Wartość giełdowa Tesli przekroczyła 200 miliardów dolarów

To więcej od światowego lidera sprzedaży samochodów osobowych - Toyoty, nie mówiąc o pozostałych koncernach. Bańka spekulacyjna, która pęknie, czy trzeźwa ocena wartości spółki technologicznej?

W ostatnim słowie kryje się częściowe rozwiązanie tajemnicy. Wartość akcji amerykańskiej firmy przekroczyła 1000 dolarów, a kapitalizacja giełdowa - 200 miliardów dolarów, ponieważ Tesla jest traktowana jak firma na styku motoryzacji i branży nowych technologii.

Kapitalizacja giełdowa to inaczej wartość rynkowa spółki na giełdzie. Jest iloczynem liczby wyemitowanych akcji oraz ich aktualnej ceny. Pod tym względem z Teslą nie ma szans żaden motoryzacyjny gigant. Jedynie Toyota się do niej zbliża. Jej kapitalizacja rynkowa wynosi około 176 miliardów dolarów.

Inne koncerny z tej branży bledną przy amerykańskim startupie. Wycena Volkswagena to 78,5 miliarda, a pozostałe firmy wypadają znacznie gorzej: Honda (45 mld), Daimler (43,5 mld), Ferrari (42,5 mld) i BMW (41 mld). Pozostali producenci nie przekraczają granicy 40 miliardów dolarów.

Dopiero gdy porówna się kapitalizację Tesli z firmami typowo technologicznymi, wypada skromnie. Wartość giełdowa Apple przekracza 1,5 biliona dolarów, a Google (a raczej macierzysta spółka Alphabet) jest wyceniany na prawie bilion.

Nieprawdopodobnie wysoka wycena spółki giełdowej Tesla jest oderwana od możliwości produkcyjnych firmy. Została osiągnięta pomimo wielu problemów z jakością produktów, notorycznymi opóźnieniami dostaw oraz rynkowych premier i wieloma innymi kłopotami firmy.

Tesla pęknie jak bańka albo wykończy rywali

Oznacza to, że mimo problemów "wieku dziecięcego" rynek uważa, że Tesla wyznacza kierunek przyszłości motoryzacji. Amerykańska firma oprócz tego, że wytwarza wyjątkowe samochody ma wiele innych atutów: opracowuje systemy informatyczne oparte na sztucznej inteligencji, rozwija systemy autonomicznej jazdy, pracuje nad akumulatorami przyszłości oraz zbiera gigantyczne ilości danych.

Wszystkie sprawiają, że niewątpliwie ma ogromny potencjał. Przyszłość pokaże, czy uda jej się go zrealizować. W tej chwili specjaliści od motoryzacyjnego rynku dzielą się na dwa fronty. Pierwszy uważa, że wartość spółki jest zawyżona. Ich zdaniem Tesla to bańka spekulacyjna, która pęknie z hukiem.

Druga grupa sądzi, że amerykańska firma mimo wielu kłopotów rzeczywiście jest przyszłością motoryzacji i ma przewagę technologiczną, której inni producenci nie będą w stanie zniwelować.

Jeśli do tego dołożyć największych kryzys gospodarczy ostatnich dekad, można być niemal pewnym, że w najbliższych latach czekają nas spektakularne bankructwa. Pytanie, kto będzie ich bohaterem: Tesla, czy jej konkurenci?