Ładowanie samochodu elektrycznego - poznaj sposoby ładowania

Niemal każdy, kto miał okazję przejechać się dobrym samochodem elektrycznym, np. Volvo XC40 Recharge czy Volvo C40 Recharge, wypowiada się entuzjastycznie na temat prowadzenia samochodu z takim napędem. Nie brakuje również przeciwników elektromobilności, a jednym z najczęstszych ich argumentów są tzw. "problemy z ładowaniem". To przykład błędnego myślenia, bo każde auto elektryczne, nie tylko modele marki Volvo, jest w istocie samochodem dużo bardziej uniwersalnym pod względem źródeł energii dla napędu od jakiegokolwiek auta spalinowego. Poznaj sposoby ładowania auta elektrycznego.

Sposób pierwszy – ładowanie ze zwykłego gniazdka

Praktycznie każdy samochód elektryczny, a z całą pewnością wszystkie modele elektryczne marki Volvo (jak również hybrydy plug-in szwedzkiej marki) to pojazdy, które można ładować wprost ze zwykłego gniazdka elektrycznego. Tego samego, z którego zasilamy praktycznie wszystkie urządzenia elektryczne działające w naszych domach. Liczba gniazdek w Polsce jest z całą pewnością znacznie wyższa niż liczba dystrybutorów na stacjach paliw. Zatem problem „braku ładowarek" to problem sztuczny. Nieprawdą jest, że aut elektrycznych nie ma gdzie ładować. Problem leży gdzie indziej: w mocy ładowania.

Ładowanie z gniazdka – powolne, ale...

Faktem jest, że ładowanie ze zwykłego gniazdka elektrycznego jest najwolniejszym sposobem dostarczenia energii do akumulatora trakcyjnego samochodu elektrycznego. W praktyce wyklucza to ładowanie auta w ten sposób, gdy jesteśmy np. w trasie i zatrzymaliśmy się na posiłek oraz by podładować auto. Liczby mówią same za siebie: naładowanie choćby połowy akumulatora Volvo C40 Twin Engine (ok. 70 kWh pojemności netto) ze zwykłego gniazda o mocy 2,3 kW (prąd 10 A przy napięciu 230 V) trwałoby ok. 30 godzin. Trochę za długo na przerwę w trasie.

Ładowanie z gniazdka – jeden z najtańszy sposób dostarczania energii do auta

Niemniej warto spojrzeć na tę kwestię szerzej. Czy ładowanie z gniazdka to zły pomysł? Niekoniecznie. Ile razy zdarza się taka sytuacja, że auto stoi po prostu nieużywane w garażu? Nawet jeżeli lubimy prowadzić samochód, to nie spędzamy za kółkiem całego życia. Wystarczy wyrobić sobie nawyk, by auto elektryczne po zaparkowaniu w domu podłączać do prądu. Ta metoda ma też tę zaletę, że „domowy" prąd z gniazdka jest też znacznie tańszy od jakiegokolwiek paliwa węglowodorowego. Żeby nie być gołosłownym. „Zatankowanie" do pełna akumulatora Volvo C40 Twin Recharge przy ładowaniu ze zwykłego gniazda i średnim koszcie za kilowatogodzinę równym 60 groszy wyniesie ok. 40 zł. Tyle co niespełna 6 litrów benzyny lub oleju napędowego. Ponadto jeżeli korzystamy z rozliczania dwutaryfowego i auto ładujemy tylko w tańszej taryfie, koszt ten będzie jeszcze znacząco niższy! Doskonale wiedzą to posiadacze instalacji fotowoltaicznych czy innego typu instalacji OZE – oni mogą wręcz „tankować" swoje auta zupełnie za darmo.

Warto też mieć na uwadze, że większość dziennych przebiegów aut w Europie to zaledwie ułamek zasięgu całkowitego np. takiego elektrycznego Volvo XC40 Recharge (ponad 400 km). Oznacza to, że wcale nie musimy każdego dnia ładować auta elektrycznego do pełna. W rezultacie nocne doładowania samochodu, nawet ze zwykłego gniazdka, mogą się okazać w codziennej eksploatacji zupełnie wystarczającym sposobem dostarczania energii. Owszem, czasem potrzebujemy większych zasięgów, jedziemy dalej, ale zwykłe gniazdko to zaledwie jeden z wielu sposobów. Poznajmy kolejne.

Wallbox – domowa stacja ładowania

To kolejna metoda na dostarczanie energii do posiadanego auta elektrycznego. Nie zmieniamy miejsca (dalej ładowanie we własnym domu), ale zmieniamy gniazdko, moc i szybkość ładowania. Jednocześnie – tu uwaga! - nie zmieniamy kosztu samego prądu. 1 kWh energii ze zwykłego gniazdka kosztuje dokładnie tyle samo co 1 kWh z wallboksa. Oczywiście ładowanie z wallboksa wyjdzie nam trochę drożej, bo musimy zainwestować w stosowne urządzenie do szybszego ładowania auta elektrycznego. Jednak urządzenie to zdecydowanie ułatwia życie z samochodem elektrycznym. Dzięki większej mocy ładowania (11 kW) skraca czas napełniania akumulatora trakcyjnego energią do kilku godzin.

Wallbox – szybciej i wciąż tanio

Ponownie posłużmy się konkretnymi danymi. Naładowanie do pełna rozładowanego akumulatora trakcyjnego Volvo C40 zajmie ok. 8 godzin. To oznacza, że niemal całkowicie rozładowane auto podłączone wieczorem (tańszy prąd w rozliczaniu dwutaryfowym) o godz. 22. do wallboksa, o 6. rano jest w pełni naładowane. To zupełnie zmienia kwestię „straty czasu na ładowanie". Tak naprawdę samochód elektryczny z odpowiednim wallboksem, to w większości przypadków oszczędność czasu w stosunku do jakiegokolwiek auta spalinowego. Dlaczego? Bo nie musicie tracić ani sekundy by jechać na stację benzynową.

Warto tu wspomnieć o samych wallboksach. Volvo, jak wielu innych producentów oferuje swoim klientom stosowne urządzenia, ale – w przeciwieństwie do wielu innych firm – szwedzka marka nie ogranicza się do samego urządzenia. Volvo oferuje kompleksową usługę obejmującą m.in. audyt instalacji energetycznej w naszym domu oraz profesjonalną instalację i montaż wallboksa „pod klucz".

Szybkie stacje ładowania – optymalne rozwiązanie w trasie

Wreszcie kolejny sposób ładowania samochodów elektrycznych to korzystanie z szybkich ładowarek prądu stałego (DC). Zaletą tych urządzeń jest moc dostarczanej energii i szybkość ładowania. Ponownie kilka liczb. Elektryczne Volvo XC40 oraz C40 mogą być ładowane z maksymalną mocą nawet 150 kW. Jeżeli podłączymy któryś z wymienionych modeli do ładowarki DC o takiej mocy, czas ładowania skróci się do kilkudziesięciu minut. W sam raz na przerwę na odpoczynek i posiłek na trasie. Wadą – z punktu widzenia użytkownika – może być koszt. Ceny za 1 kWh na stacjach szybkiego ładowania są wyższe niż w przypadku „domowego" prądu, ale jest to kwota porównywalna z kosztem tankowania auta spalinowego. Warto pamiętać, że szybkie ładowarki DC to urządzenia, z których korzysta się relatywnie rzadko – tylko wówczas, gdy wybieramy się autem elektrycznym w dłuższe trasy.

Oczywiście wciąż problemem dla wielu kierowców aut elektrycznych jest zbyt mała liczba szybkich ładowarek w Polsce. Jednak nie jest to ani wada samego auta elektrycznego, ani też problem spowodowany przez producenta. Mało tego, wielu producentów decyduje się na inwestowanie w infrastrukturę ładowania. Takie działania podjęło Volvo także w Polsce instalując kilkadziesiąt szybkich ładowarek w punktach dealerskich marki. To oczywiście nie jest ostatnie słowo – pojawią się również szybkie ładowarki o mocy 175 kW, pozwalające w pełni wykorzystać potencjał najnowszych, elektrycznych modeli Volvo.

Na koniec prosty eksperyment myślowy, pokazujący, że szeroki wybór sposobów ładowania aut elektrycznych to zaleta, a nie wada elektromobilności. Czy nie wolelibyście poczekać na stacji 3 razy dłużej, gdyby oznaczało to np. o połowę mniejszy koszt 1 litra paliwa? Elektromobilność daje ten wybór – spalinowa motoryzacja skazuje nas na wahania globalnego rynku węglowodorów. Energię elektryczną – przy odpowiednich inwestycjach np. w OZE – możemy produkować sami.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.