Wypadki z udziałem Tesli. Winne auto czy kierowca? Pierwsze szczegóły ze śledztwa

Czy Tesla z funkcją autonomicznej jazdy to bezpieczne auto, w którym unikniesz wypadku? Amerykańskie władze prowadzą dochodzenie w sprawie autopilota i trybu jazdy autonomicznej w Teslach oraz odnotowanych wypadkach. Dziennikarze "Washington Post" dotarli do dokumentów toczącego się postępowania.

Zacznijmy od statystyk agencji bezpieczeństwa ruchu drogowego NHTSA. Od 2019 roku na amerykańskich drogach odnotowano łącznie 736 wypadków z udziałem Tesli z włączonym trybem autopilota (zautomatyzowana jazda z aktywnym tempomatem dostosowującym prędkość i utrzymującym auto w pasie ruchu i zachowującym dystans do poprzedzającego pojazdu). Na drugim miejscu znalazło się zaś Subaru (23 odnotowane zdarzenia).

Zobacz wideo Elon Musk

Niestety w przypadku Tesli nie obeszło się bez ofiar śmiertelnych (zginęło 17 osób) i poważnych obrażeń (co najmniej 5 osób). W wypadkach ze skutkiem śmiertelnym doszło m.in. do zderzenia z motocyklem (4 zdarzenia) i pojazdem uprzywilejowanym (1 przypadek). Tyle odnotowano w badaniach prowadzonych przez narodową agencję NHTSA.

Tesla i kierowcy na cenzurowanym

Łatwo o odpowiednie wnioski na podstawie statystyk, nieprawdaż? Można zatem kwestionować technologię Tesli i jej marketing, ale też krytycznie ocenić kierowców. Nic jednak nie jest jednak takie oczywiste jak mogłoby się wydawać. Stąd m.in. śledztwo prowadzone przez NHTSA, w którym Tesla znalazła się na cenzurowanym. Stąd również obowiązek gromadzenia szczegółowych danych o wypadkach samochodów z funkcjami wspomagającymi kierowcę podczas jazdy (wprowadzony w 2021 r. w USA).

Dziennikarze "Washington Post" poznali szczegóły toczącego się postępowania oraz pierwsze wnioski przedstawicieli agencji. Okazuje się, że na obecnym etapie śledztwa trudno jednoznacznie ocenić, czy zawiodła technika, czy człowiek. Niestety utajniono dane dotyczące systemów i wersji oprogramowania używanych w pojazdach biorących udział w kolizjach i wypadkach. Niemniej jest już co wytykać, jeśli chodzi o technologię stosowaną przez Teslę i jej notowania na tle konkurencji. Tesla wzorem innych amerykańskich firm (np. Uber) szuka oszczędności, by unikać stosowania najdroższych komponentów takich jak radary czy lidary. To jednak dość ryzykowna strategia przy obecnym stanie techniki wizyjnej i identyfikacji obiektów (Uber z prototypem Volvo z baterią kamer doprowadził do śmiertelnego wypadku).

Tesla dominuje w statystykach wypadków. Dlaczego? 

Dlaczego w statystykach wypadków tak wyraźnie przewodzi Tesla? Badacze nie kryją, że firma w przeciwieństwie do konkurencji mocniej forsuje technologię aktywnego tempomatu i bardziej zaawansowanej jazdy zautomatyzowanej. Kupując nową Teslę można wybrać funkcję autopilota (aktywny tempomat z samodzielną zmianą pasa ruchu i automatycznym parkowaniem) lub tzw. pełną zdolność do samodzielnej jazdy (aktywny tempomat rozszerzony o automatyczną jazdę autostradami z aktywną nawigacją, samodzielną jazdę po parkingu, automatyczne hamowanie przed czerwonym światłem na sygnalizatorze i znakiem stop). W najbardziej zaawansowanej wersji samochód powinien zatem samodzielnie skręcać, zmieniać pas ruchu, przyspieszać, hamować, dostosowywać prędkość, zatrzymywać przed sygnalizacją świetlną czy omijać przeszkody. Powinien.

Naturalnie im więcej na drogach Tesli z funkcją zautomatyzowanej jazdy i im więcej pokonanych kilometrów, tym większe prawdopodobieństwo zdarzenia z udziałem auta amerykańskiej marki. Badacze zwracają m.in. uwagę na problemy Tesli z rozpoznawaniem obiektów na drodze. Odnotowano kilkanaście przypadków najechania na zaparkowane i oznakowane pojazdy służb drogowych i ratowniczych czy na motocykle poruszające się w tym sam kierunku. Znany jest także problem nieuzasadnionego awaryjnego hamowania przed wyimaginowaną przeszkodą lub pojazdami znajdującymi się na sąsiednim pasie ruchu (warto podkreślić, że podobnie zachowują się auta innych marek z aktywnym ogranicznikiem prędkości i błędnymi odczytami znaków drogowych). Inżynierowie jeszcze długo będą zmagać się z problemem rozpoznawania wszystkiego, co widzą kamery i inne czujniki w samochodzie. A śledczy z NHTSA będą mieli co analizować (znamienne, że z kilkuset odnotowanych wypadków eksperci skupili się na 40 zdarzeniach, które będą dalej wyjaśniane).

Kto ponosi odpowiedzialność za wypadek? Musk, Tesla czy kierowca?

Nie jest tajemnicą, że obecnie dostępna technika układów jazdy automatycznej ma swoje ograniczenia bez względu na markę. Nadmierna wiara kierowców w możliwości współczesnych systemów wspomagających w trakcie jazdy może łatwo prowadzić do zguby. Otwartą kwestią pozostaje przy tym wpływ marketingu i zaniedbania po stronie kierowców. Dla klienta atrakcyjniej brzmi mocno podkreślany przekaz Tesli o „pełnej zdolności do samodzielnej jazdy" niż mniej widoczne zastrzeżenie o aktywnym nadzorze kierowcy i oświadczenie producenta, iż funkcje nie powodują, że samochód jest autonomiczny.

Czy zatem twoja nowa Tesla może jeździć samodzielnie? Tak. Czy jest samochodem autonomicznym? Nie! NHTSA przypomina, że zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami to człowiek za kierownicą ponosi odpowiedzialność, a nie zastosowana technika. Od kierowcy wymaga się skupienia w trakcie jazdy i obserwacji drogi oraz otoczenia, by z odpowiednim wyprzedzeniem zareagował w sytuacji zagrożenia. To nie Tesla a człowiek za kierownicą będzie mieć na sumieniu śmierć innej osoby.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.