem europejskim w globalną sieć. Nie bezpodstawnie, bo całkiem niedawno, w połowie stycznia 2022 r. nieznany sprawca uszkodził kable komunikujące Norwegię z terytorium zależnym Svalbard na dalekiej północy.

 

"Graceful" Putina płynie do piekła i ma nowy "call sign": FCKPTN

A gdzie jest statek Władimira Putina? Uzależnienie od kosztownych przedmiotów prezydenta Rosji jest tajemnicą poliszynela. Putin się tym nie lubi chwalić, ale ma zegarki za miliony euro, posiadłości za dziesiątki milionów oraz jacht za sto milionów.

Statek o wdzięcznej nazwie "Graceful" szybko znalazł się na celownikach internautów. Hakerzy manipulowali jego położeniem i portem docelowym. Na początku lutego "Graceful" pośpiesznie wypłynął z portu w Hamburgu. Tamtejsza stocznia nie zdążyła skończyć remontu: wyposażała go w dodatkowe balkony.

Luksusowy jacht odpłynął Kanałem Kilońskim w kierunku Bałtyku i Rosji. Jego ostatnią pozycją był Kaliningrad. Trudno się dziwić, ale z drugiej strony można się zastanowić, dlaczego statki oligarchów nie płyną w tę samą stronę?

W międzyczasie internautom udało się na jakiś czas zmienić nazwę portu docelowego "Graceful". Najpierw była to niesławna Wyspa Węży, a potem po prostu piekło. Zmieniono też alfanumeryczny sygnał wywoławczy jachtu na "FCKPTN". Zobaczcie, ciągle tak jest. Łatwo się domyślić, jakie jest jego znaczenie.

Jachty rosyjskich bogaczy uciekają jak szczury z tonącego okrętu w bezpieczne miejsca i nieprędko z nich wrócą. Tak może wyglądać życie moskiewskiej elity przez dłuższy czas.

****

Trwa rosyjska wojna przeciwko Ukrainie. Są informacje o zniszczonych domach, rannych i zabitych. Potrzeby rosną z godziny na godzinę. Dlatego Gazeta.pl łączy sił z Fundacją Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM), by wesprzeć niesienie pomocy humanitarnej Ukrainkom i Ukraińcom. Każdy może przyłączyć się do zbiórki, wpłacając za pośrednictwem Facebooka lub strony pcpm.org.pl/ukraina. Więcej informacji w artykule:

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.