Opinie Moto.pl: Green Cell PowerPlay20. Nie tylko jazda z prądem. Także i latanie

Bez dodatkowego akumulatora ani rusz. Dla mnie to prawdziwy niezbędnik. W podróże służbowe zawsze zabieram ze sobą powerbank, by doładować baterie w telefonach, które służą mi nie tylko w licznych sesjach zdjęciowych, ale także do filmów. Niestety zwykle już w trakcie dnia trzeba je doładować. Stąd test praktycznego gadżetu, czyli zestawu podróżnego Green Cell z powerbankiem o dużej pojemności.

Start bladym świtem na lotnisko, by ruszyć na pierwsze jazdy testowe nowym modelem samochodu. Te zwykle trwają do późnych godzin popołudniowych. W czasie kilku godzin trzeba zatem jak najlepiej zapoznać się z autem, zrobić bogatą sesję zdjęciową i nagrać kilka filmów. Dla moich dwóch smartfonów to najbardziej intensywny okres użytkowania. Zwykle już wczesnym popołudniem zapas energii w ich bateriach spada do 30-40 proc. A to już mało, by dotrwać do końca dnia (zwykle dopiero wieczorem mogę je podłączyć do domowej ładowarki sieciowej. Stąd w podróżach nie rozstaję się z powerbankiem, który także jest intensywnie eksploatowany.

Zobacz wideo Ponad 70 lat historii i ponad 11 mln sprzedanych samochodów - nowa Toyota Land Cruiser

Przez kilka ostatnich miesięcy rolę zapasowego magazynu energii pełnił nowy polski zestaw Green Cell Travel Pack z powerbankiem PowerPlay20 o pojemności 20000 mAh oraz mocniejszym zasilaczem GC PowerGan o mocy 65 W. Całość w komplecie z kablami dostarczana jest z praktycznym zamykanym etui, które zajmuje w plecaku tyle samo miejsca, co typowa książka. Niestety jest od niej wyraźnie cięższy (waga całego zestawu wynosi ponad 0,5 kg), co da się odczuć podczas dłuższego noszenia plecaka z komputerem i innymi niezbędnymi rzeczami.

Green Cell PowerPlay20. Zestaw podróżny z powerbankiemGreen Cell PowerPlay20. Zestaw podróżny z powerbankiem Tomasz Okurowski

Green Cell PowerPlay20. Zestaw podróżny z powerbankiemGreen Cell PowerPlay20. Zestaw podróżny z powerbankiem Tomasz Okurowski

W pociągu żaden problem. A co z samolotem?

Powerbank służył do ładowania sprzętu mobilnego i laptopa. Korzystałem z niego nie tylko w trakcie podróży samochodem, ale także w pociągu czy w samolocie. Trudno zliczyć, ile pełnych cykli już zaliczyła wbudowana bateria litowo-polimerowa. Jak na tak intensywne użytkowanie i korzystanie z technologii szybkiego ładowania powerbank nie grzał się zbyt mocno (zazwyczaj to telefony były wyraźnie cieplejsze). A to wbrew pozorom nie jest tak oczywiste w przypadku produktów konkurencji. Nie stwierdziłem także żadnych problemów z nagrzewaniem czy pęcznieniem podczas licznych podróży lotniczych.

Trudno mi ocenić, o ile wydłużyłem czas korzystania ze sprzętu mobilnego (producent chwali się, że czas korzystania można wydłużyć o 12 godz. w przypadku Nintendo Switch, 32 godz. dla Samsunga Galaxy S23 i 45 godz. dla nowego iPhone 15). Wiem natomiast, że zwykle powerbank służył jednocześnie do zasilania dwóch urządzeń, a energia była uzupełniona w czasie podobnym do zasilania ze standardowych ładowarek o niższej mocy (najczęściej modele 1-1,5 A). Oczywiście dużo zależy od telefonu, gdyż powerbank jest kompatybilny z kilkoma technologiami szybkiego ładowania (Qualcomm, Quick Charge 3.0, Apple, Huawei FCP, Samsung AFC czy Pump Express 1.1 i 2.0).

Green Cell PowerPlay20. Zestaw podróżny z powerbankiemGreen Cell PowerPlay20. Zestaw podróżny z powerbankiem Tomasz Okurowski

Nie zabrakło ciekawych rozwiązań, które nie są tak oczywiste w podobnych produktach. PowerPlay20 wyposażono w rozwiązanie Pass-Trough. Można zatem jednocześnie ładować wbudowany akumulator jak i podłączone do niego urządzenia. W praktyce oznacza to nic innego jak funkcjonalny rozdzielacz zasilania, o ile mamy odpowiednie kable. Na tylnej ściance zmieszczono trzy porty do ładowania mobilnego sprzętu (USB-C i 2 USB-A) oraz jedno gniazdo wejściowe (USB-C). A ponad nimi udało się jeszcze wcisnąć prosty diodowy wskaźnik energii. Wystarczy.

Na jakość wykonania nie można narzekać. Producent zadbał o masywną obudowę (dość odporna na zarysowania), solidnie osadzone porty i porządnie zamocowane końcówki przewodów chronionych trwałym oplotem (po kilku miesiącach intensywnego użytkowania nie widać śladów przetarcia czy poluzowania końcówek). W sumie nie powinno to dziwić zważywszy na cenę kompletu, który wyceniono na ok. 460 zł. Zestaw udostępnił do test Green Cell. Firma nie miała wpływu i wglądu w treść przygotowanej publikacji.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.