Rząd dopłaci do używanych samochodów elektrycznych. Tusk hojniejszy od Morawieckiego

Rząd pod wodzą premiera Donalda Tuska zaskoczył wszystkich programem dopłat do zakupu używanych samochodów elektrycznych. Według informacji przekazanych przez wtorkowy "Puls Biznesu", nowy program ma dysponować budżetem dwukrotnie większym niż program "Mój elektryk", który wspierał zakup nowych pojazdów elektrycznych.

Zgodnie z doniesieniami "Pulsu Biznesu", na ten cel przeznaczono w budżecie aż 1,6 mld złotych. To znacząca kwota, która ma wesprzeć rozwój rynku pojazdów elektrycznych w Polsce w najbliższych latach.

Sam Aleksander Rajch, członek zarządu Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności (PSNM), wyraził pozytywne zdziwienie z powodu wysokości budżetu przeznaczonego na ten cel. Jego zdaniem, jest to znaczący krok naprzód, który przewyższa dotychczasowe wsparcie dla sektora elektromobilności w Polsce.

Program "Mój elektryk", który został uruchomiony za czasów poprzedniego rządu, zapewniał dopłaty zarówno do zakupu nowych samochodów elektrycznych, jak i do ich leasingu lub najmu. Program stworzony przez rząd Zjednoczonej Prawicy miał jednak zdecydowani skromniejszy budżet - początkowo wynosił 500 mln złotych, a później został zwiększony do 900 mln złotych.

Czy dopłata do używanego elektryka ma sens?

Według pierwszych analiz, patrząc na to, że polski park samochodowy opiera się głównie na pojazdach używanych, wprowadzenie dopłat do używanych elektryków może mieć większy wpływ na rozwój sektora elektromobilności, niż poprzedni program. Średni wiek krajowej floty samochodowej wynosi obecnie blisko 15 lat, co jest o 2,6 roku więcej niż średnia unijna.

Wygląda więc na to, że apele Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności w sprawie wdrożenia wsparcia dla używanych pojazdów elektrycznych zostały wysłuchane przez rząd Tuska. Decyzja o zastąpieniu podatku od samochodów spalinowych dopłatami do zakupu pojazdów elektrycznych pokazuje zmianę logiki, skupiając się na zachętach dla ekologicznych rozwiązań zamiast na karach dla tradycyjnych pojazdów.

Przypominamy, że tydzień temu ministra Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz jasno odniosła się do wprowadzenia podatku od posiadania samochodów, na który naciska Komisja Europejska.

Nie będzie podatku od samochodów spalinowych. Przyjmujemy zupełnie inną logikę, logikę dopłat, czyli logikę zachęty, a nie logikę kary. Dopłat dla tych, którzy zechcą kupić samochody elektryczne

- zadeklarowała wtedy Pełczyńska-Nałęcz.

Wprowadzenie programu dopłat do używanych samochodów elektrycznych stanowi istotny krok w kierunku zrównoważonego rozwoju transportu w Polsce. Rząd i organizacje lobbujące na rzecz rozwoju elektromobilności wierzą, że dzięki temu pojazdy spalinowe będą stopniowo eliminowane z polskich dróg, co przyczyni się do poprawy jakości powietrza oraz zmniejszenia emisji CO2.

Zobacz wideo
Popierasz dopłaty do używanych aut elektycznych?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.