"Chińczycy są niesamowici, zdemolują motoryzacyjną konkurencję". Zgadnijcie, kto tak powiedział?

Szef Tesli i jeden z najbogatszych ludzi na świecie ostrzega przed lawiną, którą sam wywołał. Elon Musk twierdzi, że chiński przemysł motoryzacyjny jest nie do zatrzymania i przejedzie po innych jak walec.

Elon Musk stał się najbogatszym ziemianinem przy okazji. Urodzony w RPA biznesmen od zawsze twierdzi, że bogacenie się nie jest dla niego nie celem samym w sobie, tylko narzędziem, przy pomocy którego chce zmieniać świat. Jedni uznają to za niepoprawny idealizm inni za fałszywy cynizm, ale prawda jest taka, że Musk już wiele lat temu powiedział, że Tesla ma nie tylko zdominować rynek samochodów, ale go zmienić nie do poznania. Miliarder liczył, że sukces jego marki zaktywizuje konkurencję i jego słowa właśnie powoli stają się ciałem. Niestety dla niego, ze szkodą dla Tesli.

Zobacz wideo Chińskie samochody stały się konkurencyjne. O co chodzi? Zobaczcie na przykładzie BAIC Beijing 5

Sprzedaż Tesli rośnie, ale poniżej oczekiwań. Zyski spadają w efekcie wojny cenowej

Elon Musk zdradził swoją opinię na temat chińskich producentów samochodów przy telekonferencji z okazji środowego ogłoszenia wyników kwartalnych Tesli, które po raz kolejny były niższe od obiecywanych akcjonariuszom. Chodzi między innymi o liczbę sprzedanych aut, która wprawdzie regularnie rośnie (o około 37 proc. w 2023 roku w porównaniu z 2022 r.), ale wolniej niż obiecał miliarder, który zapowiadał pięćdziesięcioprocentowy wzrost sprzedaży przez wiele kolejnych lat. Przede wszystkim jednak chodzi o znacznie niższe zyski, które są wynikiem wojny cenowej rozpętanej przez amerykańskiego producenta.

W związku z tym zyski Tesli są znacznie poniżej prognoz (71 centów na akcję, zamiast 74 centów) i o 40 proc. gorsze niż w poprzednim roku. Przychody Tesli w ostatnim kwartale wyniosły 25,2 mld dolarów. To dużo, ale zaledwie o 3 proc. więcej niż w 2022 roku, mimo znacznie większej sprzedaży. To nie spodobało się akcjonariuszom, dlatego nowojorska giełda zareagowała na wyniki spadkiem kursu spółki TSLA o około 14 proc., z ok. 210 dolarów 23 stycznia do mniej więcej 180 dolarów dzień później, chociaż znów zaczyna powoli rosnąć.

Chińskie firmy samochodowe są najbardziej konkurencyjne na świecie. Myślę, że odniosą znaczący sukces poza Chinami, w zależności od tego, jakie cła  zostaną ustanowione. Szczerze mówiąc, uważam, że jeśli nie zostaną utworzone bariery handlowe, zdemolują one większość motoryzacyjnych firm na świecie

- powiedział w środę prezes Tesli Elon Musk.

W 2022 r. BYD wyprzedził Teslę i został największym producentem elektryków na świecie

Jedyne marki samochodów elektrycznych, które potrafiły podnieść rękawicę rzuconą przez Teslę w liczbie sprzedanych aut i wojnie cenowej pochodzą z Chin. Po raz pierwszy od dawna to nie amerykański producent, ale chiński BYD sprzedał na świecie więcej elektryków (tzw. PHEV), dzięki czemu nie musi doliczać do swoich wyników sprzedaży hybryd kategorii plug-in (tzw. PHEV).

Elon Musk powiedział, że chińskie firmy motoryzacyjne są w tej chwili najbardziej konkurencyjne na świecie. Zdaniem ekscentrycznego biznesmena odniosą potężny sukces na wielu innych rynkach, jeśli tylko te rynki nie wprowadzą odpowiednich regulacji. Chodzi przede wszystkim o cła na chińskie samochody elektryczne, które obiecują władze wielu europejskich państwa oraz obaj kandydaci na prezydenta USA w kolejnej kadencji.

Słowa miliardera, który właśnie odwiedził Polskę, powoli zaczynają się sprawdzać. Coraz wiecej chińskich producentów debiutuje w europejskich krajach, alboo wyraźniej zaznacza swoją obecność. Na naszym rynku 2022 rok był przełomowy, bo pojawilo się wiele chińskich marek. Chodzi m.in. o MG i Maxus należące do koncernu SAIC, Beijing koncernu BAIC i Voyah. Chińczycy atakują w różnych segmentach rynku i oferują nie tylko samochody z napędem elektrycznym, ale również tradycyjnym. I propozycje trafiają na podatny grunt, bo wielu klientów jest zniechęconych ciągłymi podwyżkami aut znanych marek oraz ich ograniczoną dostępnością.

Co będzie dalej? Jeśli władze Unii Europejskiej i USA wprowadzą cła na chińskie samochody elektryczne, pozostałe staną się bardziej konkurencyjne, ale klienci znów będą musieli płacić za nie znacznie więcej, niż oczekują. Przynajmniej na początku, bo Chińczycy planują ekspansję na inne rynki z dużym rozmachem. Dlatego zarówno w Europie jak i w Stanach Zjednoczonych budują albo kupują coraz więcej fabryk. To pozwoli im ominąć cła i utrzymać atrakcyjne ceny.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.