Włoszka i Włoch już nie pojeżdżą takim BMW jak na zdjęciu. Rząd planuje złomowanie nawet 11 mln aut

Włosi tęsknią za czasami, gdy stanowili jedną z największych motoryzacyjnych potęg. Władze republiki szykują zatem nową rewolucję na zmotoryzowanych. Z włoskich dróg może zniknąć nawet 11 mln używanych samochodów. A co je zastąpi? Ministerstwo Przemysłu liczy, że będą to auta wyprodukowane w nowo wybudowanych zakładach przemysłowych na terenie Półwyspu Apenińskiego.

Sofia, Giulia, Leonardo czy Francesco będą musieli rozstać się ze swoimi starszymi używanymi samochodami. Włoskie władze planują bowiem usunąć z dróg wiele używanych samochodów. Nie jest bowiem tajemnicą, że Włochy są jednym z tych krajów Europy, w których znajduje się bardzo stara flota pojazdów. Według szacunków magazynu Quattroroute w Italii zarejestrowano ok. 11 mln samochodów spełniających normy Euro 0, 1, 2 i 3. A jak pozbyć się tych wszystkich leciwych aut? Włoskie władze planują wielkie złomowanie.

Zobacz wideo Doskonałe jedzenie, piękna architektura i emocjonująca motoryzacja. We Włoszech jest region, który skupia w sobie te trzy rzeczy [autopromocja]

Jakie auta trafią do prasy na złomowisku? W przypadku najmłodszej normy Euro 3 oznacza to samochody dobrze znane także z polskich dróg (ale oczywiście już rzadziej spotykane niż jeszcze kilka lat temu). Na liście m.in. takie modele jak BMW serii 5 (E34), Mercedes Klasy E (W124), Opel Corsa A, Opel Vectra pierwszej generacji, Volkswagen Polo 9N czy Passat B4. W praktyce to auta z lat 80 i 90. Są jednak i młodsze czego dobrym przykładem jest choćby Volkswagen Polo produkowany do 2005 r. ze starszym silnikiem diesla 1.9 SDI.

Złomowanie i co dalej?

A co dalej po złomowaniu? Pomysłodawcy zdają sobie sprawę, że problem dotknie przede wszystkim mniej zamożnych kierowców. Stąd według Quattroroute pomysły na przesiadkę nie tylko na nieco młodsze pojazdy spełniające bardziej rygorystyczne normy Euro. Władze Włoch liczą na zwiększenie produkcji nowych aut na Półwyspie Apenińskim. Stąd zachęty dla innych koncernów niż Stellantis (ciekawe co na to włodarze Alfa Romeo, Fiata i innych włoskich marek). Adolfo Urso, minister przemysłu przyznał nawet, że urzędnicy już skontaktowali się z "głównymi zagranicznymi producentami pojazdów" w celu inwestycji w nowe zakłady na terenie Włoch. Wśród potencjalnych wskazuje się m.in. Teslę oraz jedną z chińskich marek.

A jak skłonić najmniej zamożnych do zakupu nowego pojazdu? Włochy zapowiadają nowy fundusz motoryzacji szacowany na miliardy euro. To w ramach funduszu zostanie wprowadzony tzw. ekobonus dla złomujących pojazdy. Dopłata do zakupu nowego auta elektrycznego czy hybrydy plug-in ma sięgnąć nawet 11 tys. euro (im mniejszy dochód na członka rodziny, tym wyższa premia). Otwartą kwestią pozostaje czy tyle wystarczy by Włosi zamienili swoje leciwe auta na zupełnie nowe a najbardziej przedsiębiorczy potraktowali dopłaty jako źródło łatwego zarobku (tanio kupić w kraju i dobrze sprzedać za granicę o czym przekonano się np. w Niemczech).

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.