Ruszyła kontrola w siedzibie Toyoty. Chodzi o certyfikaty bezpieczeństwa

Urzędnicy japońskiego ministerstwa transportu rozpoczęli we wtorek inspekcję w siedzibie Toyoty. Kontrola jest konsekwencją oszustw we wnioskach dotyczących certyfikacji niektórych modeli pojazdów - informuje Reuters.

Skandal związany z testami bezpieczeństwa w kei carach Daihatsu, firmy należącej w stu procentach do Toyoty, rozlał się również innych japońskich producentów samochodów po tym, jak ministerstwo zleciło ogólnokrajowe kontrole. Wśród firm, które przyznały się do błędów lub manipulacji danymi podczas składania wniosków o certyfikację pojazdów, znaleźli się Toyota, Mazda, Honda, Suzuki i Yamaha Motor.

Toyota, największy producent samochodów w Japonii, była pierwszym podmiotem poddanym inspekcji. Inne cztery firmy motoryzacyjne także zostaną sprawdzone, jak poinformował przedstawiciel japońskiego ministerstwa.

Afera Daihatsu - reakcje i konsekwencje

Reuters podkreśla, że według niektórych analityków afera jest na tyle poważna, że Toyota będzie musiała zrewidować swoje mechanizmy zarządzania, inni z kolei twierdzą, że nie wpłynie to aż tak bardzo na sprzedaż, bo w związku ze sprawą wycofano ze sprzedaży jedynie trzy modeli, a większość krajowych konkurentów Toyoty również kłamała i nie spełnia standardów ministerstwa.

"Jeśli chodzi o rzeczywistą sprzedaż na rynku japońskim, szkody będą żadne lub niewielkie, ponieważ konsumenci w Japonii praktycznie nie mają alternatyw" powiedział James Hong, szef badań mobilności w Macquarie.

Hong dodał, że sprawa oznacza, że prezes Toyoty, Akio Toyoda, znajdzie się pod większą presją. Jak informuje Reuters firmy doradzające akcjonarouszom (Institutional Shareholder Services i Glass Lewis), zaleciły głosowanie przeciwko ponownemu wyborowi Toyody na nadchodzącym walnym zgromadzeniu. Mimo że jego poziom poparcia może spaść, nie przewiduje się, aby stracił on swoje stanowisko.

Toyota i Mazda uspakajają swoich klientów

Toyota i Mazda zawiesiły sprzedaż niektórych modeli, ale zapewniły, że klienci nie muszą przerywać użytkowania swoich samochodów. Przykłady nieprawidłowości podane przez Toyotę obejmują pomiar uszkodzeń kolizyjnych tylko z jednej strony maski modelu, podczas gdy wymagane było przeprowadzenie pomiarów po obu stronach, oraz przeprowadzanie niektórych testów w bardziej rygorystycznych warunkach niż te określone przez ministerstwo.

Zobacz wideo

Szersze skutki afery dla przemysłu i gospodarki

Skandale związane z testami bezpieczeństwa już wcześniej prowadziły do przestojów w produkcji w firmach należących do grupy Toyota, a najnowsze ujawnienia mogą zakłócić produkcję u podwykonawców i mniejszych firm w rozległym japońskim łańcuchu dostaw motoryzacyjnych. To z kolei może mieć efekt domina na gospodarkę Japonii, powiedział Toshihiro Nagahama, główny ekonomista w Dai-ichi Life Research Institute.

"Nie można ignorować tego wpływu," powiedział, dodając, że może to zaszkodzić wzrostowi gospodarczemu Japonii w tym kwartale, jeśli podwykonawcy doznają zakłóceń, a konsumenci staną się bardziej powściągliwi w kupowaniu samochodów.

Jak poinformował Reuters akcje Toyoty, Hondy i Mazdy straciły prawie 3 proc. od piątkowego zamknięcia, podczas gdy Yamaha spadła o 1,3 proc., a akcje Suzuki pozostają bez zmian

Źródło: Reuters

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.