Embargo na LPG z Rosji. Czy to oznacza, że kierowcy nie będą mieli czego tankować?

W grudniu 2024 r. w Europie zacznie obowiązywać embargo na LPG z Rosji. Czy taka sytuacja może być groźna dla kierowców, którzy posiadają auta zasilane gazem? Eksperci uspakajają. Rosyjski kierunek jest ważny dla naszego rynku, ale nie najważniejszy.

Rosja zaatakowała Ukrainę. Naturalną reakcją jest zatem jej alienowanie na arenie międzynarodowej. Kolejnym krokiem stało się "zagłodzenie" rosyjskiej gospodarki. Stąd embarga na kolejne produkty importowane do Europy od wielkiego niedźwiedzia.

Zobacz wideo CBŚP: Rozbito zorganizowaną grupę przestępczą, której członkowie wprowadzali do obrotu gaz grzewczy jako napędowy LPG.

W grudniu 2024 r. pojawi się embargo na LPG z Rosji. Totalne embargo!

Rosyjska ropa? Stop. Embargo weszło w życie pod koniec 2022 r. To samo niedługo może dotyczyć gazu. UE chce rozszerzenia zakazu importu także w przypadku zakupów kontraktowych. I to stanie się faktem już 21 grudnia 2024 r. To bez wątpienia nie stanowi dobrej informacji dla Polaków. Szczególnie z uwagi na skalę dotychczasowych "zakupów". Jak podaje raport Polskiej Organizacji Gazu Płynnego (POGP), w 2023 r. aż 45,8 proc. LPG dostarczanego do naszego kraju pochodziło z kierunku rosyjskiego.

W świetle powyższej informacji embargo może się wydawać czarną wizją. Żeby jednak nadmiernie nie zaciemniać obrazu, w tym punkcie warto wskazać na jeszcze dwa fakty. Po pierwsze importujemy więcej LPG z Rosji, niż potrzebujemy. Bo sprzedajemy gaz dalej. Po drugie importujemy LPG także ze Szwecji, Wielkiej Brytanii czy USA. Sami też produkujemy gaz.

Gazu w Polsce nie zabraknie. Może się jednak stać nieco droższy

No dobrze, ale co to wszystko tak naprawdę oznacza dla kierowców aut na LPG? Jedno w tej sytuacji jest pewne. Gazu na stacjach nie zabraknie. Główni operatorzy paliwowi mają czas, aby przygotować ewentualne rezerwy. Tak, żeby po wejściu w życie embarga, nie pojawiły się przerwy w dostawach.

Niestety gaz w czasie po embargu stanie się droższy. Bo choć jest dostępny na świecie i ma naprawdę niskie ceny, w przypadku rynku polskiego decydującym czynnikiem jest lokalizacja i uwarunkowania transportowe. Z Rosji LPG mogliśmy importować np. drogą kolejową. W przypadku zwiększenia dostaw ze Szwecji, Wielkiej Brytanii czy USA pozostanie nam wyłącznie transport morski. Zdecydowanie droższy i wymagający dalszych inwestycji. Bo potrzebujemy nie tylko statków, ale także infrastruktury do przechowywania LPG w pobliżu portów. To spore wyzwanie na nadchodzące lata, choć nie wyzwanie, które przerasta możliwości gospodarcze.

Na razie ciężko przewidywać, jak mocno zmieni się cena LPG po wejściu w życie embarga. Nie będzie to jednak mocny skok. Litr gazu nie zdrożeje nagle o 50 proc.

Kierowcy nie muszą tankować LPG na zapas. Właściciele domów powinni

Optymistyczna informacja jest taka, że operatorzy paliwowi wcale nie odkładają problemu na później. Przygotowują się do zmiany już dziś. Zachęcają także użytkowników gazu do zmiany myślenia. Szczególnie tych, którzy nie zasilają LPG silników w aucie, a instalację grzewczą w domach. Operatorzy apelują o to, aby uzupełnić zbiorniki latem. Tak, żeby jesienią zmniejszyć popyt i łatwiej przebrnąć przez trudnym okres, jakim będzie wejście w życie embarga.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.