Chińskie samochody zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego USA. To nie żart

Chińskie samochody to nie tylko powód do zmartwienia prezesów największych zachodnich koncernów motoryzacyjnych. Okazuje się, że wzbudzają także zainteresowanie polityków. I to jakich! Auta z Chin dostrzeżono w najwyższych kręgach władz USA. Głos w sprawie chińskiej motoryzacji zabrał nawet sam prezydent Joe Biden. Reakcja służb? Łatwa do przewidzenia.

Chińskie auta to wciąż egzotyka w Ameryce. Wkrótce może się to zmienić. Jeden z największych chińskich producentów samochodów rozważa bowiem budowę fabryki w Meksyku. Planów nie kryje BYD Auto, które na lokalnym rynku stało się numerem jeden po tym jak wyprzedziło dotychczasowego lidera, jakim był Volkswagen. A bez wątpienia z Meksyku bliżej niż z portów nad Morzem Południowochińskim.

Zobacz wideo Chińskie samochody stały się konkurencyjne. O co chodzi? Zobaczcie na przykładzie BAIC Beijing 5

Jak powstrzymać napływ chińskich pojazdów i ograniczyć potencjalne zagrożenie dla własnego przemysłu? W Waszyngtonie rozważane są m.in. zmiany w polityce celnej. Dotychczas stosowana stawka 2,5 proc. cła na auta importowane z Meksyku może wzrosnąć aż do 100 proc.! Według Reutersa po doliczeniu innych opłat oznaczałoby to aż 125 proc. zaporową stawkę na pojazdy chińskich marek. Na tym jednak nie koniec.

Bezpieczeństwo narodowe. Koniec żartów

Amerykanie sięgnęli po znacznie poważniejsze narzędzie. Głos zabrał sam prezydent Joe Biden, który wspomniał o ryzyku zagrożenia bezpieczeństwa narodowego USA. Skąd takie obawy? W depeszy Reutersa wspomniano o podejrzeniu gromadzenia dużej ilości wrażliwych danych (i wysyłania ich na serwery kontrolowane przez Chiny) i rejestrowania szczegółowych informacji o amerykańskiej infrastrukturze.

Na cenzurowanym znalazła się także technika jazdy autonomicznej i ryzyka zdalnego sterowania pojazdami, co może przyczynić się do zakłócenia ruchu drogowego i blokowania dróg. Nie jest bowiem tajemnicą, że większość nowoczesnych aut zawiera mnóstwo kamer, które rejestrują dane i komunikują się z serwerami producenta zlokalizowanymi na całym świecie (tak m.in. aktualizuje się mapy na potrzeby pokładowej nawigacji). Stąd pomysł dochodzenia nadzorowanego m.in. przez departament handlu.

Chiny reagują

Na reakcję chińskiej dyplomacji nie trzeba było długo czekać. Mao Ning, rzeczniczka ministerstwa spraw zagranicznych Chin zaapelowała do władz USA o poszanowanie praw gospodarki rynkowej i zasad uczciwej konkurencji. Wspomniała o dyskryminacji chińskich przedsiębiorstw czy nadużywania kwestii bezpieczeństwa narodowego.

Co dalej? Amerykanie rozważają śledztwo i pracują nad narzędziami nadzoru nad pojazdami dopuszczonymi do jazdy w USA. To ostatnie nie powinno dziwić. W końcu Chiny również korzystają z różnych metod kontroli. Jedną z nich jest wymóg, który dotyczy testowanych w Chinach zagranicznych samochodów. Okazuje się, że po wprowadzeniu zakazu bezpośredniego transferu danych za granicę, auta przekazują dane do krajowych usług chmurowych. Nietrudno o wrażenie, że brak zaufania i nadmierna podejrzliwość jest po obu stronach.  

Czy kupiłbyś nowy chiński samochód?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.