Elektryfikacja jest bez wątpienia wiodącym trendem na rynku motoryzacyjnym. A rynkiem modelowym dla niej stała się Norwegia. To w tym kraju sprzedaje się głównie elektryki. Te od lat dominowały w statystykach. I dziś nadal dominują. Mimo wszystko ich sprzedaż maleje.
Norwegia podsumowała wyniki sprzedaży fabrycznie nowych samochodów w 2023 r. Z salonów sprzedaży w tym kraju wyjechały w sumie 126 953 pojazdy. 104 588 z nich miało napęd wyłącznie elektryczny. To oznacza, że do BEV-ów należało 82 proc. rynku motoryzacyjnego w Norwegii. I wynik bez wątpienia jest imponujący. Mniej imponujące jest natomiast to, że jednocześnie wolumen na poziomie przeszło 104 tys. sprzedanych sztuk, wiąże się ze spadkiem zbytu wynoszącym 24,3 proc. To też pierwszy spadek sprzedaży elektryków w ostatnich latach.
Rynek aut elektrycznych w Norwegii w 2023 r. skurczył się o 22 365 sztuk. Ciekawostka jest taka, że spadek w Norwegii, jest większy od całorocznego zbytu w Polsce. W naszym kraju sprzedało się nieco ponad 17 tys. e-aut w 2023 r.
Oczywiście nie jest tak, że tylko samochody elektryczne pikowały ze sprzedażą. Bo podobne wyniki dotyczą także pozostałych typów napędów. Praktycznie każdy z nich może mówić o spadku zainteresowania ze strony kierowców. A jeszcze gorzej wypada sytuacja, jak popatrzymy na konkretne marki, zwłaszcza te z segmentu premium. Dla przykładu BMW sprzedało o 57,5 proc. mniej pojazdów. Audi straciło prawie 55 proc. wolumenu, a Mercedes blisko 51 proc.
Jakie są powody takiej sytuacji? OFV, czyli Norweska Federacja Drogowa widzi przede wszystkim dwa.
Powyższe faktory niestety będą miały wpływ długofalowy na rynek norweski. Zniechęcą kierowców do zakupu nowych aut i przestawią część z nich na rynek wtórny. A tu Norwegia ma już dużo mniejsze powody do zadowolenia na polu elektromobilności. W 2023 r. w tym kraju sprzedanych zostało 507 tys. aut z drugiej ręki. I aż 41 proc. z nich było napędzanych silnikiem diesla. Na rynku wtórnym udział elektryków wynosi już tylko 19 proc.