Najpierw upadłość, a teraz syndyk. Elektryfikacja Niemcom raczej nie wyszła...

Niemiecki start-up miał się stać jasną gwiazdą na niebie europejskiej elektromobilności. Zamiast sukcesu, musi się jednak mierzyć z kolejnymi problemami finansowymi. Firma upadła właśnie po raz drugi. Syndyk i tak ma nadzieję na nowego inwestora.

O elektryfikacji w motoryzacji mówi się na poważnie od początku drugiej dekady XXI wieku. To był moment, w którym jak grzyby po deszczu, zaczęły powstawać start-up`y. Miały zmienić oblicze samochodów. Jedną z takich właśnie firm był Next.e.GO Mobile.

Zobacz wideo Pościg ulicami Warszawy zakończył się na słupie

Na początek 3,2 tys. zamówień na auto, którego nie było

e.GO powstał w 2015 r. w niemieckim Akwizgranie. Firma miała solidne podstawy technologiczne. Do życia powołał ją w końcu prof. Günther Schuh. Wykładowca akwizgrańskiej politechniki i twórca start-up`u tworzącego elektryczne furgonetki. Pierwszy model marki nazwany e.GO Life został zaprezentowany w 2017 r. Chęć zakupu mikro-hatchbacka miejskiego wyraziło 3,2 tys. osób. I to przy cenie sięgającej blisko 16 tys. euro. e.GO nie miał zatem czasu do stracenia. Wziął się za budowę fabryki i plany poszerzenia gamy modelowej.

Pierwsze auta e.GO trafiły do klientów w maju 2019 r. W całym roku 2019 wyprodukowanych zostało ogółem 500 sztuk. I gdy "biznes" zdawał się poruszać w dobrym kierunku, na początku 2020 r. pojawiły się pierwsze problemy. W Europie wybuchła pandemia. Ta dosłownie zniszczyła finanse firmy. Bardzo szybko, bo w kwietniu 2020 r., e.GO ogłosiło niewypłacalność.

Upadłość po raz pierwszy i nowy inwestor. Wyłożył 30 mln euro

Start-up nie został jednak zlikwidowany, a podlegał postępowaniu naprawczemu. W jego wyniku zmienił nazwę, ale i właściciela. Nowa spółka o nazwie Next.e.GO Mobile SE została kapitałowo zasilona przez holenderskiego potentata nieruchomości – Industrial Investment B.V. W ramach jednej z puli finansowania do niemieckiego producenta aut trafiło 30 mln euro.

Zastrzyk finansowy sprawił, że w żagle firmy zaczął wiać nowy wiatr. Nowy i bardzo silny. Szefostwo start-up`u mocno się zatem rozpędziło w swoich planach. Najpierw w 2022 r. był lifting e.Go Life. W 2024 r. natomiast przedstawiona została koncepcja przeniesienia produkcji do Bułgarii, a nawet... Meksyku. Tylko w pierwszym z nowych zakładów miało powstawać 30 tys. aut rocznie. Zamiast sukcesu przez duże S i światowej ekspansji, pojawiły się jednak kolejne problemy finansowe. Dziś zarząd spółki mówi o "niekorzystnym otoczeniu rynkowym" oraz "niepewności w branży pojazdów elektrycznych".

Syndyk poszukuje inwestora. Chyba raczej szaleńca...

Do firmy e.GO wszedł syndyk. I ten w pierwszej kolejności chce poszukiwać nowych inwestorów. Tylko czy firma, która z powodu uparcia przy jednej koncepcji produkcyjnej upada po raz drugi, ma szansę na jakikolwiek zastrzyk gotówki? Mógłby w nią zainwestować chyba tylko ktoś obrzydliwie bogaty lub szalony. Trudno o inną możliwość.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.