Elon Musk i Google Maps pomogą wytropić źródła zagrożeń. Truciciele na celowniku

Im więcej danych tym lepiej. Oto dobry przykład jak ogromne zasoby adresów i lokalizacji w mapach Google i serwisie Google Earth przydadzą się w tropieniu tych, którzy najbardziej zanieczyszczają środowisko. Na celowniku znalazły się miejsca z dużą emisją metanu, a w przedsięwzięcie zaangażowano SpaceX Elona Muska.

Dane to prawdziwy skarb. Sztuką jest tylko odpowiednie wykorzystanie ogromnego katalogu informacji. W przypadku Google Maps okazało się, że zgromadzona ogromna baza danych adresowych może przydać się organizacjom zajmującym się ochroną środowiska. A szczególnie przyda się tym, którzy tropią źródła groźnych emisji.

Zobacz wideo Pierwsze elektryczne Porsche Macan tuż przed światową premierą. Technika już bez tajemnic

Zasoby Google Maps oraz narzędzia sztucznej inteligencji. Oto co udostępni technologiczny gigant do projektu prowadzonego przez amerykański Fundusz Obrony Środowiska EDF. Już za kilka tygodni na orbitę trafi satelita MethaneSAT (nośnikiem będzie dwustopniowa rakieta SpaceX Falcon 9 przygotowana przez przedsiębiorstwo założone przez Elona Muska). Każdego dnia okrąży ziemię aż 15 razy w celu poszukiwania źródeł metanu oraz pomiaru natężenia emisji.

Zadaniem Google Maps będzie ułatwienie poszukiwań źródeł emisji metanu. Stąd z Google Maps trafią dane o lokalizacji kluczowych obiektów infrastruktury przemysłu wydobywczego. Uwzględniono nie tylko wszelkie miejsca wydobycia ropy i gazu, ale także ropociągi i gazociągi oraz kopalnie. Na tym nie koniec. W projekcie zwrócono także uwagę na lokalizację dużych wysypisk śmieci i składowisk różnych groźnych materiałów.

Google z danymi o polach naftowychGoogle z danymi o polach naftowych Google Maps

Sztuczna inteligencja zamiast człowieka. Analiza od krawężnika po pompę

A jakie będzie zadanie sztucznej inteligencji wykorzystywanej na co dzień przez Google? Przyda się m.in. do analizy zdjęć satelitarnych i widocznych obiektów, by właściwie rozpoznać poszczególne elementy infrastruktury naftowej i gazowej (w przypadku zdjęć sieci drogowej algorytmy wspomagają rozpoznawanie chodników, krawężników czy znaków drogowych — to znaczne przyspieszenie obróbki zdjęć, które przez lata mozolnie analizowali specjalnie wyszkoleni pracownicy). Skorzystają na tym nie tylko agencje zajmujące się ochroną środowiska, ale i samo Google Maps, które wzbogaci swoje dane o kolejne lokalizacje przemysłowe.

Google z danymi o emisji metanuGoogle z danymi o emisji metanu Google Maps

Docelowo pojawi się jeszcze jedno narzędzie Google, czyli popularna usługa Google Eaarth Engine. Po co? Amerykanie nie kryją ambicji by monitoring wzbogacić o społeczność aktywnych użytkowników, którzy będą zgłaszać wszelkie nowe elementy infrastruktury, składowiska czy wysypiska (wszystko to, czego wcześniej nie ujęto w serwisie mapowym).

A co z tego wszystkiego mają kierowcy? Przede wszystkim skorzystają na udoskonalanych narzędziach do analizy obrazu. A te zaś przyśpieszą aktualizację dostępnych map oraz wzbogacą katalog lokalizacji. Banalne z pozoru dane o krawężnikach to bezcenne źródło informacji nie tylko dla samochodów autonomicznych, ale także osób np. poruszających się na wózkach czy korzystających z hulajnóg lub rowerów. Zmierzamy bowiem w stronę wyspecjalizowanych nawigacji przeznaczonych dla różnych form mobilności. Od tego już nie ma odwrotu. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.