Najważniejszy człowiek w Mercedesie. "Robimy za dużo tanich samochodów"

Taką opinię wyraził prezes zarządu Daimler AG, Ola Kallenius w czasie konferencji obwieszczającej strategię Mercedesa na najbliższą dekadę. Firma chce pozostać luksusową marką, tymczasem popularne auta z jej gamy wypełniają każdą możliwą niszę.

Oprócz tego podstawowe cele niemieckiego producenta to: obniżenie kosztów produkcji i zwiększenie zysków, rozwój technologii samochodów elektrycznych i wzmocnienie satelitarnych marek koncernu: Maybach, AMG, EQ (auta elektryczne) oraz G. Mercedes klasy G to taki fenomen, że w koncernie jest traktowany jako osobna marka.

Policzmy: klasa A w wersji hatchback i sedan, kompaktowy minivan klasy B, model CLA i wersji sedan i kombi (dla Mercedesa są to coupe oraz shooting brake), crossover oznaczony GLA i SUV nazwany GLB. Co najmniej siedem różnych modeli. Ola Kallenius chyba ma rację - Mercedes zagospodarował segment uniwersalnych samochodów klasy C lepiej niż popularni producenci.

Można się spodziewać, że Mercedesy wkrótce znacznie podrożeją

Z jednej strony tanie modele zapewniają firmie jedną czwartą wolumenu sprzedaży, z drugiej - niekoniecznie tyle samo dochodu. Dlatego Mercedes chce uniknąć konkurencji z mniej prestiżowymi markami. To nie znaczy, że producent wycofa z oferty mniejsze modele, zwłaszcza te nowsze, ale mogą z niej zniknąć tańsze wersje.

Dzięki temu zgodnie z planem firma ma zwiększyć dystans cenowy do bardziej budżetowych producentów i jednocześnie zwiększyć zyski. Możemy spodziewać się, że w najbliższych latach Mercedesy zauważalnie podrożeją. Czego jeszcze? Elektryfikacji wszystkiego. Firma ze Stuttgartu zapowiada, że taka zmiana nie ominie nawet Maybacha i terenowego Mercedesa klasy G.

Poza nimi w sprzedaży znajdzie się cała gama samochodów elektrycznych, które mają przyciągnąć nowych klientów. Najszybciej powstaną duże modele skonstruowane na platformie EVA. Już wkrótce zobaczymy luksusową limuzynę EQS, a potem pełnego przepychu SUV-a oraz nieco mniejsze odpowiedniki obu modeli oznaczone EQE.

Dołączą do nich elektryczne nieduże modele, tak samo jak Mercedes EQC skonstruowane na tradycyjnej płycie podłogowej - EQA i EQB. Nieco później zobaczymy samochody, które powstaną na drugiej "elektrycznej" platformie koncernu Daimler AG nazwanej MMA (Mid-size Electric Platform). Będzie ich wiele.

Jednocześnie ze wzrostem liczby sprzedanych samochodów elektrycznych i rozwojem technologii wraz z partnerami, koncern ma zamiar obniżyć koszt ich produkcji. Jak wiadomo, największy udział mają  w nim akumulatory.

Mercedes chciałby w do połowy aktualnej dekady uzyskać koszt 1 kWh pojemności akumulatorów poniżej 100 euro. To i tak dwa razy więcej, niż mają w tym samym czasie kosztować baterie Tesli, ale zawsze coś.

Zelektryfikowane MercedesyZelektryfikowane Mercedesy fot. Mercedes

Mercedes ma być luksusowy, nowoczesny i pożądany

Inne nowości Mercedesa to własny, autorski, zintegrowany system informatyczny MB.OS. Takie rozwiązanie zadebiutuje w 2024 roku i Mercedes nie ma zamiaru posiłkować się rozwiązaniami technologicznych gigantów, przynajmniej w kwestii interfejsu użytkownika. System MB.OS będzie integrował wszystkie funkcje samochodu. To jeden z priorytetów firmy.

Wygląda na to, że Ola Kallenius przestawia Mercedesa na dobre tory. Niemiecka marka stała się ostatnio zbyt powszechna, a przetrwanie może zapewnić jej właśnie inwestycja w segmenty luksusowe. Nie wiadomo, jaka przyszłość czeka przeciętnych konsumentów, ale według wszystkich statystyk liczba majętnych osób rośnie z roku na rok. Trzeba je tylko przekonać, żeby kupili Mercedesy.