Opinie Moto.pl: Thule Chariot Sport, czyli przyczepka i wózek do biegania na każdą porę roku

Nie samymi samochodami człowiek żyje, zwłaszcza jak ma małe dzieci. Dlatego do parku Moto.pl zawitała... przyczepka rowerowa do przewożenia dzieci - Thule Chariot Sport. Jest droga, ale producent obiecuje, że to Mercedes wśród przyczepek, który na dodatek może pełnić w domu cztery funkcje: może być też spacerówką na co dzień, do biegania oraz wózkiem do biegów narciarskich.

Dzieci można wozić na rowerze na kilka sposobów. Na foteliku umieszczanym z siodełkiem, na specjalnym siedzisku na ramie, no i w przyczepce rowerowej. Z tymi rozwiązaniami jest tak jak, z bagażnikami rowerowymi. Choć najprzystępniejsze cenowo są uchwyty montowane na dach i klapę, to i tak każdemu marzy się platforma na hak. Podobnie jest z przewożeniem dzieci, nikt mnie nie przekona, że na dłuższe wycieczki rowerowe, czy wakacje na dwóch kółkach, jego pierwszym wyborem będzie fotelik, a nie wspomniana przyczepka.

Niestety, w obu przypadkach mamy jeszcze jedno podobieństwo. Najwygodniej, znaczy najdrożej. Zakup przyczepki to spory wydatek, a szczególnie w przypadku modeli Thule. Postanowiłem na własnej (i mojego syna) skórze sprawdzić, czy Thule faktycznie jest tak dobre, jak o nim mówią.

Thule Chariot Sport 1 - test Moto.plThule Chariot Sport 1 - test Moto.pl Piotr Karczmarczyk

Thule Chariot Sport 1 - test Moto.plThule Chariot Sport 1 - test Moto.pl Piotr Karczmarczyk

Thule Chariot Sport 1 - test Moto.plThule Chariot Sport 1 - test Moto.pl Piotr Karczmarczyk

Thule Chariot Sport 1 - test Moto.plThule Chariot Sport 1 - test Moto.pl Piotr Karczmarczyk


Thule Chariot Sport – garść danych

Konstrukcja przyczepki wykonana jest z aluminium. Całość waży około 14 kg. Maksymalna ładowność (waga dziecka i bagażu) to aż 45 kg. Przyczepka składa się w ekspresowym tempie do rozmiarów: 87 x 65 x 37,5 cm (dł x szer x wys). Co istotne, wszystkie elementy demontowane można schować do wnętrza przyczepki i zapiąć, tak aby podczas transportu nie przemieszczały się po bagażniku. Trzeba przyznać, że sprytnie to przemyślano. Maksymalna waga przewożonego dziecka to 22 kg, co oznacza, że bez obaw zmieści się tam nawet pięciolatek.

Thule Chariot Sport 1 jest wyposażony w 5-punktowe pasy bezpieczeństwa dla dziecka oraz solidną ramę. Przyczepka ma też resorowe amortyzatory z funkcją regulacji ugięcia. Wersja Sport posiada dodatkowo hamulec ręczny (co ciekawe niższy model Cross też można w taki wyposażyć, ale wymaga to dopłaty), który zwiększa bezpieczeństwo podczas używania przyczepki jako wózek po nierównym terenie czy wzniesieniach.

Thule Sport można wyposażyć w dodatkową wkładkę (Thule Baby Supporter) dla mniejszych dzieci (429 zł). Jednak najważniejszą z mojego punktu widzenia funkcjonalnością jest regulowany kąt pochylenia oparcia. To ważne rozwiązanie, szczególnie kiedy dziecko zaśnie – zapobiega to opadania głowy małego pasażera na piersi. Regulacja działa na tyle płynnie, że można zmieniać kąt podczas spacerowania. Thule ma też wentylację i oddzielnie montowaną przysłonę, która przytwierdzona jest na czterech ruchomych zaczepach. To pozwala na regulację, względem położenia słońca. Lekko przyciemnione są też boczne szyby. W upalne dni można je całkowicie odpiąć.

Thule Chariot Sport – szybka zamiana w spacerówkę do biegania

Standardowo przyczepka wyposażona jest w dwa dodatkowe małe kółka, które po przytwierdzeniu zamieniają przyczepkę w wózek. Jednak za dopłatą można dokupić jedno duże koło wraz z dwoma ramionami do jego montażu i zamienić je w prawdziwy wózek do biegania. Niestety, dopłata jest niemała: ok. 809 zł (cena producenta).

Thule Chariot Sport 1 - test Moto.plThule Chariot Sport 1 - test Moto.pl Piotr Karczmarczyk

Thule Chariot Sport 1 - test Moto.plThule Chariot Sport 1 - test Moto.pl Piotr Karczmarczyk

Thule Chariot Sport – możliwości załadunkowe

Zaletą Thule Sport jest duża przestrzeń bagażowa pozwala na przewożenie bagażu, zakupów czy sprzętu sportowego. Łatwy dostęp do tej przestrzeni zapewnia zamki błyskawiczne. Wózek posiada również system zawieszenia z regulacją, co gwarantuje płynną jazdę nawet po nierównych powierzchniach. Dodatkowym udogodnieniem jest łatwe mocowanie i demontowanie do roweru dzięki systemowi Thule ezHitch. Istnieje także opcja zamiany wózka na sanie (zestaw płoz kosztuje 1899 zł).

Thule kontra tańsza konkurencja

Na szczęście aktywni rodzice nie są zdani wyłącznie na drogie Thule. Na rynku jest kilka znacznie tańszych alternatyw, m.in. hiszpańskie Querido mocno przypominające modele Thule, przyczepka do biegania modnego wśród wózków Cybexa, czy nietuzinkowy Nordic Cab, który także zimą można zamienić w sanki i uprawiać z nim np. biegi narciarskie.

Co wyróżnia z tej grupy Thule? Oczywiście wyższa cena, ale także jedna ważna kwestia – waga. Thule Chariot Sport jest naprawdę lekka. Wystarczy, a to ma dość kluczowe znaczenie. Co ciekawe w tym samym momencie kiedy do redakcyjnego testu trafiła przyczepa Thule Chariot Sport 1 miałem okazję przejechać się rowerem z hiszpańską konkurencją od Querido - modelem Kidgoo 1. Oba modele różni niby tylko 3 kg (14 kontra 17 kg), ale faktycznie czuć to na wycieczkach, szczególnie z większymi dziećmi. Thule dodatkowo ma wygodniej regulowane pochylenie oparcia i nieco bardziej kompaktowe wymiary, głównie ze względu składanego bagażnika.

Thule Chariot Sport 1 - test Moto.plThule Chariot Sport 1 - test Moto.pl Piotr Karczmarczyk

Thule Chariot Sport 1 - test Moto.plThule Chariot Sport 1 - test Moto.pl Piotr Karczmarczyk

Thule Chariot Sport 1 - test Moto.plThule Chariot Sport 1 - test Moto.pl Piotr Karczmarczyk

Thule Chariot Sport 1 - test Moto.plThule Chariot Sport 1 - test Moto.pl Piotr Karczmarczyk

Thule Chariot Sport 1 - test Moto.plThule Chariot Sport 1 - test Moto.pl Piotr Karczmarczyk

Thule Chariot Sport 1 - test Moto.plThule Chariot Sport 1 - test Moto.pl Piotr Karczmarczyk

Thule Chariot Sport 1 - test Moto.plThule Chariot Sport 1 - test Moto.pl Piotr Karczmarczyk


W Thule niewypełniony bagażnik można złożyć, dzięki czemu zyskujemy więcej miejsca na nogi, jeżeli korzystamy z przyczepki w wersji spacerowej lub biegowej. Co prawda w hiszpańskim modelu jest ona znacznie pojemniejszy, ale za to przyczepka jest większa, a co za tym idzie mniej poręczna w roli wózka.

Przyznam, że moim pierwszym wyborem w tym przypadku bez wątpienia jest Thule Sport. Jednak spojrzenie w cenniki może wprowadzić mały zamęt. Hiszpańskie, nieco bardziej toporne Querido kosztuje zaledwie połowę tego, co Thule Chariot Sport. Czy te różnice są warte aż tak dużej różnicy w cenie? Zostawiam was z tym pytaniem. Być może w odpowiedzi pomoże wam jeszcze jedna kwestia. Thule jest droższe, ale doskonale utrzymuje też cenę na rynku wtórnym. Bez wątpienia swoje robi dwuletnia gwarancja na całość i 10-letnia na aluminiowy stelaż.

Zobacz wideo

Thule Chariot Sport – podsumowanie

Patrząc na ulice naszych miast widać, że cena Thule nie przeraża zbytnio rodziców. Z moich obserwacji wynika, że przyczepki szwedzkiej firmy są zdecydowanie częstszym widokiem na ścieżkach rowerowych niż tańsza konkurencja. Co więcej, akurat wszyscy moi znajomi, którzy kupili przyczepki Thule, zgodnie twierdzą, że warta jest swojej ceny. Ja po tygodniu użytkowania modelu Sport zauważyłem tylko trzy rzeczy do poprawy. Po pierwsze, pałąk z odblaskową chorągiewką wtykany jest w dość płytkie zagłębienie i w żaden sposób nie zabezpieczony, przez co łatwo go zgubić jadąc np. leśną ścieżką. Po drugie, mocowanie osłony przeciwdeszczowej (mocowane na gumki) jest niezbyt wygodne i mało pewne.

Thule Chariot Sport 1 - test Moto.plThule Chariot Sport 1 - test Moto.pl Piotr Karczmarczyk

Thule Chariot Sport 1 - test Moto.plThule Chariot Sport 1 - test Moto.pl Piotr Karczmarczyk

Thule Chariot Sport 1 - test Moto.plThule Chariot Sport 1 - test Moto.pl Piotr Karczmarczyk



Po trzecie, nie do końca podoba mi się polityka Thule, które za wszystkie dodatki każe sobie słono płacić, mimo dość wysokiej ceny samej przyczepki. Poza tym nie widzę innych wad. Przyczepka jest naprawdę lekka, zwrotna jako wózek i jako transporter mocowany do roweru, a wszystkie rozwiązania bardzo dobrze przemyślane. Mimo że podpytywałem znajomych, którzy używają swoich Thule już przez dłuższy czas, nikt nie miał żadnej awarii, nawet suwaka moskitiery, który na pierwszy rzut oka wydaje się elementem najdelikatniejszym. Patrząc też na testowy egzemplarza modelu Sport, który trafił do redakcji Moto.pl, widać, że nie miał lekkiego życia, a mimo to wszystko działało w nim, jak należy. Być może to jest też powodem, że transportery Thule tak dobrze trzymają ceny na rynku wtórnym. Przyczepkę Thule Chariot Sport do testów udostępniła firma Thule, ale producent nie miał wglądu w treść artykułu, ani nie wpływał na opinię autora.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.