Czy warto dalej inwestować w Izerę? Jacek Pawlak, prezes Toyota Central Europe wskazuje trzy warunki

Posiadanie przez Polskę marki motoryzacyjnej to marzenie, które ma się zmaterializować przez projekt Izera. Czy to przedsięwzięcie ma sens? Zapytałem o to człowieka, który zna światowy biznes motoryzacyjny od podszewki.

Izera na razie zaistniała jedynie w świadomości, ale za to jest "na językach" sporej części naszego społeczeństwa. Wiele z nas jej rozwojowi kibicuje. Nic dziwnego, stworzenie polskiej marki samochodów z centrum badawczo - rozwojowym zlokalizowanym w naszym kraju, to nie tylko powód do dumy, to także realne korzyści dla całej gospodarki.

Produkcja samochodów, jak mało która dziedzina przemysłu napędza innowacyjność i rozwój nowych technologii, a te z kolei wznoszą gospodarkę na wyższy poziom, bo z nimi rosną efektywność pracy i płace.

Jednak w dzisiejszych czasach, produkcja samochodu to proces bardzo skomplikowany, na którego sukces składa się wiele czynników. Jacek Pawlak, prezes Toyota Central Europe, który prowadzi biznes motoryzacyjny na wielu europejskich rynkach, wskazuje, że aby Izera była konkurencyjna cenowo, musiałaby sprzedawać, co najmniej 200 tys., a najlepiej 300 tys. samochodów rocznie.

Oczywiste jest, że nie jest możliwe sprzedanie takiego wolumenu samochodów elektrycznych na polskim rynku, dlatego Izera musiałaby znaleźć nabywców na pozostałych rynkach UE. To pierwszy warunek opłacalności tego biznesu, jakie są pozostałe? Obejrzyjcie poniższe wideo:

Zobacz wideo
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.