Najsłabsza Tesla w historii ma 150 KM. Można ją kupić tylko w jednym kraju

Jest na świecie taki kraj, w którym da się kupić Tesle Model 3 i Model Y z napędem o mocy zaledwie 150 KM, podczas gdy ten sam model sprzedawany w większości krajów (m.in. w Polsce) ma ponad 280 KM. Na pewno wiecie, dlaczego tak jest.

Tym tajemniczym krajem jest Singapur, a ograniczenie mocy Tesli Model 3 oraz bliźniaczego Modelu Y wynika ze względów podatkowych. Wprawdzie od pewnego czasu Tesla nie podaje mocy napędów swoich samochodów, ograniczając się do ujawnienia danych na temat przyspieszenia, prędkości maksymalnej i zasięgu, ale tak naprawdę te parametry są tajemnicą poliszynela. Wystarczy, że kilku właścicieli tych aut albo dziennikarzy motoryzacyjnych przeprowadzi pomiar mocy na hamowni i wszystko staje się jasne.

Zobacz wideo Nowe Porsche 911

Są kraje, w których moc samochodów Tesli drastycznie spada. Najbardziej w Singapurze

Podstawowa wersja napędowa aktualnej generacji (tzw. Highland) Tesli Model 3 ma jeden silnik. Jest przy tylnej osi i rozwija moc 283 KM. Przynajmniej tak jest w większości krajów, ale można znaleźć kilka wyjątków. Jeden z nich to rynek turecki, gdzie Tesla Model 3 ma moc 218 KM, ale najbardziej spektakularnym przykładem jest właśnie Singapur. W tym państwie-mieście moc bazowej Tesli Model 3 spada poniżej 150 KM. Łatwo się domyślić, że przy okazji pogarszają się jej osiągi i tak jest w istocie. Singapurska Tesla Model 3 przyspiesza do setki w 8,6 s. Polski model robi to o 2,5 s szybciej. Czemu firma Elona Muska "kastruje" swoje samochody, z których osiągów jest tak dumna? To efekt lokalnych przepisów regulujących zakup samochodów. Każdy kierowca, który o tym marzy, musi najpierw wykupić tzw. COE (ang. Certificate of Entitlement), czyli zaświadczenie o uprawnieniu do zakupu. Jego cena jest uzależniona od kategorii auta.

Uprawnienie do zakupu auta kosztuje w Singapurze prawie 300 tys. zł!

Najtańsze są COE kategorii A dla samochodów spalinowych i hybrydowych z silnikami o pojemności skokowej poniżej 1,6 l i mocy do 132 KM (97 kW) oraz elektrycznych, jeśli ich motory nie osiągają mocy 150 KM (110 kW). Taki certyfikat kosztuje, bagatela, 92 700 singapurskich dolarów, czyli ok. 270 tys. zł! Zaświadczenie kolejnej kategorii B dla aut o wyższej mocy jest jeszcze bardziej kosztowne. Trzeba za nie zapłacić równowartość ponad 307 tys. zł. Ot cała tajemnica. Bazowa Tesla Model 3 w Singapurze zauważalnie słabnie, bo dzięki temu może być tańsza. Bardziej majętni klienci mogą wybrać inne wersje tego samochodu i zapłacić wyższy podatek ukryty w zaświadczeniu. Natomiast w żadnym przypadku cena tego modelu nie wypada na singapurskim rynku atrakcyjnie.

Po co wprowadzać takie prawo, które chętnym na zakup samochodu stawia poprzeczkę bardzo wysoko, nawet w przypadku elektryków? Singapur jest wyjątkowo niewielkim krajem (jego powierzchnia to zaledwie 732 km2), w którym mieszka ponad 6 mln ludzi. Dlatego zagęszczeniu ludności jest tam wyjątkowo wysokie (8592 mieszkańców na km2). Każdy metr kwadratowy przestrzeni jest tam bardzo cenny. Dlatego władze tego kraju zorganizowały jedną z najlepszych sieci transportu publicznego na świecie. Trudno się dziwić, że teraz próbują zniechęcić mieszkańców do korzystania z samochodów, a na tych, którzy mimo to zdecydują się na ich zakup, chcą jak najwięcej zarobić.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.