Krakowska firma motoryzacyjna zwolniła blisko 250 pracowników w przerwie na obiad. Będzie kontrola PIP

Ponad 200 pracowników krakowskich zakładów firmy Aptive Service dostało wypowiedzenia bez żadnego ostrzeżeni. Zwolnieni mieli niespełna godzinę na spakowanie biurek i opuszczenie terenu firmy. Forma zwolnień nie tylko nie spodobała się pracownikom, ale także państwowym inspektorom oraz posłom lewicy.

Aptive to koncern z siedzibą w Dublinie, ale od ponad 20 lat działający także w Polsce, w tym w Krakowie. Firma konstruująca i produkująca części do samochodów zasłynie jednak głównie z tego, w jaki sposób pozbyła się blisko 250 pracowników z siedziby w Krakowie. 

Jak wynika z relacji pracowników, zwolnieni mieli trzy kwadranse na spakowanie i pożegnanie się, po tym, jak w przerwie na obiad dostali wypowiedzenia na grupowym spotkaniu. Irlandczycy tłumaczą się trudną sytuacją w branży i koniecznością restrukturyzacji krakowskiego oddziału. To jednak nie przekonało Państwowej Inspekcji Pracy, która zapowiedziała już kontrolę w zakładach.

Grupowe zwolnienie znienacka

O sprawie napisał serwis Money.pl, który dotarł do zwolnionych pracowników firmy. Ich relacje są bardzo zbliżone do siebie. Wszyscy mówią o szoku, zaskoczeniu i dużym stresie. Choć w kuluarach od pewnego czasu krążyły plotki o nadchodzących zwolnieniach, to zarówno firma, jak i kadra menadżerska je demontowały. Aż do 19 lutego, kiedy to o zainteresowani dostali maile z informacją o spotkaniu na "Teamsach".

11.50 e-mail dla wybrańców z zaproszeniem na spotkanie, 12.00 rozpoczęcie meetingu, 12.10 przychodzi email z wypowiedzeniem i zwolnieniem z obowiązku świadczenia pracy. Kto nie zrozumiał za pierwszym razem, że to jego ostatni dzień w pracy, mógł usłyszeć ten komunikat jeszcze 20-krotnie

- tak dzień zwolnień na serwisie GoWork, opisał jeden ze zwolnionych pracowników Aptive Service.

Kolejni zwolnieni w rozmowie z serwisem Money.pl potwierdzili ten proces. Jedni nazwali go zwolnieniem w stylu amerykańskim. Nie tylko, że zwolnienie odbyły się na grupowym meetingu, ale także ze stylu wyproszenia pracowników z firmy. Jak relacjonuje jeden z rozmówców, zwolnieni mieli na opuszczenie biura czas do godziny 13. Niektórzy „wrócili do biurka w asyście kierownika lub ochrony, zdać rzeczy, spakować się i wyjść" - relacjonuje jeden ze zwolnionych.

Zobacz wideo

Sprawą zainteresowali się politycy

O akcji zwolnień w Aptive Service zrobiło się na tyle głośno, że sprawą zainteresowała się także partia „Razem", wchodząca w skład grupowania politycznego „Lewica". Parlamentarzyści zapowiedzieli już nawet poselską kontrolę w krakowskiej firmie. Ponadto posłanka Daria Gosek-Popiołek poinformowała za pomocą mediów społecznościowych o złożeniu doniesienie na proces zwolnień w Aptive Service do Państwowej Inspekcji Pracy. Posłanka dopatruje się nieprawidłowości w procesie zwolnień.

Service Money.pl potwierdził już, że zawiadomienie faktycznie już wpłynęło, a PIP przygotowuje się do interwencji. Firma Aptive Service zapowiedziała też wydanie oświadczenia w sprawie zwolnień z 19 lutego 2024 roku.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.