Friederike Kienitz. "Stoimy przed wielką szansą. Musimy wybrać właściwą stronę medalu" [MOTO 2030]

Łukasz Kifer
Wiceprezeska Nissan AMIEO (regiony: Afryka, Bliski Wschód, Indie, Europa i Oceania) opowiada, jak może wyglądać przyszłość motoryzacji w trudnych czasach. "Stoimy przed wielką szansą na przyspieszenie elektryfikacji, ale jest jeden warunek".

MOTO 2030 to piątkowy cykl Gazeta.pl, w którym poruszamy najważniejsze tematy dotyczące przyszłości motoryzacji, transportu i technologii. Nie zabraknie tu także ciekawych historii konstruktorów oraz opisu dziejów firm, których przeszłość ma wpływ na to, jak będzie wyglądała motoryzacja przyszłości. Samochody, drogi i miasta na naszych oczach bardzo dynamicznie się zmieniają. Co piątek dziennikarze Moto.pl będą o tych zmianach pisać. Tutaj znajdują się wszystkie artykuły z cyklu MOTO 2030.

Łukasz Kifer, Moto.pl: Czy zgodzi się pani ze mną, że to bardzo trudny okres dla motoryzacji? Jest w trakcie fundamentalnej przemiany, która wymaga ogromnych inwestycji, a ze wszystkich stron spadają na nią ciosy. Jaki może być finał tej kombinacji?

Friederike Kienitz: Przemysł motoryzacyjny jest w trakcie wyjątkowej transformacji, ale na takie sytuacje zawsze można spojrzeć z dwóch stron: jak na problem albo szansę. Nissan jest bardzo dobrym przykładem przekuwania takich kryzysów w sukcesy. Niedawno mieliśmy wiele trudności wynikających z zewnętrznych i wewnętrznych przyczyn. Ich skutkiem była gruntowna przemiana.

Już nie chcemy bić rekordów sprzedaży, tylko dbamy o wartość naszej firmy, która zależy od dochodów. Bez nich nie moglibyśmy inwestować w przyszłość. Naszej strategii przyświeca podejście "less is more". Samochody elektryczne w Europie to przyszłość. Skupiliśmy się na nich, bo nie mamy innego wyjścia. Daty śmierci silnika spalinowego są już ustalone.

Tylko że takie daty jak 2030 i 2035 r. zostały ustalone jakiś czas temu, a w międzyczasie pojawiają się kolejne przeszkody. Czasu jest coraz mniej i motoryzacja może nie dać rady spełnić obietnic, które złożyła.

W niektórych regionach to będzie trudniejsze, niż w innych. Dlatego nie można mieć jednego globalnego planu. Trzeba działać regionalnie, szczególnie teraz. Problemy logistyczne i z łańcuchami dostaw pokazują, jak ważne jest planowanie lokalne.

Ceny energii ostatnio wystrzeliły, co jeszcze bardziej utwierdziło nas w przekonaniu, że elektryfikacja to słuszny kierunek, tylko trzeba jeszcze bardziej ją przyspieszyć. Jednak żeby transformacja miała sens, konieczne jest przestawienie się na odnawialne źródła energii, a to wymaga współpracy przemysłu i rządów.

Z perspektywy Polski przyszłość nie wygląda różowo: energetyka oparta na paliwach kopalnych i szczątkowa infrastruktura dla elektryków. W dodatku nie mamy skutecznych zachęt, a samochody elektryczne są relatywnie drogie. Jak wyrównać te różnice i kto powinien to zrobić?

Bardzo ważne jest zdanie sobie sprawy, że tempo elektryfikacji transportu nie zależy wyłącznie od producentów samochodów. Rozwijamy technologie, wprowadzamy na rynek coraz lepsze i tańsze produkty, ale sami nie damy rady zrobić wszystkiego. Nie jesteśmy w stanie wyrównać cen aut spalinowych i elektrycznych z dnia na dzień.

Friederike Kienitz, wiceprezeska Nissan AMIEOFriederike Kienitz, wiceprezeska Nissan AMIEO fot. Nissan

Aby przyspieszyć przemiany, konieczne są zachęty finansowe i to o różnym charakterze. Na początkowym etapie są nieodzowne, przynajmniej do momentu osiągnięcia naturalnej konkurencyjności cenowej.

Co jest ważniejsze: zachęty finansowe, infrastruktura, czy technologie?

Wszystko jest równie ważne, te elementy powinny pracować jak trybiki w maszynie. Idealnym przykładem jest Norwegia, ale tam samym początku była wspólna wizja, którą udało się konsekwentnie zrealizować.

Obawiam się, że jeśli nie uda się powtórzyć tego w całej Europie, to producenci samochodów zostaną kozłem ofiarnym.

Tak się nie stanie, jeśli zainteresowane strony będą ze sobą rozmawiały. Na samym początku elektryfikacji musieliśmy przekonać władze, że warto wspierać nowe technologie, bo są gotowe, tylko drogie. Dzięki temu sprzedaż w ogóle mogła ruszyć. Producenci samochodów dali znać, że wykonali swoją część pracy i teraz czekają na ruch ze strony rządu.

Infrastruktura jest równie ważna, zwłaszcza że wydatki na nią najczęściej są planowane co dekadę. Trzeba myśleć perspektywicznie, żeby nie marnować pieniędzy, tylko inwestować je w odpowiednie obszary we właściwym czasie. Wzajemne porozumienie na początku takich przemian i przewidywanie co się nastąpi w przyszłości, jest wyjątkowo ważne. Odpowiedzialność za takie rozmowy jest po naszej, producentów, stronie.

Nissan LEAF z 2010 rokuPrzegapiliśmy rewolucję, ale wkrótce trudno będzie jej nie zauważyć [MOTO 2030]

Przekonanie osób, które podejmują takie decyzje nie zawsze jest proste

To dlatego, że budżety państw też są ograniczone, a potrzeb jest wiele. Da się to jednak przezwyciężyć. Podam przykład. Kiedyś przekonaliśmy władze, że jeśli wyda się pieniądze w odpowiedni sposób na podniesienie poziomu bezpieczeństwa na drogach, to zaowocuje późniejszymi oszczędnościami, na przykład w służbie zdrowia.

Tak samo jest z innymi gałęziami przemysłu: energetyką i elektroniką. Zawsze powtarzaliśmy, że przedsiębiorstwa powinny patrzeć poza swój biznes, a nie wyłącznie na sytuację na własnym podwórku. Różne branże są wzajemnie powiązane, każda ma ograniczony budżet na rozwój, ale skoordynowane wydatki będą znacznie skuteczniejsze.

Mimo okropieństwa wojny, którą rozpętała Rosja w Ukrainie, pozytywną stroną bieżącej sytuacji może być szybsze odejście od paliw kopalnych. Teraz wszystkie kraje twierdzą, że chcą się uniezależnić od Rosji. Czy to zadziała na korzyść samochodów elektrycznych?

Znów mamy dwie strony medalu. Tylko od dobrego planu zależy, którą z nich wybierzemy. Rosnące ceny energii mogą sprawić, że narodzi się chęć do szybkiego zabezpieczenia strategicznych rezerw węgla, czy gazu. To byłby błąd.

Znacznie lepiej wykorzystać tę sytuację do szybszego przestawienia się na odnawialne źródła energii, które staną się bardziej konkurencyjne cenowo. Żeby to było możliwe, musimy mieć gotową infrastrukturę do ładowania samochodów elektrycznych.

Koncepcyjny crossover Nissan Chill-outKoncepcyjny crossover Nissan Chill-out fot. Nissan

Stoimy przed wielką szansą na przyspieszenie transformacji transportu. Żeby ją wykorzystać, trzeba zacząć błyskawicznie działać już teraz. Tam, gdzie infrastruktura nie jest rozwinięta, a rynek energii działa w tradycyjny sposób, trzeba jak najszybciej to zmienić.

Nissan twierdzi, że wkrótce akumulatory w samochodach elektrycznych staną się lepsze i tańsze. Co jest ważniejsze? Wprowadzanie nowych technologii, czy obniżanie kosztów produkcji? Co trzeba robić najpierw?

Obie te rzeczy wydarzą się jednocześnie. Zaawansowana technologia zmniejszy koszt samochodów. Akumulatory ze stałym elektrolitem, nad którymi pracujemy, są we wczesnej fazie rozwoju. Mimo to, dzięki nim można jednocześnie obniżyć cenę i ciężar samochodów na prąd, a także skrócić proces ładowania. Takie akumulatory są znacznie lżejsze, a masa ma wpływ na cenę.

Dzięki takim cechom duże auta, na przykład pikapy, mogą mieć akumulatory o odpowiedniej pojemności, które nie kosztują majątku. Z niedużymi samochodami będzie jeszcze lepiej. Da się znacząco obniżyć ich masę własną bez utraty zasięgu, a dzięki temu szybciej staną się konkurencyjne ze spalinowymi autami.

Ostatnio wszyscy mówią o samochodach elektrycznych, a nikt o autonomicznych. To wina niedoskonałej technologii, przestarzałych regulacji prawnych, czy naszej mentalności?

Jazda autonomiczna to bardzo obszerne pojęcie, mieści się w nim wiele kategorii. Już współczesne auta są wyposażone w naprawdę zaawansowane rozwiązania, które korygują ludzkie błędy tak skutecznie, że ledwo to zauważamy.

Rurociąg Shaz Deniz 2 w AzerbejdżanieWojna w Ukrainie zmieni europejską motoryzację na trzy sposoby [MOTO 2030]

Hamują za nas i skręcają, obserwują otoczenie i ostrzegają. Ale definicja samochodu się nie zmieniła: w środku musi być kierowca i tak są skonstruowane przepisy. W takiej sytuacji mentalnej i prawnej bardzo trudno jest wykonać kolejne kroki, które mogą prowadzić do całkowitej autonomii, czyli rezygnacji z kierowcy.

Dalsze postępy trochę spowolniła epidemia koronawirusa, ale przede wszystkim wymagają całkowitej zmiany nastawienia. Łatwiej to zrozumieć, kiedy wyobrazimy sobie świat, w którym przez ostatnie sto lat nie było samochodów, tylko nagle pojawiła się koncepcja robota do wożenia ludzi.

Przy takim samym poziomie technologii jak teraz nie byłoby problemu, że urządzenie wyręcza w tej czynności człowieka. Klasyczna koncepcja samochodu opiera się na interakcji człowieka z maszyną. Musimy sobie z tym jakoś poradzić. To będzie wymagać obdarzenia technologii zaufaniem, tak samo jak kiedyś zaufaliśmy kalkulatorowi, że liczy lepiej od nas i przestaliśmy go sprawdzać

Nie możemy nagle zaoferować klientom całkowicie autonomicznego samochodu. Najpierw musimy ich do niego przekonać. Obawy dotyczące nowych technologii trzeba rozwiewać krok po kroku. Zawsze tak jest.

Sportowy koncepcyjny Nissan Ariya Single SeaterSportowy koncepcyjny Nissan Ariya Single Seater fot. Nissan

To zajmie sporo czasu. W Nissanie poświęcamy go dużo na oswajanie ludzi z pełną autonomią. Natomiast władze ustawodawcze, które mogą zmienić przepisy, muszą być pewne, że autonomia jest bezpieczna. Nie sądzę, żeby istotą problemu była niegotowość technologii. Są nim ludzkie obawy przed postawieniem kolejnych kroków.

Ostatnio rozmawiam z wieloma mądrymi kobietami pracującymi w Nissanie. Równouprawnienie w motoryzacji jest już na akceptowalnym poziomie, czy dopiero do niego dążymy?

Ciągle jest wiele do zrobienia. To stereotypowo męska branża, chociaż wiele się zmieniło od czasu kiedy pracuję w Nissanie. Kilka lat temu byłam jedyną kobietą kadrze zarządzającej naszego koncernu, teraz jestem nimi otoczona. Ale proporcje wciąż są niewłaściwie, bo udział płci powinien być równy.

Robię dużo, żeby to zmienić. Działam w radzie, która na różne sposoby dba o różnorodność. W Wielkiej Brytanii mamy program dla szkół, w którym przekonujemy dziewczynki, że motoryzacja jest również dla nich. Próbujemy przełamać stereotypy, bo czym skorupka za młodu nasiąknie...

I nie chodzi tylko o płeć. Różnorodność wszelkiego rodzaju zawsze poszerza horyzonty. Trzeba słuchać innych ludzi, bo bez tego wydaje nam się, że jesteśmy najmądrzejsi na świecie. Dbajmy o różnorodność, bo w niej jest piękno i mądrość.

Elon Musk, szef TesliJak trwoga to do Muska. Jak najbogatszy człowiek na świecie pomaga go ratować [MOTO 2030]

***

Friederike Kienitz jest prawniczką z wykształcenia. Pracuje w Nissanie od 2008 r., a od 2021 r. jest wiceprezeską Nissan AMIEO ds. zrównoważonego rozwoju, ładu korporacyjnego, prawnych, relacji zewnętrznych i komunikacji. Nissan AMIEO to nowa struktura stworzona przez Nissan Motor Corporation, która odpowiada za działania na całym świecie, poza Amerykami i częścią Azji.

Friederike Kienitz, wiceprezeska Nissan AMIEOFriederike Kienitz, wiceprezeska Nissan AMIEO fot. Nissan

Więcej o: