Gdzie te 35 głośników i 1600 W? Słuchałem Meridian Signature w nowym Range Rover

Ile głośników można zmieścić w wielkim luksusowym SUV-ie z nadwoziem o długości aż 5 m? Dużo. Właściwie to bardzo dużo. Meridian Signature Sound System w nowym Range Rover to aż 39 (lub 35 zależnie od konfiguracji tylnych siedzeń) głośników podłączonych do wzmacniacza o łącznej mocy aż 1600 W. Jak to gra? Sprawdziłem.

Jeden Range Rover. Trzy zestawy audio. Wszystkie firmowane przez Meridian. Dlaczego akurat ta marka? Cóż, to przejaw lokalnego patriotyzmu. Producenci samochodów z segmentu premium chętnie sięgają po pomoc renomowanych lokalnych marek. A w branży audio brytyjski Meridian zajmuje zasłużoną mocną pozycję. Innymi słowy, to dobre połączenie, a nie żaden mezalians.

Zobacz wideo Range Rover - auto ze szlacheckimi korzeniami? Sprawdzamy!

Co znajdziemy we flagowym modelu Range Rover? Zależnie od wersji wyposażenia masz do wyboru standardowy wzmacniacz 400 W i 15 głośników (wliczając subwoofer) lub opcjonalne zestawy. Za dopłatą (9,2 tys. zł) otrzymasz 19 głośników (800 W). Mało? Możesz dopłacić jeszcze więcej (ponad 31 tys. zł) za najbardziej zaawansowany zestaw z 35 głośnikami (aż 1600 W). Możesz też uniknąć dopłaty za topowe audio, gdy wybierzesz najwyższe wersje wyposażenia luksusowego brytyjskiego SUV-a. W świecie, gdy za auto trzeba zapłacić nawet ponad milion złotych, Range Rover mądrze uniknął dopłaty za luksusowe nagłośnienie. I dobrze.

Poznałem z bliska najdroższy zestaw audio o nieco długiej nazwie Meridian Signature Sound System. To w testowej konfiguracji oznacza aż 35 głośników zainstalowanych w desce rozdzielczej, drzwiach, fotelach, dachu i w bagażniku. Do tego zaawansowany cyfrowy procesor dźwięku z autorską korekcją Meridian Trifield. Zerknij na poniższy schemat. Było co montować w samochodzie.

Range Rover Meridian SignatureRange Rover Meridian Signature Meridian

Meridian Signature w Range RoverMeridian Signature w Range Rover Meridian

Jest bas czy nie ma basu?

Nie daj się zwieść, że Meridian Signature Sound System gra wstrzemięźliwie i cedzi bas jak tylko może. Wszystko zależy od nagrań i źródła. Na Spotify czy podobnych serwisach łatwo było o wrażenie, że brakuje tonów niskich i trzeba było sięgnąć do korekcji. Ale gdy sięgnąłem po pliki Apple Losless (ALAC), FLAC i świetne albumy to okazało, że subwoofer zapewnia brzmienie, które miłośnicy audio nazywają prawdziwym amerykańskim mięchem. Innymi słowy, subwoofer brzmiał mocno, okazale i potężnie. Dla miłośników solidnego basowego fundamentu — w sam raz. Dla szukających dziury w całym to zaś sprytne maskowanie pewnych niedoskonałości wooferów w drzwiach (tak jakby na wykresie charakterystyki brzmienia znalazła się dziura pomiędzy wooferami a subwooferem).

Ale jeśli już skusisz się na streaming to zwiększenie poziomu głośności subwoofera czy dodanie nieco zakresu tonów wysokich i średnich będzie wydawało się zupełnie naturalne. Wówczas subwoofer pokaże jakże dwa różne oblicza. Przy wielu nagraniach będzie dużo mięcha i solidnego miękkiego wypełnienia. Ale czasem trafi się mocno podrasowany kawałek rapu z lat 90, country czy nawet rocka by okazało się, że subwoofer daje wyraźnie znać, że sięgnął już granicy, powyżej którego czeka go powolny zgon. Cóż zatem zrobić? Ostrożnie z korekcją dźwięku w Meridianie. 

Zestaw audio Meridian Signature w Range RoverZestaw audio Meridian Signature w Range Rover Tomasz Okurowski

Zestaw audio Meridian Signature w Range RoverZestaw audio Meridian Signature w Range Rover Tomasz Okurowski

Skąpstwo czy rozwaga?

W kwestii korekcji Meridian jest zadziwiająco oszczędny, jeśli nie skąpy. W sumie jest tylko absolutne minimum, czyli regulacja tonów niskich i wysokich, poziom głośności subwoofera, balans i fader. To wszystko? Nie. Są jeszcze trzy zaprogramowane charakterystyki: stereo i dwa programy Meridian Trifield (zwykły i 3D). Wystarczy. Więcej i tak nie trzeba. 

Którą opcję wybrać? Stereo jest bardzo dobre na początek, choć scena dźwiękowa jest dość skromna (to w dużej mierze konsekwencja montażu głośników wysokotonowych w drzwiach). Pozostałe dwa programy Trifield lepiej kreują scenę dźwiękową i nadają więcej przestrzeni. Pierwszy z nich wyciąga możliwie jak najwięcej na środek sceny dźwiękowej. Drugi (Trifield 3D) zaś zrzuca kurtynę i nadaje scenie więcej głębi i szerokości. Dla słuchacza oznacza to tyle, że swoje miejsce słuchania przesunął niemal na scenę pomiędzy muzyków.  Akustykom Meridiana udało się uniknąć jednej wtopy. W wielu zestawach audio premium włączenie opcji surround (dźwięk przestrzenny) sprawia, że siedzący z przodu wyraźnie słyszą głośniki tylne. W Meridianie tego nie ma, co bardzo doceniam. 

Zestaw audio Meridian Signature w Range RoverZestaw audio Meridian Signature w Range Rover Tomasz Okurowski

Zestaw audio Meridian Signature w Range RoverZestaw audio Meridian Signature w Range Rover Tomasz Okurowski

Okurowski siada z tyłu

A co z siedzącymi z tyłu? Doceniam pomysł wbudowania głośników średniotonowych i wysokotonowych w oparcia przednich foteli. Po co tak zrobiono? Ano po to, by łatwiej uzyskać odpowiednią scenę dźwiękową. Przyznaję, że to się udało i słuchanie muzyki na tylnych siedzeniach nie przypomina siedzenia w budce suflera (niby jesteś tak blisko na scenie, ale słyszysz znacznie mniej i gorzej niż słuchacze w pierwszych rzędach). Łatwo o wrażenia takie, jakich doświadczają kierowca i siedzący obok niego pasażer. Brawo Meridian. Brawo Range Rover.

A co z resztą tonów? Jak z muzykalnością, sceną i atmosferą? Meridian oszczędza słuch nie atakując nadmiernie wyostrzonym brzmieniem. Tony wysokie są zadziwiająco stonowane, ale wciąż wystarczająco detaliczne. Spodziewam się, że wielu nabywców będzie musiało oswoić się z ciekawymi głośnikami wysokotonowymi, które zapewniają sporo detali i unikają przedobrzenia w postaci metaliczności i nadmiernego poziomu głośności. Trzeba także przywyknąć do tonów średnich i głosów wokalistów. Z pozoru nie uwodzą słuchacza, ale po kilku podejściach okazuje się, że mają w sobie dużo energii, ciepła i kolorytu. I wówczas można się zakochać w niejednej wokalistce czy wokaliście. 

Zestaw audio Meridian Signature w Range RoverZestaw audio Meridian Signature w Range Rover Tomasz Okurowski

Zestaw audio Meridian Signature w Range RoverZestaw audio Meridian Signature w Range Rover Tomasz Okurowski

 

Meridian broni się tam, gdzie inni polegli

Scena wydaje się uporządkowana, ale nie imponuje głębokością i szerokością w trybie stereo. Lepiej jest po wybraniu obu zaprogramowanych charakterystyk Trifield firmowanych przez Meridian. Zestaw nieźle poradził się z moimi testowymi nagraniami. Dopiero test z werblami z płyty sędziowskiej EMMA obnażył niewielką słabość w uporządkowaniu sceny dźwiękowej po stronie kierowcy. To już jednak szukanie dziury w całym. Dodam, że wiele markowych zestawów we wspomnianym teście poległo z kretesem. Meridian zdał na co najmniej mocną czwórkę. 

Meridian Signature Sound System daje lekcję pokory i wymaga od słuchacza osłuchania. Stąd też pozostawia pewien niedosyt, że nie porywa od razu przepięknym brzmieniem, które można szybko pokochać. Szkoda! To jednak bez wątpienia bardzo porządny system bez tanich sztuczek i koloryzowania dźwięku oraz efektów surround. Wysoka ocena zasłużona i to mimo tego, że zapewne część słuchaczy nie będzie kryć rozczarowania. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.