Zegarek dla fanów Forda Mustanga w cenie sportowego auta. O co tu chodzi?

Breitling Top Time B21 Ford Mustang to zegarek dla wielbicieli Forda Mustanga, którego sobie nie kupią. Dlaczego? Bo ich na niego nie stać. Elegancki chronograf jest niemal w cenie amochodu, który stara się upamiętnić.

Breitling Top Time B21 Ford Mustang to znakomity prezent dla miłośników "pony cara" Forda, ale jeśli chcą dostać go w prezencie, muszą poszukać bogatego znajomego. Model, który niedawno miał swoją premierę, kosztuje aż 207 tys. zł. Dlaczego tak dużo?

Na to pytanie akurat łatwo odpowiedzieć, natomiast kiedy dowiedziałem się o nim, zacząłem się zastanawiać nad czymś zupełnie innym: do kogo jest skierowany? Większość właścicieli najsłynniejszego coupe Forda nie dysponuje takim budżetem na czasomierz. Gdyby było inaczej, nie byliby fanami Mustanga, tylko aut luksusowych marek, takich jak: Aston Martin, Ferrari, czy Bentley. Nawiasem mówiąc, we współpracy z ostatnim producentem Breitling zrobił jakiś czas temu bardzo podobny zegarek i to miało sens. Natomiast trudno mi sobie wyobrazić właściciela Lamborghini lub Ferrari, który nosi zegarek z napisem "Ford", nawet jeśli jest umieszczony tylko na przeszklonym dekielku z tyłu.

Zobacz wideo XV Ogólnopolski Zlot Mustangów Chorzów 2023

Breitling Top Time B21 Ford Mustang kosztuje w Polsce aż 207 tys. złotych

Dlatego trudno mi sobie wyobrazić potencjalnego nabywcę modelu Breitling Top Time B21 Classic Cars Chronograph Tourbillon w wersji nawiązującej do sportowego Forda. Owszem pewnie znajdzie się kilku właścicieli wyjątkowych zabytkowych Mustangów ze złotej ery lat 60. (1964-1973, a zwłaszcza modele: Shelby, Mach 1, Boss i podobne), do których zresztą nawiązuje wyglądem Breitling. Reszta obejdzie się smakiem, bo ich nie stać i nie ma w tym nic dziwnego. Ford Mustang oraz inne modele kategorii "pony car" zawdzięczają swoją sławę temu, że łączą efektowny wygląd i dobre osiągi z atrakcyjną ceną. W Polsce ten model samochodu można mieć za 264 tys. zł, więc jest niewiele droższy od zegarka, który do niego nawiązuje. Jeszcze kilka lat temu, zanim ceny aut zwariowały, nowego Mustanga można było kupić za niecałe 200 tys. zł.

Trochę szkoda, że tak dużo kosztuje, bo cała seria trzech nowych chronografów Breitling Top Time B21 Classic Cars Chronograph Tourbillon jest bardzo smakowita. Dwa pozostałe modele nawiązują do znacznie droższych aut: Shelby Cobry i Chevroleta Corvette, ale chyba to właśnie Breitling Top Time B21 Ford Mustang jest najciekawszy. Między innymi dlatego, że ma najmniejszą kopertę o średnicy 43 mm, która wbrew pozorom nie jest wykonana ze złota, tylko z brązu — stopu, który bardzo elegancko się starzeje, pokrywając unikalną patyną. Takie wykonanie znacznie lepiej pasuje do klasycznego modelu Top Time, niż ceramika, która została użyta do wykonania pozostałych dwóch zegarków z tej serii.

Breitling Top Time B21 to połączenie chronografu i tourbillonu, które zawsze jest drogie

W środku złotawej koperty kryje się werk B21, na widok którego ślinią się wszyscy miłośnicy mechanicznych zegarków. Tak jak silnik w samochodzie, to on tutaj jest najważniejszy. Cały opis zawiera się w nazwie: B21 Classic Cars Chronograph Tourbillon. Można z niej wyczytać, że Breitling jest wyposażony nie tylko w chronograf, czyli mechaniczny stoper, pozwalający mierzyć określone odcinki czasu (a gdy ma skalę tachymetryczną, tak jak Breitling Top Time, również prędkość), ale również tourbillon w miejscu godziny 12. To jeden z najbardziej skomplikowanych mechanizmów, jakie stworzył człowiek, nie tylko w zegarkach. Pierwotnie jego celem było ograniczenie wpływu grawitacji na dokładność chodu zegarka. Teraz chodzi o ekskluzywność, bo tourbillon jest bardzo trudny do wykonania, a dzięki temu niezwykle drogi. Tutaj w dodatku został połączony z chronografem, co się bardzo rzadko zdarza.

 

To właśnie jest odpowiedź na pytanie o wysoką cenę modeli Breitling z werkiem B21. Dla koneserów takich gadżetów wcale nie jest absurdalna. Zegarki z tourbillonami właśnie tyle kosztują, a ten oferuje kilka dodatkowych atrakcji. Dzięki temu wśród modeli swojej klasy to wręcz okazja. W dodatku z ciekawym tłem historycznym. Breitling zaprezentował pierwszy na świecie zegarek na rękę z oddzielnym przyciskiem do obsługi chronografu w 1915 r. Jest też jedną z kilku firm na świecie, które niemal równocześnie opracowały mechanizm automatycznego chronografu w 1969 r. Dlatego każdy zegarek tej marki wyposażony w takie rozwiązanie, siłą rzeczy nawiązuje do jej wyjątkowej przeszłości. Miłośnicy czasomierzy bardzo lubią takie smaczki.

Breitling Top Time B21 Ford Mustang ma znacznie więcej ciekawych rozwiązań

Zegarek Breitling, oprócz tego, że ma wyjątkowe "serce", tak jak model Forda, do którego nawiązuje, dodatkowo wygląda bardziej elegancko i klasycznie od dwóch pozostałych czasomierzy z tej serii. Dzięki temu sprawniej nawiązuje nie tylko do klasycznych samochodów, ale też oryginalnej serii Top Time Breitlinga z lat 60. Za to ma imponujące parametry. Chodzi nie tylko o wodoszczelność klasy 100 M, która jest sporym osiągnięciem w przypadku chronografów niemających zakręcanych przycisków (tak jak słynny Rolex Daytona), ale również o nowoczesny kaliber (mechanizm).

Został zaprojektowany i jest produkowany we współpracy ze słynną firmą La Joux-Perret, zresztą od 2014 roku należąca do japońskiego Citizena, który dzięki temu teraz robi rewelacyjne mechaniczne zegarki. Werk B21 Breitling jest pięknie wykonany i chodzi z precyzją chronometru, co potwierdza stosowny certyfikat COSC. Mimo to go nie kupię, przynajmniej na razie. Spokojnie poczekam, aż zostanie przeceniony o 99 procent. Wówczas wreszcie będę mógł sobie na niego pozwolić.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.