Nie tylko Norwegowie. Niemcy też kupują coraz mniej aut elektrycznych. Skąd nowy trend?

Początek roku to nie tylko czas podsumowań, ale i prognoz. Jedną z nich przygotowało VDA dla rynku niemieckiego. Wnioski? Sprzedaż samochodów elektrycznych w tym kraju dosłownie zanurkuje. Rynek moto u naszych zachodnich sąsiadów podzieli los rynku norweskiego.

Niemieckie stowarzyszenie przemysłu motoryzacyjnego, czyli VDA, nie patrzy przez różowe okulary na rok 2024. Jego zdaniem będzie on przebiegał dla rynku motoryzacyjnego pod znakiem spadku sprzedaży. Zarówno ogólnej, jak i w segmencie pojazdów elektrycznych.

Zobacz wideo Pościg policji za pijaną kobietą. Kilkukrotnie niemal doprowadziła do czołowego zderzenia

Sprzedaż elektryków w Niemczech spadnie aż o 14 proc. w 2024 r.

W roku 2023 w Niemczech sprzedaż samochodów zasilanych prądem przekroczyła 524 tys. sztuk. W roku 2024 taki wynik nie będzie możliwy. Zdaniem VDA wolumen spadnie do 451 tys. egzemplarzy. To będzie oznaczać spadek o drastyczne 14 proc. Z czego to wynika? Niemieckie stowarzyszenie nie ma żadnych wątpliwości, że wpływ na sytuację będzie miało kilka faktorów. Mowa o:

  • ucięciu dotacji do zakupu elektryków od 2024 r. przez niemiecki rząd. To czynnik mający szczególnie mocną siłę.
  • inflacji i rosnących cenach nowych samochodów, w tym e-aut.
  • słabej infrastrukturze ładowania. Choć Niemcy mają kilkukrotnie większą od polskiej, ta jest nadal za mało wydajna.

Prognozy VDA nie są dobre. To, co może się stać na rynku niemieckim, już dziś dzieje się jednak w Norwegii. Tam spadek zainteresowania elektrykami sięgnął w 2023 r. 24,3 proc. Niemcy nie są czy też nie będą zatem osamotnione.

Na niemieckim rynku motoryzacyjnym pojawi się tylko jedno światełko w 2024 r.

Przewidywania VDA są mało optymistyczne dla rynku samochodów elektrycznych. Na tym jednak skutki dla sektora moto się nie skończą. Bo słabsza sprzedaż e-pojazdów odbije się na ogólnych wynikach rynku. Jak przewiduje stowarzyszenie, sprzedaż nowych samochodów w Niemczech może spaść do 2,82 mln w 2024 r. To oznacza wynik niższy o 1 proc. od tego, osiągniętego w 2023 r. i o 25 proc. niższy od tego, osiągniętego przed wybuchem pandemii.

Z analizy VDA wynika tylko jedna dobra informacja. Ta dotyczy wzrostu produkcji aut elektrycznych. Ten zdaniem organizacji osiągnie wartość 19 proc. Dzięki temu Niemcy wyprodukują w 2024 r. 1,45 mln e-aut. W efekcie być może uda im się zachować pozycję drugiego w kolejności producenta elektryków na świecie.

Niemiecki rynek elektryków stanowi nauczkę. Pokazuje też pewną prawidłowość

Warto pamiętać o jeszcze jednej rzeczy. Dane płynące z Norwegii są niepokojące. Ten rynek stanowi jednak zaledwie wycinek europejskiego tortu w branży moto. Tego samego nie da się niestety powiedzieć o naszych zachodnich sąsiadach. Niemcy to jeden z największych rynków zbytu dla producentów samochodów na świecie. Informacja o spadkach sprzedaży w tym kraju odbije się zatem szerokim echem w biurach zarządów największych koncernów.

Poza tym mało optymistyczne dane płynące z Niemiec w kontekście samochodów elektrycznych pokazują jeszcze jedno. Wskazują jak ważne są dopłaty do zakupu e-aut. Rezygnacja z nich sprawia automatycznie, że część kierowców traci zainteresowanie pojazdami zasilanymi prądem. To oznacza tylko jedno. Płynne przejście od samochodów spalinowych do elektrycznych nie jest możliwe. A cena i uwarunkowania ekonomiczne zawsze będą faktorem górującym nad takimi wartościami, jak "ekologia".

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.