Jej wysokość klasa S. Samochód, który przepowiada przyszłość [MOTO 2030]

Łukasz Kifer
Nowym Mercedesem klasy S powinni interesować się nie tylko ci, których na niego stać. Pozostali mogą się dzięki temu dowiedzieć, jakie rozwiązania znajdą w swoich autach za jakiś czas.

MOTO 2030 to copiątkowy cykl Gazeta.pl, w którym poruszamy najważniejsze tematy dotyczące przyszłości motoryzacji, transportu, technologii. Samochody, drogi i miasta bardzo dynamicznie zmieniają się na naszych oczach. Co piątek dziennikarze Moto.pl będą o tych zmianach pisać. Tutaj znajdują się wszystkie artykuły z cyklu MOTO 2030.

Pretendentów do tronu jest wielu, ale król tylko jeden. To Mercedes klasy S jest najlepiej sprzedającą się luksusową limuzyną w historii motoryzacji. Nie bez powodu. Producent od dziesiątków lat wydaje majątek na opracowanie i rozwój kolejnych generacji tego modelu. Dzięki temu wiele zastosowanych w nim rozwiązań jest pionierskich.

Tak było w przeszłości i podobnie jest do dziś. Przyjrzyjmy się nowemu Mercedesowi klasy S o kryptonimie W 223, mimo że większość z nas nie będzie mogła sobie na niego pozwolić. Dzięki temu dowiemy się, jaka przyszłość czeka motoryzację.

Na początku był Mercedes

Trochę na siłę, ale można stwierdzić, że Mercedes klasy S to protoplasta wszystkich samochodów. Wszak to Karl Benz w 1886 roku opatentował swój nowy wynalazek - samobieżny pojazd silnikowy. Benz Patent-Motorwagen Nummer 1 był praojcem wszystkich Mercedesów i początkiem przemysłu motoryzacyjnego.

Patent niemieckiego konstruktora został wpisany na listę najważniejszych dokumentów ludzkości zebraną przez UNESCO. Pierwszy samochód Benza miał trzy koła zawieszone na sprężynach i resorach piórowych oraz silnik o pojemności jednego litra i mocy jednego konia mechanicznego. Brakowało natomiast skrzyni biegów, napęd był przekazywany na tylną oś za pośrednictwem mechanizmu różnicowego. Tak skonstruowany pojazd osiągał maksymalną prędkość 16 km/h.

Benz Patent-Motorwagen Nummer 1Benz Patent-Motorwagen Nummer 1 fot. Mercedes

Przez następne dziesięciolecia Mercedes wprowadzał różne innowacje, mimo że jeszcze wtedy nie miał pojęcia, że kładzie fundamenty pod budowę legendy, jaką stał się model klasy S. Na przykład Mercedes 170, którego premiera odbyła się w 1931 roku, miał po raz pierwszy zawieszenie niezależne kół.

Ten sam model został jako pierwszy wyposażony w hydraulicznie wspomagany układ hamulcowy, a zaledwie pięć lat później Mercedes 260 D stał się pierwszym samochodem osobowym z silnikiem wysokoprężnym. To nie koniec.

Ochrona przez zderzeniem bocznym była testowana już przed wojną

Tuż przed wojną, w 1939 roku, firma rozpoczęła testowanie prototypów ze sztywną ramą, która tworzyła klatkę bezpieczeństwa chroniącą przed zderzeniem bocznym oraz łamaną kolumnę kierownicy.

W 1949 roku Mercedes jako pierwszy wprowadził bębenkowe zamki w drzwiach. W 1951 roku - strefy kontrolowanego zgniotu pochłaniające energię zderzenia. Moglibyśmy wymieniać tak dalej, ale nie chcemy zawstydzać innych producentów. Poza tym to dobry moment, żeby napisać o Mercedesie 220 (W 180), który zadebiutował w 1954 roku.

Popularnie zwany "pontonem" albo "kubusiem" sedan został post factum uznany za model, który zapoczątkował historię klasy S. Był bardziej luksusową, przedłużoną wersją modelu W 120, więc ta argumentacja nie jest pozbawiona sensu. Został też wyposażony w rzędowy sześciocylindrowy silnik o pojemności 2,2 l i mocy 85 KM.

Mercedes 220  (W 180)Mercedes 220 (W 180) fot. Mercedes

Historia Mercedesa klasy S zaczęła się od modelu W 116

Pierwszy oficjalny model klasy S w historii, Mercedes W 116 z 1978 roku, miał pionierski system ABS, zapobiegający blokowaniu się kół w czasie hamowania. Prace nad takim rozwiązaniem rozpoczęły się w firmie ze Stuttgartu znacznie wcześniej, bo już w 1953 roku.

Kierował nimi inżynier Hans Scherenberg, który szybko trafił do zarządu Mercedesa. Ten sam człowiek miał też znaczący udział w opracowaniu pierwszego silnika z wtryskiem benzyny, a także w rozwoju i opracowaniu automatycznych skrzyń biegów.

W 1995 roku w jednym z najpotężniejszych modeli w historii klasy S - Mercedesie S 600 - znalazł się opracowany przez Boscha pierwszy system ESC, korygujący tor jazdy. Obecnie wszystkie tego typu układy nazywa się potocznie skrótem ESP.

Może się to komuś podobać albo, nie ale z faktami trudno dyskutować. Od początku historii motoryzacji Mercedes był motorem postępu tego przemysłu i starał się oferować klientom najnowocześniejsze rozwiązania. Nawet jeśli czasem musiał posiłkować się myślą techniczną konkurencji.

Mercedes klasy S miał zawieszenie od... Citroena

Tak było w Mercedesie klasy S (model 560 SEL z serii W 126) z 1980 roku, który miał hydropneumatyczne samopoziomujące się zawieszenie. Żeby użyć rewolucyjnego rozwiązania opracowanego przez Paula Magesa, niemiecka firma musiała wykupić licencję od Citroena, ale nie wahała się tego zrobić.

Czasami Mercedes dawał się wyprzedzić konkurencji. Dosyć spektakularnym dowodem był moment premiery aktualnego modelu Audi A8 (D5). Zaprezentowana w 2017 roku w Barcelonie luksusowa limuzyna z Ingolstadt została wyposażona w wiele pionierskich rozwiązań.

Mercedes S 560 SEC (W 126)Mercedes S 560 SEC (W 126) fot. Mercedes

Należała do nich automatyka jazdy trzeciego poziomu, system czterech kół skrętnych, zawieszenie które błyskawicznie podnosi bok auta przed zderzeniem bocznym oraz wnętrze pełne ekranów ciekłokrystalicznych.

Wymienione rozwiązania pojawiły się dopiero w najnowszym, dopiero co zaprezentowanym modelu klasy S o nazwie kodowej W 223. Na szczęście jest w nim wystarczająco dużo własnych innowacji Mercedesa, żeby firma miała się czym chwalić. Wiele z nich pojawi się w najbliższej dekadzie w coraz tańszych samochodach tej marki oraz konkurencji.

Cyfrowe projektory w przednich światłach i na przedniej szybie

Jednym z najciekawszych rozwiązań są przednie reflektory określane przez Mercedesa mianem DIGITAL LIGHT. Za tą mało kreatywną nazwą kryje się prawdziwie nowatorskie rozwiązanie. Postęp w dziedzinie diod elektroluminescencyjnych (tzw. LED), miniaturyzacja i rosnąca wydajność komputerów, otworzyły przed inżynierami niedostępne wcześniej drzwi.

W ostatnich latach producenci prześcigają się w precyzji świecenia reflektorów. Stosują coraz większe matryce LED-owe, które wygaszając poszczególne strefy, pozwalają na jazdę w pełnym świetle bez oślepiania innych uczestników ruchu.

Reflektor Mercedesa klasy S (W 223)Reflektor Mercedesa klasy S (W 223) fot. Mercedes

Mercedes zrobił duży krok naprzód. Zamiast kilkuset diod zastosował trzy, ale niezwykle mocne. Snop emitowanego przez nie światła jest odbijany przez 1,3 miliona mikroluster, co daje faktyczną rozdzielczość reflektorów rzędu 2,6 miliona pikseli.

Oznacza, to że zamiast matryc w światłach nowej klasy S są ultraprecyzyjne projektory sterowane komputerowo, które pozwalają na rysowanie światłem kształtów z niespotykaną do tej pory dokładnością. To nie efektowny bajer tylko rozwiązanie, które wymiernie poprawia bezpieczeństwo.

Reflektory-projektory wyświetlą znaki i obrazy

Po pierwsze można jeszcze dokładniej "wycinać" elementy, które mają pozostać w cieniu, a podkreślać inne. Będzie możliwe na przykład zaznaczenie sylwetki pieszego na poboczu, tak aby kierowca go dostrzegł po zmroku, ale bez oślepiania tej osoby.

Inna zaleta takich reflektorów to emitowanie świetlnych ikon i symboli. Jak biurowy projektor są w stanie wyświetlić na asfalcie różne kształty, np. poziome pasy dające sygnał pieszemu lub wręcz przeciwnie - ostrzec innych kierowców o osobie zasłoniętej przez samochód.

Druga z najciekawszych nowości to wyświetlacz przezierny na przedniej szybie, pozwalający kierowcom wkroczyć w świat rozszerzonej rzeczywistości. Inni producenci również wprowadzają podobne rozwiązania (np. Volkswagen w modelu ID.3), ale w wydaniu Mercedesa ma działać wyjątkowo spektakularnie.

W najdroższej wersji tak zwany HUD (Head Up Display) zajmuje prawie całą przednią szybę. Specjalny projektor emituje na niej obraz emulujący ekran o przekątnej 77 cali, zlokalizowany w wirtualnej przestrzeni dziesięć metrów przed kierowcą.

Dzięki temu na rzeczywistość obserwowaną przez przednią szybę można nanieść cyfrowe wskazówki: strzałkę informującą o skręcie, linię wyznaczającą bezpieczną odległość za kierowcą jadącym przed nami albo ostrzeżenie o ryzyku kolizji z powodu gwałtownie hamującego samochodu.

Mercedesy klasy S tunelu aerodynamicznymMercedesy klasy S tunelu aerodynamicznym fot. Mercedes

Mercedes klasy S jest opływowy jak kropla wody

Inne osiągnięcie brzmi mniej spektakularnie, przynajmniej dopóki się mu nie przyjrzymy. Wielka luksusowa limuzyna klasy ma jeden z najlepszych współczynników oporu powietrza w historii motoryzacji. Mimo, że powierzchnia czołowa auta wynosi aż 2,5 metra kwadratowego, jego współczynnik Cd - tylko 0,22.

Z pewnością wymagało to wielu badań i ogromnego wysiłku inżynierów. Zastosowano między innymi (opcjonalne) klamki wysuwające się z nadwozia, ale pozostawiono klasyczne, duże lusterka zamiast użycia coraz popularniejszych kamer i ekranów. Dlatego osiągnięty wynik jest tym bardziej imponujący.

Tak atrakcyjny współczynnik oporu powietrza oznacza niższe zużycie paliwa w czasie jazdy i mniejszą emisję szkodliwych substancji do atmosfery. Łącznie z szeregiem innych rozwiązań sprawia, że Mercedes klasy S W 223 jest bardziej ekologiczny.

Dywaniki podłogowe są wykonane ze starych sieci rybackich

Takie podejście można zauważyć również w innych elementach konstrukcji pojazdów. Wnętrze nowego Mercedesa jest w dużej części wykonane z materiałów uzyskanych w procesie recyklingu. Zamiast luksusowych materiałów zastosowano takie, które oszczędzają zasoby naturalne.

W całym samochodzie jest ich prawie 100 kg. Kolejne 40 kg pochodzi z surowców odnawialnych. Przykładowo, dywaniki podłogowe wykonano z odzyskiwanych starych sieci rybnych i resztek tkanin. Brzmi to mniej prestiżowo niż owcza wełna, ale jest znacznie bardziej przyjazne dla środowiska, bo ogranicza emisję dwutlenku węgla.

Mercedes klasy S (W 223)Mercedes klasy S (W 223) fot. Mercedes

Jeśli Mercedesowi nie udaje się wprowadzić jakiegoś rozwiązania przed konkurencją, przynajmniej próbuje je zaprezentować w bardziej zaawansowanej wersji. Tak jest na przykład z układem skrętnych kół tylnej osi.

W bardziej zaawansowanej odmianie tego rozwiązania z dwóch oferowanych w modelu W 223, tylne koła mogą odchylić się od wzdłużnej osi pojazdu aż o 10 stopni. Wygląda to wręcz absurdalnie, ale pozwala na zwinniejszą jazdę i ograniczenie promienia skrętu potężnej limuzyny do nawet 10,5 m - poziomu niedostępnego dla niektórych kompaktowych aut.

Nowością są również czołowe poduszki powietrzne dla pasażerów tylnych foteli. W przeciwieństwie do przednich, w przypadku zderzenia napełniają się tylko częściowo, więc ich kształt dostosowuje się do elementów wyposażenia samochodu oraz dziecięcych fotelików. Zaskakujące, że musieliśmy czekać tak długo na - wydawałoby się oczywiste - rozwiązanie podwyższające bezpieczeństwo.

Mercedes klasy S. Kiedyś to było!

Oczywiście znajdą się malkontenci, którzy napiszą, że kiedyś się ekscytowaliśmy mocą silników i osiągami nowego modelu klasy S, a teraz zachwycamy się ekranami i systemami elektronicznymi. Prawda jest taka, że w tej dziedzinie dokonuje się aktualnie najszybszy postęp i to najlepsze pole do innowacji. W wielu innych technika dotarła do granic możliwości.

Dlatego inżynierowie Mercedesa najwięcej nowych rozwiązań znajdują w cyfrowych technologiach. Za pośrednictwem modelu klasy S przemycają do świata motoryzacji kolejne nowinki. Zapłacą za nie słono najbogatsi tego świata, przy okazji biorąc udział w ich popularyzacji. Za kilka lat spadnie koszt takich wynalazków, a wtedy trafią i do naszych samochodów.

Mercedes S 600 (W 140)Mercedes S 600 (W 140) fot. Mercedes