Mercedes wreszcie pozbył się udziałów w Kamazie. Niemcy na dobre opuszczają Rosję

Lepiej późno niż wcale. Niemcy potrzebowali prawie dwóch lat, by pozbyć się rosyjskiego problemu. Okazało się, że niełatwo było znaleźć chętnych na przejęcie udziałów w największym rosyjskim przedsiębiorstwie produkującym ciężarówki. Czy wszystko się udało? Oto jest pytanie.

Zacznijmy od sukcesu. Niemcy wreszcie pozbyli się udziałów w największej rosyjskiej firmie produkującej ciężarówki. Po niemal dwóch latach znalazł się chętny na 15 proc. udziałów w firmie Kamaz. Tym samym Mercedesowi udało się na dobre wycofać z rosyjskiego rynku (z pewnością nasi zachodni sąsiedzi odetchnęli z ulgą, gdyż Kamaz jest jednym z kluczowych dostawców pojazdów dla rosyjskiego wojska). Decyzję o zaprzestaniu działalności podjęto tuż po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Łatwiej jednak wycofać się z rynku niż pozbyć udziałów.

Zobacz wideo Coś specjalnego z portfolio Mercedesa? Maybach klasy S 580 to model dla bardzo wymagających klientów [AUTOPROMOCJA]

Nie brakuje pytań bez odpowiedzi. Jednym z kluczowych jest kwota transakcji. Nie jest bowiem tajemnicą, że do tej pory zachodnie koncerny notowały spore straty w przypadku kończenia działalności na terenie Federacji Rosyjskiej. Dobrym przykładem jest Renault, o którym wspominano w zachodnich mediach, iż pozbyło się aktywów o wartości ponad 2 mld euro za symbolicznego rubla. Czy o symbolicznym rublu można wspominać także w przypadku Mercedesa? Dobre pytanie, nieprawdaż? Mercedes jednak nie zdradza szczegółów transakcji. Nieznany jest także kupiec.

Liebherr, Mercedes, ZF i Kamaz

Otwartą kwestią pozostaje co dalej ze wspólnymi projektami Kamaza i Mercedesa. To dzięki współpracy z Mercedesem Rosjanie stworzyli bowiem swoją najnowocześniejszą ciężarówkę z serii K5 (model 540-1 odbył nawet testową i promocyjną trasę z Białorusi do Niemiec, a następnie wrócił na wschód bez żadnej awarii). Ta konstrukcja to prawdziwy zlepek niemieckiej i rosyjskiej myśli technicznej. Kabina pochodzi z dobrze znanego Mercedesa Actros. Silnik diesla o pojemności 12 l dostarczył słynny Liebherr. Za skrzynię biegów odpowiada zaś renomowany ZF.

Tuż po wprowadzeniu zachodnich sankcji seria K5 była jedną z pierwszych, do której zabrakło komponentów. Po wstrzymaniu dostaw części Rosjanie zostali zmuszeni do poszukiwania alternatywnych dostawców. Takich znaleźli w Chinach, dzięki którym po kilkumiesięcznej przerwie udało się wznowić produkcję tzw. wersji antysankcyjnej. Zmieniono silnik na większy (13 l), zmodyfikowano kabinę (stal dostarcza lokalna huta) i jej wyposażenie (deska rozdzielcza z większym ekranem oraz lepsze wyciszenie). Czy nowe komponenty są równie dobre co poprzednie? To również dobre pytanie.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.