Bajki robotów. Powstały za pieniądze armii. Mają pokojową misję [MOTO 2030]

Łukasz Kifer
Roboty nie mają emocji, za to budzą ich dużo. Najczęściej oglądamy je na filmach, ale prawdziwe też są coraz bardziej zaawansowane. W ostatniej dekadzie zrobiły ogromny postęp, a kolejna może być początkiem ery konsumenckich robotów.

MOTO 2030 to piątkowy cykl Gazeta.pl, w którym poruszamy najważniejsze tematy dotyczące przyszłości motoryzacji, transportu i technologii. Nie zabraknie tu także ciekawych historii konstruktorów oraz opisu dziejów firm, których przeszłość ma wpływ na to, jak będzie wyglądała motoryzacja przyszłości. Samochody, drogi i miasta na naszych oczach bardzo dynamicznie się zmieniają. Co piątek dziennikarze Moto.pl będą o tych zmianach pisać. Tutaj znajdują się wszystkie artykuły z cyklu MOTO 2030.

Po raz pierwszy terminu "robot" użył czeski pisarz Karel Capek w 1920 r. Inny prozaik sformułował pierwsze prawa robotyki. Chodzi o Isaaka Asimova, jednego z najsłynniejszych pisarzy science fiction, który w 1942 r. wymyślił następujące reguły:

  1. Robot nie może skrzywdzić człowieka, ani przez zaniechanie działania dopuścić, aby człowiek doznał krzywdy.
  2. Robot musi być posłuszny rozkazom człowieka, chyba że stoją one w sprzeczności z pierwszym prawem.
  3. Robot musi chronić samego siebie, o ile tylko nie stoi to w sprzeczności z pierwszym lub drugim prawem

Jego fundamentalne prawa były w później wielokrotnie krytykowane za naiwność, ale pokazują jaki problem mają ludzie z robotami: obawiamy się ich buntu. Mimo to dziesiątki lat później ścisłe uczelnie zaczęły tworzyć wydziały zajmujące się robotyką, a przemysł rozpoczął projektowanie takich maszyn.

To kilka przykładów, jak nauka i fantazja nawzajem się przenikają w tej fascynującej dziedzinie techniki. Do niedawna o prawdziwych robotach można było czytać tylko w książkach i oglądać je na filmach, ale to się powoli zmienia. W przyszłości myślące maszyny o dużym stopniu autonomii mogą stanowić jeden z filarów mobilności.

Twórcy sztuki i popkultury lubią nas nimi straszyć w swoich fikcyjnych dziełach, przez co zrobili robotom dużą krzywdę. Miejmy nadzieję, że prawdziwe zadbają o poprawę swego wizerunku, ale najpierw ustalmy, czym tak naprawdę są roboty?

Rowerowe miastoRowerowe miasta. Żyje się w nich przyjemniej, bezpieczniej i zdrowiej [MIASTO 2030]

Unimate, pierwszy robot w historiiUnimate, pierwszy robot w historii fot. Unimation

Nasz wizerunek robota ukształtowała fantastyka naukowa

Na hasło "robot" niejeden zobaczy w wyobraźni androida Bishopa z serii filmów Ridleya Scotta "Obcy", który był produktem fikcyjnej korporacji Weyland-Yutani z odległej przyszłości. Inny pomyśli o maszynie wykonującej monotonne czynności w fabryce. Tak naprawdę żaden nie trafi w sedno.

Według podstawowej definicji robot to urządzenie techniczne, które wykonuje funkcje manipulacyjne i lokomocyjne, wyręczając w ten sposób człowieka. Robot powinien dysponować zasobami energii, które to umożliwiają, manipulatory, które pozwalają na wykonywanie jakichś przydatnych czynności oraz odpowiedni poziom informacji i inteligencji maszynowej.

Według podstaw w miarę nowej nauki, jaką jest robotyka, inteligencja maszynowa to autonomia działania w pewnym środowisku. Krótko mówiąc, robotem nie jest zdalnie sterowany mechaniczny pies, jeśli nie potrafi wykonać żadnej czynności samodzielnie.

Tesla Model S PlaidThe Dawn Project rozpętał w USA prawdziwą aferę. Jej bohaterką jest Tesla [MOTO 2030]

Robot Spot Boston DynamicsRobot Spot Boston Dynamics fot. Boston Dynamics

Pierwszy robot w historii pracował w fabryce General Motors

Mimo to najpopularniejsze roboty przemysłowe mają bardzo ograniczone możliwości. W ograniczonym zakresie zastępują ludzką pracę, zwłaszcza kiedy wymaga precyzji i powtarzalności. Zresztą pierwszy taki robot pojawił się właśnie w fabryce samochodów. Był nim Unimate z 1961 r. opracowany przez George'a Devola. Devol razem z Josephem Engelbergerem założył firmę Unimation rok później, a Unimate trafił do zakładów General Motors. Engelberger odpowiadał za biznesową część tego przedsięwzięcia, ale to on został ochrzczony ojcem robotyki.

Idealny robot jest bardziej skomplikowany niż fabryczna stacjonarna maszyna. Powinien potrafić działać samodzielnie oraz uczyć się na własnych doświadczeniach, zupełnie jak człowiek. Takie maszyny już istnieją. Można też zaryzykować twierdzenie, że autonomiczne układy we współczesnych samochodach są specyficznym gatunkiem robotów.

Roboty rodem z filmów science fiction również powoli wkraczają w nasze życie. Pierwszy model tego typu, Spot firmy Boston Dynamics trafił do sprzedaży w połowie 2020 roku. To czworonożna maszyna przypominająca z wyglądu psa i z tego powodu nazywana popularnie właśnie "robopsem".

 

Spot kosztuje 74,5 tys. dolarów, ale jeśli kogoś przeraża ta cena, może go również wziąć w leasing. A do się przydaje? Główne zastosowania Spota to praca na placach budowy, w fabrykach, elektrowniach, hutach i kopalniach oraz wszędzie tam, gdzie ludzkie zdrowie lub życie jest narażone na szwank.

Spot może tam wykonywać samodzielnie zadania, polegające na regularnej inspekcji takich miejsc oraz wykrywaniu i usuwaniu nieprawidłowości. Można nim sterować zdalnie przy pomocy konsoli przypominającej pilota do drona, ale Spot jest też przygotowany do automatycznej pracy i wyposażony w umiejętność uczenia maszynowego.

Ma czujniki i kamery. W swoim cyfrowym mózgu tworzy mapę terytorium, na którym działa i potrafi omijać pojawiające się przeszkody. Utrzymuje równowagę w nierównym terenie (na wzgórzach, krawężnikach i schodach) oraz na różnych rodzajach nawierzchni, włącznie z trawą i żwirem.

Gill Pratt, Toyota Research InstituteGill Pratt. "Rozumiemy maszyny lepiej niż ludzi" [MOTO 2030]

Standardowa wersja Spota może przenosić ładunki o masie do 14 kg. Da się go wyposażyć w różne szyny montażowe, akcesoria i przystosować do różnych zadań dzięki fabrycznemu oprogramowaniu, tzw. SDK (Software Development Kit).

Hyundai kupił Boston Dynamics za ponad miliard dolarów

Spoty mogą pracować w grupach i są oferowane w wersji patrolowej albo transportowej. Ta druga została wyposażona w manipulator umieszczony w miejscu, w którym powinien mieć głowę. Jego łapa jest bardzo chwytna i potrafi odkręcać zawory, przełączać dźwignie, otwierać oraz manipulować na różne sposoby niedużymi obiektami.

Niedawno Spot przyszedł z wizytą do Tramwajów Warszawskich. Żartowano, że będzie sprawdzał bilety, ale tak naprawdę to było działanie z kategorii public relations. Firma Boston Dynamics należy od połowy 2021 roku do Hyundai Motor Group, która kupiła ją od japońskiego Softbanku za 1,1 miliarda dolarów. Koreański koncern produkuje też tramwajowe wagony, który trafiły w zeszłym roku do warszawskiego taboru.

Spot to tylko pierwszy z całej serii myślących maszyn szykowanych w laboratoriach Boston Dynamics i konkurencyjnych firm: Fetch Robotics, Sarcos, Amazon Robotics, SIASUN, ANYbotics i innych. Historia Boston Dynamics jest bardzo ciekawa.

Firma kilkakrotnie zmieniała właścicieli, ale na samym początku była finansowana przez DARPA (Defense Advanced Research Projects Agency), rządową agencję zajmującą się rozwojem technologii wojskowej dla Departamentu Obrony USA.

Cheetah biegnie 45 km/h. Nie uciekniesz przed nim

Oprócz Spota, który jest efektem ewolucji pionierskiego czworonoga z 2005 roku, Boston Dynamics pracuje nad innymi cyberzwierzętami, a nawet humanoidami. Pierwszy Big Dog przypominał bardziej osła, ale powstał też Cheetah (ang. gepard), który biega szybciej od każdego człowieka. Robi to z prędkością do 45 km/h.

Robot Honda ASIMORobot Honda ASIMO fot. Honda

Lucid AirLucid kontra Tesla. To będzie bratobójcza walka w amerykańskim stylu [MOTO 2030]

Można się zastanawiać, dlaczego roboty Boston Dynamics przypominają zwierzęta lub ludzi, zamiast mieć bardziej oryginalne kształty, ale łatwo to wyjaśnić. Po pierwsze, nieprzypadkowo jesteśmy finalnym ogniwem ewolucji. Po prostu nasza forma jest najbardziej efektywna.

Po drugie, człekokształtne i odzwierzęce roboty mogą łatwo korzystać z istniejącej infrastruktury. Poza tym nie wszystkie tak wyglądają. Są skaczące roboty-pchły albo takie, które mają koła czy gąsienice zamiast nóg oraz jeszcze inne, niepodobne do niczego.

Hyundai nie jest jedyną motoryzacyjną firmą, która zajęła się tematem robotów. Japońska Honda już w 1986 roku zaczęła pracować nad słynnym humanoidem ASIMO. W kolejnych dekadach pojawiały się kolejne generacje. Robot przeszedł wiele modyfikacji, aż końcu stał się ikoną świata człekokształtnych maszyn. A Honda dalej pracuje nad rozmaitymi robotami.

Również Toyota nie ukrywa, że właśnie w robotyce i sztucznej inteligencji upatruje przyszłość mobilności, małej i dużej. Naukowcy koncernu pracują nad nią w Toyota Research Institute. Roboty mogą kiedyś zastąpić wózki na zakupy i pomagać starszym lub niepełnosprawnym osobom w domach.

Roboty, dokąd zmierzacie? Mam nadzieję, że stronę pokoju

Początkowo firma Boston Dynamics była finansowana przez Departament Obrony USA, ale teraz jej dyrekcja zarzeka się, że nie będzie udostępniać swoich robotów do celów bojowych. Za to chce współpracować z amerykańską agencją kosmiczną NASA. To bardzo słuszna koncepcja. Dlatego mam do Boston Dynamics i innych firm z tej branży następującą prośbę: niech wasze roboty rozwijają się jak najszybciej, ale na miłość boską, nie dawajcie im broni.

Prototypowe roboty ToyotyPrototypowe roboty Toyoty fot. Toyota

Więcej o: